Xuebing Du

shark vs the universe
Not today Justin
tumblr dot com

Andulka

blake kathryn

Love Begins

tannertan36

Product Placement
$LAYYYTER
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
hello vonnie

Kiana Khansmith
he wasn't even looking at me and he found me
YOU ARE THE REASON
Sweet Seals For You, Always

titsay
Game of Thrones Daily
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
No title available
seen from Germany
seen from Malaysia
seen from Malaysia
seen from Japan

seen from Germany
seen from Tunisia

seen from Singapore
seen from Austria

seen from Spain

seen from Ireland

seen from United States

seen from Sri Lanka

seen from Netherlands
seen from Bangladesh
seen from Malaysia
seen from Kazakhstan

seen from Türkiye
seen from United States

seen from Tunisia

seen from Uzbekistan
@nieartykulowana
Myślałam, że to było niedawno, jakby wczoraj. Brałeś moją dłoń w swoją i szliśmy naprzód przez miasto, przez las, wbrew oczekiwaniom, naprzeciw ludziom i światu. Świat nas nie rozumiał, ale my rozumieliśmy siebie. Moja pościel już nie pamięta Ciebie, a mój zapach zniknął z Twojej poduszki. Śnieg stopniał i słońce wstaje coraz wyżej. Tylko księżyc zdaje się wspominać nasze twarze w półmroku wpatrzone w siebie. Włosy Twoje urosły nieco i oczy Twoje jakby bardziej roześmiane. Choć nie zmieniłeś się bardzo, zmieniło się wiele i tej rzęsy na Twoim policzku nie mogłam dotknąć.
Szukając odpowiedzi na to czym jest szczęście doszłam do wniosków niezbyt przyjemnych. Otóż czując duże szczęście, ekscytację wręcz, odczuwamy przytłaczający niepokój w mostku świadczący o bytności małego zalążka strachu, strachu że to minie. Nie potrafimy skupić się na posiadanym szczęściu, myśląc cały czas o nieszczęściach jakie przyjdzie nam przeżyć w zapłacie za te cudowne chwile. Bywa też tak, że przysłaniają nam to szczęście wydarzenia już przeżyte, które ciągle stają na drodze naszego odczuwania szczęścia. Smutne to, ponieważ rozbłysk szczęścia jest jak spadająca gwiazda. Jeśli odwrócimy wzrok choć na chwilę, później przyjdzie nam tylko słuchać opowieści jak wyglądała ta gwiazda.
Trzeba patrzeć w dobrym kierunku
Byłam w tych miejscach znajomych Były obce bez ciebie Szłam tą alejką znajomą Prawie zgubiłam siebie Dotknęłam miejsc, które dotykałeś czule Były zimne i martwe, jakby na metal naciągnąć skórę
It's ok to want things as long as you okay if you don't get them
Before sunset
Boję się, że utkniesz w szczelinach mojej spękanej duszy. Potkniesz się o moje splątane myśli. Boję się ubrudzić Cię sadzą moich spalonych wstydem policzków. Drżę ze strachu na myśl o ciemnych głębinach moich obaw i niepewności, w których mógłbyś utonąć. Boję się fałszywych ruchów i cielesnych niedoskonałości, które istnieją w głowie, a ranią jak brzytwa. Strach mnie ogarnia na myśl o lęku, który pojawia się znienacka jak drapieżne zwierzę i goni swoją ofiarę aż poczuje ciepłą, gęstą krew w przełyku. Sparaliżowane ciało i zastygłe w bezruchu oczy, niby szklane źrenice porcelanowej lalki.
I tylko serce chce z piersi wyskoczyć,
rozerwać tę klatkę z żeber zbudowaną,
roztrzaskać,
obrócić w pył.
Boję się zawodu namalowanego w Twoich oczach moimi błędami. Boję się, że świat zbudowany z mej skóry nie będzie miejscem, w którym chciałbyś żyć, a ognisko rozpalone w mym sercu nie będzie ogrzewało wystarczająco.
Karl Glusman & Aomi Muyock, “Love” (Gaspar Noé, 2015).
Love, love, love this movie
Jesteś jak sen
Jesteś jak sen, zrodzony w głowie Stachury.
Ciepły i przytulny jak stary koc w kratę,
leżący nieopodal kominka.
Jak haust powietrza po ciężkiej nocy,
zachłyśnięty z szeroko otwartego okna w pośpiechu,
jakby mogło braknąć tlenu.
Jesteś jak zielona trawa wiosną, zroszona wilgocią zimnej nocy,
dająca orzeźwienie i wyostrzająca zmysły.
Swojski i przyjazny jak kakaowe wąsy osiadające na wargach,
jak płatek śniegu roztapiający się na różowym policzku.
Jesteś ciepłym promieniem letniego słońca,
wstającym nad horyzontem, rankiem, tak wcześnie jak tylko można, aby spocząć na moim policzku jako pierwszy.
Jesteś jak przecinające niebo nieprzewidywalne błyskawice,
które oglądam siedząc na podłodze owinięta w prześcieradło.
Jesteś jak jesienny wiatr, targający płaszczami i nerwami,
wpełzający pod fałdy miękkich swetrów, aby zamienić się w lekkie muśnięcie na ramieniu.
Ciarki.
Jesteś jak falujące powietrze znad ogniska,
wznoszące do nieba świetliste iskierki,
jak gorący piasek na rajskiej plaży.
Jesteś w końcu jak kula energii, kumulująca się w zagłębieniu pod mostkiem kiedy emocje chcą nas rozerwać od środka,
jak swobodne spadanie, wywołujące mrowienie w całym ciele.
Powstające jeden po drugim włoski na przedramieniu,
niespiesznie przyjmujące nową rzeczywistość za właściwą tej chwili. Ciepło, rozlewające się wewnątrz ciała po wypiciu imbirowej herbaty w zimowy wieczór.
Bądź