Another club?;)

oozey mess

@theartofmadeline
YOU ARE THE REASON
No title available
Game of Thrones Daily
🪼
TVSTRANGERTHINGS
todays bird

Janaina Medeiros
cherry valley forever
he wasn't even looking at me and he found me
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
No title available
styofa doing anything
wallacepolsom

titsay

JVL

Kaledo Art
Alisa U Zemlji Chuda

No title available
seen from Spain
seen from Belarus

seen from South Korea
seen from United States
seen from Japan

seen from Malaysia
seen from Türkiye
seen from United States

seen from Malaysia

seen from Germany

seen from Japan

seen from Belarus

seen from Germany
seen from Georgia
seen from United Kingdom
seen from Malaysia

seen from Singapore
seen from United States
seen from Netherlands

seen from Japan
@djipolska
Another club?;)
Pieniądze w dowodzie rejestracyjnym
Zacząłem swoją przygodę z rugby. Treningi dwa razy w tygodniu, zawsze trochę siniaków.
Pewnego razu wracałem trochę poobijany po treningu, swoim wypasionym Passatem 1.9 TDI.
W połowie drogi jestem zatrzymany.
Dzień dobry. Prawo jazdy, dowód, OC, etc.
Dowód rejestracyjny zawsze wozi żona. Ponieważ nie miałem portfela dała mi dowód i włożyła tam 100zł (słownie: sto złotych).
Pan władza każe wysiadać. Zupełnie nie wiem o co chodzi, wysiadam, dyskutuję, macham rękoma.
Pan władza robi się zły, budzi się ambicja, sięga po kajdanki. Razem z partnerem wykrzywiają ręce, przeszywający ból. Zabieram rękę przy okazji uderzając policjanta. Policjantka panikuje, wyciąga broń. Krzyczy. Macham rękoma. Pada strzał, zaczyna krwawić lewy pośladek.
Okazuje się, że policjant to syn miejscowej szychy, dużo znajomości, oskarżenie o pobicie.
Sprawa robi się medialna. Ludzie żądają surowego wyroku.
Rozprawa jest publiczna: upublicznili, bo ważna sprawa - użycie broni! Policja powinna nie bać się używać broni!
Akt oskarżenia (zaatakował... uderzył... stawiał opór...) Słyszysz "łapówkę w kwocie sto złotych i zero groszy." Tak nierealne że aż się uśmiechasz. Twoja uśmiechnięta mina podczas procesu na którym płacze policjantka obiega cały świat. Idziesz siedzieć na kilka ładnych lat. Bezwarunkowo. Policjantka ma sesję w bieliźnie na koniu. Wychodzisz z więzienia, świat się zmienił, było Euro, Tusk wyjechał.
Po tych kilku latach odwiedzasz żonę, która przypadkiem zostawiła pieniądze w dowodzie…
Nie wiesz co jej powiedzieć.
Szpital...
Mała sala szpitalna. Dwa łóżka i dwóch ciężko chorych pacjentów. Jeden pod ścianą, drugi pod oknem.
Ten pod oknem całymi dniami opowiada drugiemu co widzi, nie ważne czy jest to tylko przechodzień, czy fruwające liście na wietrze, czy sprzeczka małżonków… Opowiada bardzo barwnie i plastycznie. Drugi zazdrości temu pod oknem, że wszystko może zobaczyć, sam nie jest w stanie podnieść się z łóżka, aby podejść i przez nie wyjrzeć. Gdy ten pod oknem na chwilę zamilknie, ten pod ścianą wypytuje się o wszystkie nawet najdrobniejsze szczegóły, jakie można dostrzec spoglądając na zewnątrz.
Noc. Ten pod oknem zaczyna się dusić, nie jest w stanie zawołać pielęgniarki. Mógłby to zrobić ten pod ścianą, ale tego nie robi. Ten pod oknem umiera. Drugi nie może doczekać się przeniesienia pod okno. Następnego dnia zostaje przeniesiony. Spogląda przez okno a tam mur.
