11 rzeczy których nie zrobi gruba kobieta
Dzisiaj najbardziej depresyjny dzień w roku, pewnie wiele z Was przesłucha sobie corocznie piosenkę New Order i pomyśli, że właściwie nie jest ten dzień aż tak depresyjny, może nawet całkiem przyjemny (czego życzę każdemu). U mnie, jeśli nie zdarzy się nic katastrofalnego, to ten poniedziałek nie powinien być jakkolwiek nieprzyjemny, a wręcz przeciwnie, bo z wypiekami na twarzy czekam na drugi odcinek Euforii, a 2022 rok na razie mija mi całkiem dobrze. Z małymi wyjątkami.
Wyjątki te tworzą algorytmy. Od nowego roku algorytm założył, że moim celem na 2022 rok jest schudnięcie i wypięknienie. Przeistoczenie się z larwy w nową Monikę Bellucci. Podbicie świata mody i sławy. Ćwiczenia na siłowni 17 razy dziennie i wyrzeźbiony brzuch. Ale algorytm się myli, bo pierwszy raz od dawna stwierdziłam, że Agatko, przecież jak zaczniesz wyglądać jak nowa Monika, to ludzie będą tak tobą onieśmieleni, tym aniołem chodzącym na ziemi, że bardzo szybko stracisz wszystkich znajomych, a szansa na zadźganie nożem przez psychopatę znacząco wzrośnie. Ale algorytmy nie dawały za wygraną, i nie tylko u mnie - na jednym z kont, które obserwuje na instagramie, komuś wyskoczył artykuł „11 rzeczy, których nie może zrobić gruba kobieta”. Szybko przypomniałam sobie wtedy czasy mojej największej grubości i niestety nie wpadłam na żaden pomysł, co to mogą być za rzeczy, więc postanowiłam zajrzeć do artykułu, który w połączeniu z reklamami treningów, diet i piękna mógł sprawić, że wiele kobiet ten początek roku będzie miało raczej przygnębiający.
Pierwszym uroczym elementem w artykule jest wspomnienie, że czasami nadwaga wynika z chorób. Autor uspokaja nas, że jeśli nasze kilogramy spowodowane są chorobą (prawdziwą, nie jakąś tam psychiczną, typu depresja albo zaburzenia odżywiania, grubasko!) i lekami, to spoko, powinniśmy być szczęśliwi mimo to. A jeśli jesteśmy grubasami, bo ciągle wpierdalamy, to niestety, ale nie możemy być szczęśliwi i powinniśmy się katować. Lub powinnyśmy, bo artykuł, jak i większość tego typu treści skierowana jest do kobiet. W dalszej części artykułu mamy jedenaście przykładów sytuacji, które są ograniczeniem dla kobiety z nadwagą. Zapamiętajcie słowo nadwaga - bo to o nadwagę chodzi, a nie śmiertelną otyłość. Wybrałam te dla mnie najzabawniejsze.
1. Nigdy nie będzie biegać na długie dystanse
Pewnie każda z Was, która ma dwa kilogramy nadwagi, w tym momencie się popłakała. Ten podpunkt był na czele listy. Ja mając nadwagę, jak i teraz, nie mając nadwagi, nawet bym nie pomyślała, żeby pobiec na długi dystans. Bieganie jest dla mnie najgorszym możliwym sportem, zamiast endorfin w moim przypadku wyzwala się czyste cierpienie, ale najwidoczniej jestem ewenementem, bo biegi na długie dystanse prawdopodobnie zajmują ważne miejsce w sercu każdej osoby, że znalazły się na czele listy. I niespodzianka: osoby z nadwagą mogą biegać na długie dystanse.
2. Nigdy nie zostanie hostessą/ modelką
A astronautką? Naukowczynią? Tancerką? Z moich obserwacji wynika, że w ogóle w świecie modelingu aktualnie nie ma zasad, a hostessa to raczej nie jest wymarzony zawód (przynajmniej mi się kojarzy z taką stroną strefa-hostess.pl i dla mnie to ambicje równie wysokie, co marzenia o zostaniu kelnerką). W artykule jest też wspomniany modeling plus-size, ale do modelingu plus-size trzeba mieć odpowiednie proporcje, a zwykłe grubaski mają wiadomo - nieodpowiednie. Wszystko się zmieni jak zrzucą te cztery kilo nadwagi.
3. Nigdy nie będzie czuła się dobrze, zamawiając jedzenie w miejscu publicznym
I ten akapit był dla mnie do tego stopnia obrzydliwy, że zacytuję go w całości:
Ludzie na początku oceniają innych przez pryzmat wyglądu. Otyła dziewczyna, zamawiając sałatkę, może być pewna, że właśnie komuś przemknęło przez myśl, że się odchudza. Gdy zamawia kawę z ciastem, bardzo często bywa narażona na kpiące albo niedowierzające spojrzenia. Obsługa myśli o jej tuszy i ona jest tego świadoma. Nigdy nie poczuje się dobrze, zamawiając jedzenie w restauracji, kawiarni czy innym publicznym miejscu.
Czy ludzie rzeczywiście to robią? Będąc grubsza nigdy nie czułam się źle, kiedy jadłam na mieście. Też mi się wydaje, że ludzie tak nie interesują się życiem innych ludzi i tym, czym obcy ludzie zamierzają napełnić sobie brzuszek. Z drugiej strony wierzę, że niektórzy po przeczytaniu takiego tekstu, mogą uznać to za prawdę i tym samym rozpocząć swoją przygodę z dyskomfortem, za każdym razem, kiedy jedzą w miejscu publicznym.
