Młodszy, Walter - był bardziej złośliwy, chyba najbardziej z całego rodzeństwa. Szybko się denerwował i nie znosił, gdy ktoś narzucał mu swoje zdanie. Typowy nastolatek... Nie rozumiał też pasji swojej mamy, nie robiło na nim żadnego wrażenia “mazianie” kolorami po płótnie. Najchętniej spędzałby całe dnie w siodle, choć konie niestety często wyczuwały jego podenerwowanie i zrzucały z grzbietu. Ale to nigdy nie powstrzymywało go przed ponowną podróżą konno.










