Śniło mi się że: Słowotwórstwo
Zaczęło się w szkole. Nagle pojawiłem się w sali, wśród ludzi z liceum ale też podstawówki. Usiadłem gdzieś z tyłu i wyciągnąłem moje pudełko z flamastrami (pierwszy raz widziałem je na oczy). Same flamastry były tandetne ale obudowane z 6 warstwami osłonek żeby nie wyschły. Strasznie mnie rozdrażniło że mają pozamieniane końcówki więc otwierałem po kolei wszystkie osłony, zamieniałem 1 końcówkę, opakowywałem z powrotem i dopiero mogłem zmienić kolejny. Wtedy do sali weszła moja pani od WOSu z liceum której szczerze nienawidziłem. Zaczęła czytać listę obecności i gdy doszła do mojego nazwiska przeczytała “Oscypowicz”. Wtedy w klasie nastała cisza in po chwili ludzie buchnęli śmiechem. Wszyscy zaczęli wstawać i klaskać. Ostatecznie tylko ja siedziałem i burknąłem pod nosem. -no ja na pewno nie wstanę. -.- Pani zaczęła się rozglądać kim jest Oscypowicz bo najwyraźniej nigdy mnie na oczy nie widziała. Zaczęła grać w zaparte. -Ale o co wam chodzi? Przecież mi chodziło o słowotwórstwo! To połączenie słowa blue i szczyp! - Powiedziała bez wahania Stwierdziłem że układanie moich flamastrów jest o wiele ciekawsze więc wróciłem do zdejmowania powłok. Pani w tym czasie zaczęła tłumaczyć na czym polega całe słowotwórstwo bardziej dokładnie. Niestety miałem zbyt wywalone na to co mówi i totalnie jej nie słuchałem bo przecież flamastry. -Dobrze więc, niech pan Oscypowicz teraz wstanie i powie dlaczego Oscypowicz to słowotwórstwo. - Powiedziała pani od WOSu Wtedy wstałem i zdałem sobie sprawę że lepiej było słuchać bo nie mam pojęcia co powiedzieć. -Proszę do tablicy - powiedziała Przecisnałem się przez te wszystkie ławki, podszedłem do tablicy, wziąłem kredę i... pomyślałem sobie “Kurcze, to przecież tylko sen, nie muszę tego wszystkiego znosić” Więc powiedziałem na głos -PA! i wstałem