4. Nigdy nie znajdzie świetnego faceta
Świetny facet nie zechce grubaski, bo może mieć miłą i zgrabną dziewczynę, autor zaznacza, że od fałdek i cellulitu każdy świetny facet zrezygnuje. A kto nie zrezygnuje? Zaburzony pojeb, feeders.
Dlatego należy pamiętać, żeby przy świetnych facetach nie siadać, pod żadnym pozorem i się szczególnie nie wyginać. Jeśli taki zobaczy, że gdzieś się robią fałdki i wałeczki, to niestety, ale wszystko stracone, cała miłość na marne. Świetni mężczyźni są wzrokowcami i nie wybaczają takich sytuacji..
Byłam kiedyś na randeczcę z takim świetnym facetem! Siedzimy, opowiadam jakąś historię, wyglądam pięknie, historia jest ciekawa, wszyscy się na mnie patrzą i biją brawo. Niestety, świetny facet spojrzał nie tam, gdzie trzeba - bluzka ułożyła się tak, że wyglądała jak fałdka… Zwymiotował i uciekł z randeczki.
Dlatego proponuję każdej dziewczynie z fałdkami / cellulitem, wybierać tylko tych, którzy nie są świetni, a na szczęście ta świetność nie została w żaden szczególny sposób zdefiniowana. Ba, niektórzy są do tego stopnia beznadziejni, że jak zobaczą włosek na nodze, to nie wyskoczą przez okno. A niektórzy (zjeby totalne, typy najgorsze) to nawet są w stanie was wybrać, bo dobrze się spędza czas na aktywnościach innych, niż wypatrywanie u siebie fałdek. Swoją drogą, gdybym się dowiedziała, że ktoś mnie wybrał, bo jestem miła i ładna, to by mi się zrobiło bardzo przykro.
5.Nigdy nie będzie czuła się dobrze na plaży
Nie będzie, bo sylwetki wysportowanych ciał wpędzą ją w kompleksy i wszyscy zwracają uwagę na otyłe osoby. Tylko że bycie na plaży nie polega na tym, że porównuje się swoje ciało do innych ciał, tylko chyba bardziej na opalaniu i kąpieli? A zwracają uwagę chyba tylko świetni faceci.
Ponownie chcę zaznaczyć, że artykuł dotyczy nadwagi, nie chorobliwej otyłości, która jest taką samą chorobą, jak anoreksja. Ale właściwie nie ma różnicy, kogo dotyczy, bo równie dobrze mógłby być o każdej kobiecie, która odbiega od kanonu. Mam wielką nadzieję, że jest to najbardziej obrzydliwy artykuł, który miałam okazję przeczytać w tym roku, bo wiem, że kilka lat temu bym uznała go za prawdziwy i wpędziłby mnie w niezły dół, tym bardziej, że w moim świecie był to wierzchołek góry lodowej. Ale obrzydliwa grubaska - komentuje ktoś przy mnie, a ja widzę, że wyglądam tak samo. Agata, gdybyś schudła pięć kilo, to byłabyś super laską - świetni faceci zawsze doradzą. Ale jestem gruba, masakra! - krzyczy koleżanka w łazience w rozmiarze XS.
Kiedy pierwszy raz dużo schudłam, święcie wierzyłam w to, że moja waga jest czymś, co odgradza mnie od szczęścia, a jak tylko schudnę te pięć, dziesięć, piętnaście kilogramów, to wszystko się zmieni. Założę bluzkę w rozmiarze S i będzie to remedium na moje problemy. Ćwiczenie sześć razy w tygodniu, zero słodyczy, zero alkoholu. Mało kontaktów z innymi ludźmi, bo co jeśli wtedy zjem coś, co zepsuje mi dietę? Siedemnaście razy dziennie patrzenie się w lustro i wciąganie brzucha. O, brzuch jest prawie płaski, może to już ten moment, że ktoś mnie pokocha? Albo że chociaż będę ładna? I okazało się, że szczęście nie zależy od wielkości brzucha. (tylko od wielkości portfela hehe)*
*też myślę, że jednak nie
I dla mnie ten okres obsesyjnego chudnięcia trwał tylko pół roku i nic złego się nie stało. U innych osób może trwać dużo dłużej, mogą nie być w stanie tego przerwać i może się stać dużo złego.
Od tamtego czasu dużo rzeczy poukładałam w głowie i znacząco zmieniłam swoją relację z jedzeniem i ciałem. Okazało się, że moje ciało nie musi być ciałem supermodelki, żebym była superczłowiekiem i zaczęłam postrzegać siebie tak, jak postrzegam innych ludzi, a że nie jestem świetnym facetem, to przed brakiem fałdek stoi poczucie humoru, empatia, bycie takim głupio-mądrym i kilka innych cech.
W tym roku nie mam postanowienia, żeby schudnąć, żeby wypięknieć, żeby stać się bardziej atrakcyjną, żeby znaleźć świetnego faceta, żeby biegać na długie dystanse. W tym roku chcę być zdrowa, chcę angażować się w rzeczy, które są dla mnie istotne, próbować być lepszą osobą niż w roku poprzednim, być dla siebie i innych miłą. A jeśli czyta mnie osoba, która nienawidzi siebie za fałdki tu i ówdzie, to polecam na początek zaobserwować na instagramie ciałopozytywne konta (np. kisielle) i odobserwować instamodelki.
Jeśli blue monday nie jest jedynym dniem, w którym czujesz się źle, pamiętaj, że możesz poprosić o pomoc.
Ogólnopolski Telefon Zaufania dla osób w kryzysie emocjonalnym: 116 123
Ogólnopolski Telefon Zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111
Telefon wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym: 800 702 222
Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska linia”: 800 120 002