#świadomy #odpoczynek #pauza #w #działaniu #oddech #weekend #centrumobecności #plock (w: Centrum Obecności) https://www.instagram.com/p/CjcejUXMEuk/?igshid=NGJjMDIxMWI=
seen from United States
seen from China

seen from Malaysia

seen from China
seen from Germany
seen from China
seen from Netherlands
seen from Canada

seen from China
seen from Canada
seen from China
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from T1
seen from China
seen from China

seen from China

seen from United States

seen from China
#świadomy #odpoczynek #pauza #w #działaniu #oddech #weekend #centrumobecności #plock (w: Centrum Obecności) https://www.instagram.com/p/CjcejUXMEuk/?igshid=NGJjMDIxMWI=
#świadomy #odpoczynek #pauza #w #działaniu #oddech #weekend #centrumobecności #plock (w: Centrum Obecności) https://www.instagram.com/p/CjcejUXMEuk/?igshid=NGJjMDIxMWI=
#świadomy #odpoczynek #odetchnij #zatrzymaj #się #zobacz #poczuj #doświadcz #tomaszradkiewicz #centrumobecności (w: Centrum Obecności) https://www.instagram.com/p/CFj7AKkjucB/?igshid=1aamte5i73wlk
Najbardziej lubię myśleć o tym kim byłbym gdyby nie to
Dawid Podsiadło i Sokół - Świadomy sen
"Świadomy Sen" 2
Dziś jest piątek (Odkrycie!). Dokładnie 9 stycznia 2015 roku. Niniejszym otwieram zatem kolejny wątek opowiadający o moich ćwiczeniach świadomego śnienia. Pierwsze zapisy z nocnych eskapad do krainy snów pojawią się we wtorek 13 stycznia, a zatem po poniedziałkowo-wtorkowym ćwiczeniu. Postaram się zapisywać codziennie swoje doświadczenia, aby później wyciągnąć z nich wnioski. Poprzedni wątek o nauce świadomego śnienia został zamknięty z powodu zmęczenia i złego samopoczucia - może to mieć różne przyczyny, dlatego nie stwierdzę, że to przez ćwiczenie pozostania świadomą, jednak dzięki kolejnej serii ćwiczeń dowiem się, co jest prawdą. Chciałabym umieścić w rozwijanej ramce powyższe akapity, ale niestety nie da się. Smuteczek. Przeglądając zawartość tego wpisu uderzyła we mnie zapowiedź całej serii o świadomym śnieniu, więc wykreślam ją, ale nie usuwam. Jak kogoś zainteresuje, to poczyta mimo skreślenia. Do rzeczy. Ta notka jest dziennikiem moich postępów w świadomym śnieniu. Każdy świadomy sen lub tylko fragment zapisuję (co widać poniżej). Mam zamiar wyćwiczyć swoją świadomość w pozostawaniu rozbudzoną nawet we śnie. Dlaczego akurat za to się zabrałam? Zapraszam tutaj. Nie wiem, ile jeszcze tego typu wątków napiszę. Zakładam, że zamykając ten będę już wyćwiczona w świadomym śnieniu, ale wiadomo - takie rzeczy zajmują naprawdę dużo czasu, więc jeszcze o tym nie myślę. ________________________________________________________________________________ 6 MAJA 2015 Jakość i ilość moich snów poprawiła się na tyle, że jednej nocy mózg potrafi sprezentować mi od trzech do sześciu historii, z których nie pamiętam maksymalnie dwóch, najczęściej zaś tylko jednej. Świadome śnienie zwyczajnie mi nie wychodzi - może z powodu niedostatecznie silnej woli, może zwyczajnie jestem w tym słaba lub zabieram się od złej strony. W każdym razie zawsze, gdy nie zasypiam na stojąco ze zwyczajnego zmęczenia myślę o tym, by pamiętać o świadomości. I tak powstało kilka szczegółów, które są dla mnie nowe: - kojarzenie faktów na poziomie połowy intelektualnej możliwości; - potrafię przywołać we śnie zapamiętane "za życia" fakty; - widzenie snu - widzę o wiele więcej szczegółów, niż kiedyś; - zapamiętuję dialogi, które przeprowadzam w snach. 9 MARCA 2015 Oto postępy: pamiętam sny. Na 10 nocy pamiętam około 4 snów w całości oraz 2 lub 3 fragmentarycznie - jak na mnie to postęp. Nie wiem, dlaczego zaniechałam niedawno zapisywanie ich w dzienniku i jest mi z tym źle. Nie będę się deklarować, że się poprawię, ale to dla mnie na tyle ważne, żeby coś z tym zrobić. Co do świadomości - jak na razie zaliczyłam tylko dwa świadome fragmenty. Biorąc jednak pod uwagę to, że zdarzyły mi się dopiero po... prawie czterdziestu dniach, nie napalam się zbytnio. Zanim dojdę do wyniku "kilka razy w tygodniu" mogą minąć lata. Ach, ten mijający nieubłaganie czas i nieugięty w zatracaniu się w snach umysł. 