Blackbeard and Barbossa stimboard for anon
x x x - x - x x x

Kiana Khansmith
Jules of Nature

★
Claire Keane
Cosimo Galluzzi
art blog(derogatory)

oozey mess

No title available

Kaledo Art
I'd rather be in outer space 🛸
Cosmic Funnies

if i look back, i am lost
NASA
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH

PR's Tumblrdome
No title available
styofa doing anything
Xuebing Du
Sade Olutola

izzy's playlists!

seen from France
seen from United States

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Saudi Arabia

seen from Poland

seen from India

seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United Kingdom

seen from Singapore
seen from United States

seen from Czechia

seen from Malaysia

seen from United States

seen from France
seen from United States
seen from France

seen from Netherlands
@narodzinywenus
Blackbeard and Barbossa stimboard for anon
x x x - x - x x x
„Wszystkie ciężkie atomy, z jakich składa się Ziemia, wszystkie atomy potrzebne do życia, wszystkie z jakich zbudowane jest nasze ciało, powstały kiedyś we wnętrzu gwiazdy. Wciągasz je do płuc, kiedy oddychasz. Gdy dotykasz swojej albo czyjejś skóry, dotykasz gwiezdnego pyłu.”
- Wszechświat w Twojej dłoni.
does sex hurt more if you've never masturbated before?
life hurts more if you’ve never masturbated
“Przypomnij sobie jakiś konkretny bolesny moment ze swojego życia, a potem przypomnij sobie, że to uczucie nie trwało wiecznie, choć obawiałaś się, że tak będzie. Pamiętaj, że życie potoczy się dalej, a czas naprawdę leczy rany.”
— (via pani-tabakowa)
“Problem w tym, że nie znam małych emocji. Nie wiem, jak czuje się kogoś tylko trochę. Nie wiem, jak jest się dla kogoś tylko trochę, nie wiem, jak tylko trochę się angażować. Jeśli tu dla ciebie jestem, to wiedz, że wkładam w to wszystkie swoje emocje, wszystkie swoje odczucia, swój czas, swoje chęci, zainteresowanie, uwagę, spalone fajki, wypite szoty, przegadane noce, przemilczane godziny, bóle głowy, tęsknoty, obojętności, wszystkie braki i nadmiary, twoje i moje przesady w każdą stronę, bo złoty środek nie istnieje. Robię to bardzo rzadko. Rzadko jestem. Niełatwo mnie złapać. Nie jestem na telefon, nie jestem na już, na teraz, nienawidzę nijakości, bezproduktywności, czasu przesypującego się przez palce jak drobny piasek. Organizuję się sama, mam co ze sobą zrobić, mam się czym zająć, więc jeśli wypełniam tobą choć trochę swój czas, to znaczy, że uważam, że jesteś tego warty. Że marnowanie czasu z tobą, to właśnie to, na co mam dziś ochotę.”
— Marta Kostrzyńska; fragment czegoś, co powstaje (via polskie-zdania)
“Kaleczyłam swoje ręce, nacinałam skórę żyletką i patrzyłam jak płynie krew. Brzmi strasznie? Ale ja upatrywałam w tym ratunek. Nie miało znaczenia czy pozostaną blizny. Przyszłość wtedy dla mnie nie istniała, towarzyszyło mi przekonanie, że i tak wcześniej czy później umrę śmiercią samobójczą. Myśli o okaleczeniach były stale obecne. Nie radziłam sobie z doświadczaniem emocji, nie umiałam ich nazywać, ani wyrażać, ani poprosić o pomoc. Nikt mnie tego nie nauczył. Tkwiłam w samotności, przez którą nie potrafiłam się przebić. Tak bardzo wstydziłam się swojej słabości, że na zewnątrz przybierałam maskę osoby, której na niczym specjalnie nie zależy. Kaleczyłam się, gdy czułam się bezradna, gdy nie mogłam znieść samotności, gdy świat widziałam jak zza szyby, gdy chciałam się ukarać za swoją bezwartościowość. Widok krwi sprawiał, że spływał na mnie spokój, a właściwie obojętność. Czułam się silniejsza, ale nie w ten normalny, zdrowy sposób. Czułam się silniejsza w poczuciu, że cokolwiek by się nie zdarzyło, zawsze mogę sięgnąć po żyletkę. Taki stały element w świecie jawiącym mi się jako ciągłe zagrożenie. Ale był jeszcze inny powód… Rany i blizny były błaganiem o to, by ktoś się mną zaopiekował, by dostrzegł, jak bardzo cierpię i jestem w tym bezradna. Paradoks polegał jednak na tym, że równocześnie odczuwałam silny wstyd i robiłam wszystko, by nikt się nie dowiedział. Wyobrażałam sobie, że ktoś odkrywa moją tajemnicę i otrzymuję od niego wsparcie. Oddałabym wtedy wszystko za jedno słowo “rozumiem”…”