II Wojna Światowa...
Rzecz się dzieje w jednej z małych miejscowości w środkowej Polsce. Jest rok 1939, Niemcy w szaleńczym zrywie atakują Polskę. Do wioski wkraczają Niemcy, wszystkie dzieciaki wybiegają, żeby pooglądać sprzęt- niesamowite samochody, motocykle, piękne mundury, żołnierze ogólnie mimo sytuacji- pełna kulturka. Starsi się trochę bali, ale jako że to wieś zabita dechami- każdy chciał zobaczyć te cuda technologii, których w życiu nie widzieli. Potem wkraczali Rosjanie... Mundury zszywane byle czym, buty rozwalone- każdy inne. Broń wisi na ramionach, powiązana znalezionymi sznurkami zamiast pasów. W chwili kiedy Rosjanie wkroczyli, ta ciotka akurat ubijała świniom ziemniaki w korycie. Rosjanie jak to...
zobaczyli, rzucili się do koryta i wszystko wyżarli.
Pierwszy Disneyland...
Walt Disney oraz stworzone przez niego postaci są już same w sobie bardzo kontrowersyjne i wielokrotnie oskarżane o wspieranie faszyzmu.
Ciekawostką jest fakt, że Niedługo po wybudowaniu pierwszego Disneylandu, dużą popularność wśród pracowników Disneya zyskało nazywanie go Mauschwitz. Kiedy firma wysłała oficjalny list wzywający do zaprzestania takich praktyk, pracownicy zaczęli używać nazwy Duckau
Uroczystość ślubna...
Akcja się dzieje na ślubie, w kościele katolickim.
Ksiądz poprosił Młodych do siebie, czyli pod ołtarz, aby dać im błogosławieństwo i aby ci wymienili się obrączkami. Niestety ksiądz zapomniał w tym całym ferworze jak ma Młody na imię. Więc mówi do przyszłego małżonka:
Jak ma Pan na imię? Cisza. Jak ma Pan na imię? Cisza. Jak ma Pan na imię? - pyta już mocno zdenerwowany ksiądz. Młody nieco wystraszony, odpowiada:
Pan ma na imię...Jezus.
Znajomy miał kiedyś psa...
Rodzice mają camping. Góry, potok i pięknie widoki. Na campingu mieszka pan Staszek, który opiekuje się 9 domkami składającymi się na camping.
Pan Staszek miał psa o imieniu Burek - taki poczciwy skundlony wilczur, wzrostu siedzącego karła. Jak to się mówi mały, ale wariat. Pewnego dnia Burkowi się zdechło. Staszek prosty chłop wziął łopatę i zakopał Burka pod płotem.
Na drugi dzień (piątek) przyjechali studenty, którzy wynajęli jeden domek. Przyjechali z takim biglem. Mieli być do niedzieli do 14:00, ale w sobotę budzą ojca o 10:00, oddają klucz i mówią, że muszą szybko wracać do Krakowa.
Ojciec konsternacja, ale trudno. Idzie do domku - wszystko wysprzątane na błysk, łazienka - idealny porządek i wszystko dokładnie wymyte. Pomyślał, zdarza się i wrócił do domu. Wieczorem przychodzi pan Staszek i cały się trzęsie. Usiadł przy stole i powiedział, że musi się napić.
Ojciec polał a Pan Staszek mówi: Pamięta Pan jak zakopałem Burka? On ożył, wrócił i teraz leży przypięty przy budzie. Stary szok, idą pod budę a tam rzeczywiście Burek na łańcuchu leży, ojciec go szturcha - zdechnięty. Wrócili do domu zdziwieni i przy kolejnej flaszce zaczęli rozbierać co się stało. Okazało się, że studenci palili w nocy ognisko, bigiel się gdzieś zaszwędał, wykopał Burka i go przyniósł. Studenci pomyśleli, że bigiel zagryzł wilczura (nie wiem jak na to wpadli) i pijani zaczęli kombinować co zrobić. Wykąpali Burka pod prysznicem, po cichu zanieśli pod budę i zapięli na łańcuchu.