1/2 MARCA 2015 Oto doświadczyłam kolejnego przebudzenia we śnie. Porównując ten z poprzednim razem stwierdzam, że widziałam lepiej otoczenie, miałam większą (minimalnie, ale jednak) kontrolę nad snem oraz wypchnęło mnie wolniej, niż ostatnio. Skąd wiem, że miałam przynajmniej minimalną kontrolę nad snem? Otóż za każdym razem, kiedy udaje mi się ta mistyczna sztuka, próbuję materializować w dłoni kulę. Nie byle jaką, bo ciężką, metalową, fioletową i ciepłą kulę. Pierwszy raz, może trzy-cztery lata temu, zrobiłam to we śnie, jednak kulka pojawiła się od razu, zatem nie był to prawdziwie kontrolowany sen. Dziś nie udało mi się za pierwszym razem, musiałam się skupić, wyobrazić sobie uczucie ciężkości i ciepła - przedmiot pojawił się za drugim lub trzecim podejściem. A teraz rozkminiamy, jak to się dzieje, że WILD mi się nie udaje, ale i tak przypominam sobie, że śnię. Czy to przyzwyczajenie do tego, że każde położenie się w łóżku nieuchronnie prowadzi to zasypiania? Tak, jak testy rzeczywistości "wchodzą w krew" i stają się nawykiem, tak pamięć o tym, że idę spać również się nim stało? Zakładam, że tak. Przyznam, że jestem troszkę podekscytowana. Długo czekałam, aż mi się uda i już zauważam efekty. 20 LUTEGO - 1 MARCA 2015 Nic ciekawego, oprócz kilku bardzo wyraźnych snów, się nie dzieje. 18/19 LUTEGO 2015 Być może przypadkowo, może z przyzwyczajenia do wiedzy, iż poszłam spać, ale miałam (krótki co prawda) świadomy fragment snu. Zapisuję w takim razie to wydarzenie. Świadoma byłam krótko - powołując się na poczucie czasu we śnie oraz to, jaką odległość w nim przeszłam, były to około dwie minuty. 5 LUTEGO 2015 WILD mi się nie udaje. Zauważyłam natomiast coś ciekawego, związanego z otwieraniem umysłu na poboczny tor myśli, co opiszę osobno. Jeszcze za wcześnie aby mówić o dużych postępach, bo minęły dopiero 24 dni, niemniej muszę wspomnieć, że moje sny znów wróciły do stanu, kiedy stają się coraz wyraźniejsze z tygodnia na tydzień (choć czasem kilka dni z rzędu snów nie miewam). Zaczęłam zapamiętywać dialogi i okazało się, że jest ich całkiem dużo i, w przeciwieństwie do rzeczywistości, coś sporo w nich gadam! 26 STYCZNIA 2015 WILD nadal mi się nie udaje. Chodzę jednak spać coraz wcześniej, dzięki czemu każdego kolejnego dnia jestem mniej zmęczona podczas zasypiania - czyli dłużej udaje mi się utrzymać świadomość. Wiedziałam, że WILD nie jest łatwy, przeciwnie - według tego, co wyczytałam jest jedną z najtrudniejszych technik. Dlatego nie oczekuję, że uda mi się w krótkim czasie. To długa droga. Nie widzę też sensu w ciągłym wpisywaniu "WILD: nieudany". Jeśli mi się uda, jak najszybciej się pochwalę. Z opaski na oczy zrezygnowałam, bo nie daje to żadnych efektów. Na razie to tyle. Do następnego! 19/20 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 00:50-9:32 -Pobudki: 1 -Ilość snów: 2 -WILD: zasypiam jak niemowlę... Stworzyłam sobie opaskę na oczy, dzięki której rano, czysto teoretycznie, nie będę otwierać oczu zanim nie utrwalę snu. Efekt: opaska spadła mi nocą z głowy i nic to nie dało... 18/19 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 1:00-11:30 -Pobudki: dwie -Ilość snów: 2 lub 3 -WILD: udało mi się nie zasnąć, dopóki ciało całkowicie się nie rozluźniło. 17/18 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 2:50-11:20 -Pobudki: 6:50 -Ilość snów: 1 -WILD: 10% 16/17 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 2:50-12:00 -Pobudki: brak -Ilość snów: 4 -WILD: 10% 15/16 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 1:15-10:58 -Pobudki: brak -Ilość snów: 1, zapamiętany -WILD: Nieudany Zaczynam łączyć WILD z ADA. Na jakiś czas przestałam zwracać uwagę na to, co się wokół mnie dzieje, ale był to chyba zły pomysł, więc powracam do tego. Zobaczymy, jaki będzie wynik. 