—
“Przejściowe pory roku nie są dla mnie najlepsze. Dla nikogo takiego jak ja. Obłęd lubi wracać jesienią lub przedwiośniem. Lubi niż, mgłę, ołowiane zachmurzone niebo. Budzisz się rano i masz do dyspozycji albo nieokreślony lęk, albo smutek. A czasami jedno i drugie. Chciałbym obudzić się pogodnym i uśmiechniętym lub przynajmniej obojętnym, ale jedyne, na co mogę liczyć, to wybór między trwogą a rozpaczą oraz nadzieja, że nie zwariuję do reszty.”
— Jarosław Grzędowicz “Popiół i kurz. Opowieść ze Świata Pomiędzy”
“Dotarło do mnie, że moja milosc to zawsze było za mało. Że moja troska i wyrozumiałość nawet tutaj nie wystarczały. Że moje milczenie i moje krzyki sprawiały mu ból. Że każde “przepraszam” i każde “elo” było wypowiedziane w złym momencie. Że nawet moje łzy nie pobudzały w nim świadomości, że mnie boli. Dotarło do mnie że nawet moje prośby, były ignorowane. Że moja osoba była jakby ozdobą. Że nawet jak starałam sie wszystko ratować to niepotrzebnie. Chcąc zacząć cos nowego zauważyłam ze on wcale nie chce. Dotarło do mnie że nie jestem juz w stanie wszystkiego trzymać w swoich rękach i odbudowywać kawełek po kawałku kiedy oboje bedziemy to niszczyć. Zrozumiałam, że tylko milosc jest w stanie go uratować,ale nie moja, ona nigdy tu nie wystarczała. Pokazały mi to jego obojętne oczy, kiedy starałam sie odbudowywać wszystko od nowa. Uświadomiły mi to jego słowa, ktore raniły mnie okropnie. Moja milosc nigdy nie miała prawa do niego zaistnieć. Mimo to trwa, jest przy mnie,prawdopobnie nigdy mnie nie opuści.”
—
Rodzice dają mi na każdy tydzień 50 złotych, głównie na jedzenie. Teraz będę je wydawała na inne rzeczy, by tylko nie jeść. Muszę robić to tak, by nie nabrali podejrzeń. Ta głodówka ma być na długi okres czasu, zwyczajnie tego potrzebuję. Moje ciało.
Czuję się zbędna, niepotrzebna. Jakbym nigdzie nie pasowała, była tym dodatkowym puzzlem, który zgubił się w świecie, do którego został wrzucony.
“Niestety, nie mogę się wytłumaczyć. Bo widzisz, nie jestem sobą.”
— Lewis Carroll
Nie wiem, gdzie jesteś i co robisz. Ale za każdym razem, kiedy spojrzę w gwiazdy - zaczynam rozumieć. Że niektóre relacje, tylko pchają nas ku innym. Są przejściowe. Takie, o których nie powinniśmy myśleć zbyt wiele.
Męczą mnie niezdecydowani faceci. Tacy, który zawsze są na tak, albo zawsze na nie. Ci, co nie mają własnego zdania. Ci, co nie wzbudzają we mnie żadnych emocji. Podejdź do mnie, oprzyj o ścianę, pocałuj tak, żebym zapomniała o całym świecie, a później wyjdź i nie odzywaj się przez kilka dni. Później ni stąd, ni z owąd wyślij mi jedną czerwoną różę z nic nieznaczącym cytatem, który dla mnie znaczyłby wszystko. Rozbieraj mnie wzrokiem, aż się zarumienię, poczym zabierz na spacer do miejsca, które z jakiegoś powodu jest dla Ciebie ważne. Zrób cokolwiek, ale błagam, daj mi poczuć jakiekolwiek emocje. Złość, miłość, pożądanie, irytację. Cokolwiek. A wtedy obiecuję, że zabłyśniesz w moich oczach.
Bo kobiety pragną emocji.
Cokolwiek się nie stanie, pamiętaj, że nikt absolutnie nikt nigdy już nie pokocha Cię tak bardzo jak ja pokochałam Ciebie. Mam trudny charakter, czasem zbyt dużo powiem i jestem dość wybuchowa ale jeśli chodzi o Ciebie to serce mam jak z waty. Zawsze tylko będę prosiła Boga o to, byś był szczęśliwy. Nieważne z kim, nieważne gdzie.
Po prostu zasłużyłeś na to szczęście.
“Ludzie mówią: “Och, kłócimy się o seks, o pieniądze, o dzieci”, ale jeśli słuchasz ich naprawdę uważnie, dojdziesz do wniosku, że nie tego dotyczą ich kłótnie. Ci ludzie kłócą się, bo jedno z nich woła: “Czy mogę na ciebie liczyć? Czy jestem dla ciebie ważny/ważna? Czy przyjdziesz do mnie, kiedy poproszę cię o pomoc? Czy mogę na tobie polegać?” A odpowiedź brzmi “nie” lub “być może"…””
— Sue Johnson