Mesalina (1884), de Eugène Cyrille Brunet

pixel skylines
Cosmic Funnies
sheepfilms
dirt enthusiast
Lint Roller? I Barely Know Her

#extradirty
NASA
Alisa U Zemlji Chuda
Keni
Game of Thrones Daily
Mike Driver
YOU ARE THE REASON
Misplaced Lens Cap
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open

tannertan36
Stranger Things

Kaledo Art
h
almost home
One Nice Bug Per Day
seen from United Kingdom
seen from Türkiye
seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia

seen from United States

seen from Russia
seen from United States
seen from France

seen from Malaysia
seen from Germany
seen from United States
seen from Germany
seen from Malaysia

seen from Sweden
seen from Netherlands

seen from United States
seen from United States
seen from Czechia
seen from United States
@darkvirgoo
Mesalina (1884), de Eugène Cyrille Brunet
Forever traumatized by realizing that no amount of love can change someone who finds losing you easier than facing their own behavior.
I feel so lonely and depressed
I like the weather just before it rains. When it’s so windy and the sky is dark and there’s that feeling of a storm coming
Paris, Texas (1984), dir. Wim Wenders
what a woman becomes in your presence is the most honest feedback you'll ever receive about the man you really are
The intimacy of actually feeling the love he says he has for you 🥹
I’m such a lover girl but imma always love me more
Usiedli razem na ławce w półmroku. We wspólnej ciszy wlepili wzrok w otchłań przed nimi.
- Ciekawe, gdzie jest koniec. - kiwnął głową, wskazując przed siebie.
- Myślę, że jest zdolna do nieskończoności.
- A ty jesteś zdolna do nieskończoności?
- Jest szansa, że w głupocie.
Zaśmiał się.
- I w miłości. ... Ta, tam też.
- I jest komu... dać taką nieskończoną miłość?
- Jest, ale nie każdy gotów jest przyjąć taki prezent zapakowany w pudełko z kokardą i spiralną wstążką. To duża odpowiedzialność i nie każdy chce brać ją sobie na barki. No bo co zrobisz z tym, że ktoś chce cię kochać? Przerażające. Najgorsze, jak ktoś dopuści cię do siebie na tyle blisko, że czujesz, że chce tego od ciebie, a potem spuszcza wzrok i mówi, że nie może. A ty stoisz przed tym człowiekiem jak ostatnia pała. Przecież, kurwa, chciałeś. No nie zwariowałam - tak czy nie? Najczęściej nie dostajesz wtedy sensownej odpowiedzi.
- Prawda. Sam takiego daru kiedyś nie wziąłem. No i nie dałem też sensownej odpowiedzi. Czuję natomiast, że to ja stałem jak idiota, nie ona. Patrzyłem na nią, wiesz, i wszystko mówiło mi, że chciałbym przyjąć to, co próbowała mi dać, a jednak poddałem się i do dziś kotłuję to w głowie nocami. Nie wiem, czy to była miłość, może nie, ale ta dziewczyna miała w sobie tyle dobra i troski. Wiedziałem, że miałbym ciszę, spokój, stabilność... No i nigdy nie byłoby mi zimno... Nie mam żadnych wątpliwości, że ona myśli o mnie źle, a ja nigdy nie będę miał możliwości wyjaśnić jej, że to nie tak i że naprawdę marzyłem o tym wszystkim, ale wiedziałem, że nie dam z siebie nawet połowy. Co więcej, wiem doskonale, że ona nie chciała nawet tej połowy, ale ja nie byłbym w stanie z tym żyć, wiesz? To nie jest okej dawać ludziom siebie tak po prostu. To nie jest w porządku dawać się drenować z ciepła, empatii i zaangażowania, nie oczekując niczego w zamian. Ona na to nie zasługiwała. Nie mogłem tak po prostu stać i brać, rozumiesz? Nie od niej.
- Trudno jest mi to zrozumieć, bo sama tak kiedyś stałam. Stałam ze łzami w oczach, z rękami pełnymi miłości, trzęsącym się ciałem i głosem, a on po prostu wstał i wyszedł. Pomyślałam wtedy, że moja miłość nie ma wartości, a następnie całą sobą to poczułam. Pozbycie się tego uczucia zajęło mi wiele, wiele lat...
- Wrócił kiedyś?
- Wracał nie raz, jednak nigdy nie odważył się stanąć na tyle blisko, by tego wszystkiego dotknąć. Twierdził, że chciał, ale...
- Bo chciał.
- Racjonalnie... Racjonalnie wiem. Jednak nie potrafię pojąć, jak można tak po prostu zrezygnować z czegoś, o czym marzysz. Jeśli ja o czymś marzę, to o to walczę. Pracuję, żeby to mieć. Pracuję nad sobą i pracuję nad tym, czego się boję. Uczę się tego, czego nie potrafię. Robię, działam. No walczę o to, do cholery....
- Nie każdy ma odwagę, Mała. Tysiące ludzi nie mają odwagi sięgnąć po to, czego pragną.
- A ty? Ty już ją masz?
- Nadal nie wiem, czy to już. Nie wiem, czy zrobiłem wystarczająco. Czuję, że byłbym w stanie być bardziej dla niej obecny, ale nadal sam sobie nie daję takiego spokoju, jak potrzebuję, więc - powiedz mi - jak miałbym dać go jej?
- A może to nie w tym rzecz, by być na 100%? Przecież to się zmienia. Przecież ja, ty się zmieniamy... Przecież na tym polega zaufanie, bliskość i obecność. Jednego dnia dajemy oboje po połowie. Drugiego ja potrzebuję odetchnąć, więc daję 30 i wtedy ty uzupełniasz moją pustkę swoim 70. Trzeciego dnia zaś ty się kulisz, więc to ja przychodzę i otaczam cię swoim 100, byś kolejnego dnia znów podzielił się ze mną swoim 40, 60, 80... Jestem zmęczona tym, że tak usilnie staramy się udawać, że nie jesteśmy ludzcy. Że nie mamy dołów, że nie miewamy humorów i że nie zdarzają się nam momenty, w których nic nie wiadomo. Być, czuć, dawać. Może uczyć się trzeba nie perfekcji, tylko dopuszczania do siebie drugiego człowieka? Może uczyć się trzeba przyjmowania ciepła, zamiast strugać z siebie rzeźbę z marmuru, do jasnej cholery?
- Żeby to było takie proste, Mała. Żeby to było, kurwa, takie proste...
Marta Kostrzyńska
polskie-zdania.pl