B. Zacznę od Ciebie, bo pojawiłeś się jako pierwszy. Gwiazdka na moim niebie, zainteresowanie Tobą było czysto platoniczne, nie myl tego z niczym innym. Po prostu chciałam Cię lubić i nic więcej. Wydawałeś się być takim, jak ja. Ale to, co dzisiaj zrobiłeś, zresztą - często Ci się zdarzało, dokuczałeś mi, chciałeś, żebym czuła się jeszcze gorzej. Powiedz mi, za co tak mnie nie lubisz, za co wszystko niszczyłeś? Byleś podobny do mnie. Przecież mogliśmy zostać przyjaciółmi, sam nawet wysyłałeś mi koty, wiedziałeś, że je kocham. Czy to był tylko przypadek? Nie śmiej się ze mnie. Wiem, że potrafiłbyś. Co ja Ci takiego zrobiłam? Nie musisz tak robić. Nie musisz ciągle robić mi na złość, bo ja znam swoją wartość. Jestem bezużyteczna, nie nadaję się do niczego. I ja to wiem. Nie musisz mnie w tym umacniać. Jeszcze jeśli powiedziałbyś to kiedyś wprost, może mniej by to porysowało moją duszę. Ale takie ciche wykańczanie było dla mnie sztyletem wbitym prosto w serce. Bardzo mnie boli Twoja niechęć do mnie, chociaż ja nawet z Tobą nie rozmawiam. Czy to przez fakt, że parę razy rzeczywiście byłam lepsza od ciebie? Ale to nic nie znaczy. Dla mnie jesteś wyjątkowy. Wiem, że to dziwne, ale czułam z Tobą jakąś więź.