艢mia艂o艣膰 g艂upc贸w, 艣mier膰 intelektualist贸w...
Cudowne, wspania艂e, pachn膮ce fors膮 Nederlandy... G贸wno! 艢mierdz膮ce padlin膮, zniewalaj膮ce na艂ogami, zabijaj膮ce za艂ogi m艂odych Polak贸w p臋tle wykolejonych tzw. plastikowych korporacji obiecuj膮cych kolorowe 偶ycie z cudownymi zarobkami. Daj膮ce szans臋, szans臋 wyko艅czy膰 si臋 za swoje przynajmniej nie za rodzicowe. Zapewniaj膮c wygodne pokoje i hotele z obc膮 osob膮 towarzysz膮c膮, koniecznie pij膮ca otwiera bezkres trzy poziomowego 偶ycia... Biednego odk艂adactwa, skrupulatnego przepijania no i ostatniego wspania艂ego rozleg艂ego dna, oferuj膮cego HIV, tanie wina i pyszna amfetamina 偶e tak to ujm臋. Polacy to te偶 nar贸d wszechstronnie uzdolniony wi臋c przekonuj膮 dosy膰 humorystycznie nastawionych Holendr贸w do wy偶szo艣ci naszej kultury... Wi臋c robimy wi臋cej za mniej i si臋 cieszymy, przecie偶 wiadomo 偶e najszybszy to znaczy najlepszy, 偶e je偶eli bez j臋zyka to znaczy bez problemu, kochamy im pokazywa膰 偶e zamiast marmuru mo偶na beton i takie tam fajne... C.d.n