14/15 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 1:~10-9:45 -Pobudki: Brak -Ilość snów: 1, niezapamiętany -WILD: Nieudany Oto postęp - chodzę spać coraz wcześniej. Może w końcu uda mi się nie odczuwać żalu po czasie, jaki tracę na sen a który mogłabym przeznaczyć na coś innego, np. czytanie. 13/14 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 1:2?-7:40 -Pobudki: 3:00-3:20 -Ilość snów: 1, zapamiętany w pełni. -WILD: Nieudany. 12/13 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 1:52-9:55. -Pobudki: 3:0?, 8:22. -Ilość snów: 2 mgliście zapamiętane. Poniżej normy. -WILD: Nieudany W mojej wyobraźni powstał korytarz prowadzący do wejścia do WL. Na pobycie w nim będę się skupiać podczas zasypiania. Po kilku dniach (planuję 5) będę nastawiać minutnik na określoną ilość snu. Codziennie będę dodawać jedną godzinę, czyli pierwszego dnia 1, drugiego dnia obudzę się po 2-óch, trzeciego po 3-ech godzinach. Sądzę, że uda mi się dzięki temu sprawdzić, po jak długim śnie pojawiają się u mnie sny. Chodzę spać o różnych godzinach, więc czas to zmienić przed powyższym testem, jednak potem do tego powrócę aby, na wszelki wypadek, sprawdzić czy chodzi o czas snu czy o konkretną godzinę. Sądzę, że to pierwsze. Cóż, tyle na dziś.
Śniło mi się że - sen świadomy
Dzisiaj pierwszy raz w życiu miałem świadomy sen. Tzn kiedyyyś dawno miałem ale był zupełnie inny. Wszystko zaczęło się od pięknej scenerii ciemnego nieba, jasnego jak reflektor księżyca i wojsa patrolującego teren. Razem z tatą zachwycaliśmy się tym księżycem aż zobaczyłem 2 następne. Pomyślałem że to jakaś wspaniała anomalia która zdarza się raz na milion lat. W pewnym momencie albo księżyc się zmienił w ziemię albo pojawiła się niezależnie, trudno powiedzieć. W każdym razie na niebie pojawił się wycinek ziemi w kształcie rogalika otoczony płonącą aurą jak słońce w czasie zaćmienia. Chwile patrzyłem na księżyc aż krzyknąłem: JUŻ WIEM! TO JEST SEN! Nikt w zasadzie dookoła mnie się nie przejął ale gdy spytałem cioci która też tam stała, przyznała mi rację. Stwierdziłem że trzeba to wykorzystać bo widok jest nieziemski i skoro kontroluję to co się dzieje to chcę wejść na szczyt góry żeby lepiej widzieć zaćmienie ziemi. Pojawiłem się wtedy na szlaku górskim wraz z rodziną i obcymi ludźmi i zaczęliśmy iść w górę. Szło się bardzo ciężko. Chciałem sobie stworzyć plecak odrzutowy ale pomimo wielkich chęci nie byłem w stanie. Jedyne co udało mi się wyśnić to wysokie skakanie które trochę ułatwiło podróż na szczyt. Na szczycie wcale nie było tak fajnie więc pojawiłem się w Powsińskim lesie. Padał deszcz i było zimno. Byłem tam z kimś, chyba z Jankiem. Wpadłem na pomysł żeby rozpalić ognisko ale było zbyt mokro więc pojawiłem się w domu, nie moim, jakimś zwykłym ale nigdy go nie widziałem. Było tam kilku znajomych, (na pewno był Sasza, Julia Sygocka i jakaś Paulina, nie znałem jej ale wewnętrznie czułem że nazywa się Paulina) oraz moja ciocia. Co chwile następował ten sam dialog i powtarzał się średnio co 5 min (relatywistycznego sennego czasu) -Hej ludzie czy ja jeszcze śpię? -TAK! (odpowiadali chórem) Tylko Sasza raz na jakiś czas robił mnie w jajo i mówił “nie, spoko to nie sen” Uczucie było dosyć nieprzyjemne bo nie wiedziałem co z tym faktem zrobić. Co chwile traciłem świadomość że to sen by po chwili sobie przypomnieć. Mimo usilnych prób powrotu do świadomości nie potrafiłem tego zrobić. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta i coraz bardziej mnie denerwowała. Nawet wróciłem na moment na górę w której sobie uświadomiłem że to tylko sen. Niestety wcale rzeczy które sobie zapragnąłem się nie działy tylko siedzieliśmy w tym domu jakby to była rzeczywistość, tym trudniej było mi uświadomić sobie że to tylko sen, dlatego co chwila wszystkich pytałem. Koniec końców usiadłem na kanapie i oglądałem telewizor (nie przypominam sobie żeby coś w nim leciało), w końcu położyłem się i... wstałem... już na prawdę... chyba.