Dodałem do swojej zastawy zestaw kolejnych kończyn osób które z zachowania wydawały się dla mnie nieludzko obleśne. Gorzej niż zwierzęta. Najpierw siedzieli przede mną przywiązani. 16 osób. Obrzydliwych. Tak kurwa obrzydliwych że kazałem im siedziec cicho. Ktokolwiek się odezwał dostawał ode mnie solidny cios w żuchwę. Metalowym kijem. Żuchwa odskakiwała od twarzy za każdym razem. Każde jebniecie komuś w twarz utwierdzało ich w fakcie że nie mają się odzywać. Nie mogą się odzywać. Bryzg krwi i dźwięk łamanej szczęki napawał mnie szczęściem. Że w końcu ich mordy wyglądają co najmniej nieludzko. Trzy z szesnastu osób siedziały ze zwisającą lekko żuchwą. Jednej bardziej, zwisała drugiej mniej. Jęczeli do takiego stopnia że niestety ale stanąłem przed nimi z obrzynem i strzeliem im prosto w twarz. Efekt był zniewalający. Nie minelo pięć minut od ich obudzenia a cała sala już w czaszce, krwi i flakach. Przeraziło to wszystkich? zmroziło. Było ich na ten moment 13. Ja czułem lekką satysfakcję i poczucie władzy. Przede mną osoby tak gówniane jak samo gówno nigdy nie było. Rządziłem ich losem. Nie interesował już ich totolotek. Czy kupon na paragonie w żabce na hot doga i Czy ich kurwa kredyt zostanie spłacony za 7 czy 8 lat. I czy przede wszystkim nie spędzą swoich ostatnich dni pod pałacem kultury z kartonową plakietka. Interesowało ich na ten moment to "żeby nie bolało". Wiedzieli ze umrą. Ale mieli nadzieję jak każdy z nas. Ja miałem nadzieję w społeczeństwo. I nie. Film joker nie zmienił mojego podejścia. Gówniany film swoją drogą. Przestałem wierzyć w dobro innych ludzi gdy baba w biedronce woli użyć swoje dziecko w celu edukacyjnym do wyłożenia rzeczy na ladę. Gdzie kolejka większą niż do lumpa o 6 rano w poniedziałek.
Całe życie wkurwiony społeczeństwem. Medytacja, leki, jakieś kurwa pogadanki z psychologiem, psychiatrą nie pomogły. Istniało jedno wyjście. Zajebać tych co nie zasługują na życie. Chuje mają chujowo. A w przypadku spotkania ze mną mają konkretnie przejebane.
Na początek zacząłem zadawać pytania. Typowe dla resocializatora który resocjalizuje nie-resocializowalnych pacjentów. Każda z tych osób łkała błagała chuja gadała. A jak już odpowiadała to kłamała. Mój eksperyment społeczny nie pomógł. Nic nie pomoże. W tych pierdolonych Polakach płynie jad zamiast krwi. Zamiast mózgu mają papkę gówna. Patrzą na innych gorzej, a siebie mają za najlepszych. Utwierdziłem się w fakcie że nie ma nic lepszego dla nich jak śmierć. Szybka czy wolna bez różnicy. Nie brałem satysfakcji z zabójstwa. Brałem natomiast z efektu. Widok takiej osoby rozczłokowanej błagającej o łaskę napawał mnie do maksimum. Nie dość że miałem władze nad holota, to widziałem jak ten kraj opuszczają te kurwy jebane. Rasiści debile homofobi. Będąc zabójcą tych osób wyświadczam przysługę osobą które są dobre. Które żyją jak trzeba. I nie spotkają już na swojej drodze żadnego z tych obrzydliwych wynaturzeń, tych kurew.
Po kolei kazdego żywcem rozczłonkowałem. Kazałem trzymać w zębach ich kończyny żeby przez ból sprawiany im zębów nie rozjebac. Zdrowe zeby to przecież podstawa. Krew wszędzie. Ja cały czerwony. Tryska i się leję. Trochę to zajęło. Wszystkie te kończyny wziąłem i zaniosłem do kuchni nie daleko miejsca w którym dokonałem masowej rzezi. Ugotowałem itd. Przyrządziłem. Ogólnie brzydzę się kanibalizmem. Ale tu chodzi bardziej o wiarę. Afrykański szaman kiedyś wierzył że poprzez jedzenie zmarłych utrwalalmy ich duszę w świecie żywych czy coś takiego. Tak czy inaczej dla swojej kochanej rodziny, ojca, żony, matki zrobiłem obiad. Żeby ich gardła przeżyły rozkosz związaną z utrwalaniem debilizmu którzy sami szerzą. Nie zabije ich. Będę ich karmił tym co reprezentują. BEDĄ ŻYĆ DŁUŻEJ TYLKO DLATEGO ŻE MAJĄ ROLE W MOIM ŻYCIU. JESTEM POTWOREM KTÓRY RÓWNIEŻ JEST DEBILEM. DEBILEM DEBILEM I KONKRETYM IDIOTĄ.
a babci nałożyłem standardowy obiad. Bez mięsa. Więc w sumie niestandardowy. Sałatka w sosie tysiąca jebanych wysp. Była zmieszana (babcia w sensie) bo reszta mięso wpierdala a ona kapustę musi żreć. Ja jej po prostu powiedziałem: