zaczynam żałować tego, ze czułam się ważna
tumblr dot com
KIROKAZE
macklin celebrini has autism
Lint Roller? I Barely Know Her

izzy's playlists!
RMH
ojovivo

Kiana Khansmith
Cosimo Galluzzi
The Bowery Presents
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
wallacepolsom
h

roma★
cherry valley forever
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ

bliss lane
sheepfilms
taylor price

seen from United States
seen from Malaysia

seen from Türkiye
seen from United States
seen from Malaysia

seen from United States
seen from Germany

seen from Bangladesh

seen from Netherlands

seen from Bangladesh

seen from Türkiye
seen from Spain

seen from Germany
seen from Canada
seen from Mexico
seen from United States

seen from Türkiye
seen from Germany

seen from United States

seen from Belgium
@nietycznie
zaczynam żałować tego, ze czułam się ważna
Myśli, takie pełne, wypełnione smutkiem, zbyt małą ilości snu. Kilku wspomnień, suchych łez. Oddal, daleko. Odejdź, odejdź. Czemu nadal jesteś tu? Poezja zła, słowa złe, herbata zbyt czarna, Oczy za puste, ciała słabe, nieobecne dusze. Są, a ich nie ma tu. Obecni, nie-obecni. Będący tu może, a może nie. Smutek, smutek. Łzy, mętlik, ucieczka. Zostały tylko bolące oczy wraz z sercem. Serce, serce, czemu Czemu przypominasz mi, że muszę się budzić, być, a nie chcę. Łzy, łzy. Po co, czemu, dlaczego akurat to? Limit, limit. Zguba, nic. Może widzę to, jaka jestem. Smutna. Pustka, nic nie idzie. Łzy z oczu lecą z, w nocy. Za dużo, za dużo. Smutku.
Nie bo nie teraz, nie w tym momencie, nieodpowiednio dobrane słowa, nie bo - czy wiemy czemu nie bo Bo nie teraz, bo słowa nie są słuszne, nie nasze, lecz używamy ich, bez skrupułów, bez powodu. Bo tak. niesłusznie.
Czuję się pusto, nie wiem czemu i dlaczego. Czuję się wyprana, zmarnowana, zużyta. Jestem, a mnie nie ma. Oddycham, myślę, oddalam, odpycham. Lecz myśli, one nie odchodzą. Wbijają się w serce, niczym kolce róż lecz nie są tak piękne.
Wiem, że jestem tu Gdzieś obok, Dosyć blisko. Skradam się jak płochliwe zwierzę podchodzę i się oddalam. Szybko uciekam, lękam się. Zjada mnie stres, ból uderza zgodnie z biciem serca i oddechem. Tęsknota mnie rozrywa i wiem, że nie daję sobie rady.
Nie jestem sobą, zagubiłam się. Może się odnajdę Kiedyś. Pokażę to, Że dam radę bez ciebie.
Wychodzę z domu, późnego popołudnia. Wsiadam na rower i jadę do okolicznej wioski. Nie jest za ciepło, jednak będąc (nie)poetą cieszę się tą jesienną pogodą. Oglądam niebo, szarawe lekko z chmurami, rozmytymi. Chmury kłębiaste, wiatr średni. Pamiętam to z lekcji produkcji rolniczej. Nie sądziłam, że to się liczy do zawodu, naprawdę. Jednak tak, liczy się. Próbuję ogarnąć myśli, jednak notuje tylko to jak mocno wieje wiatr i jak jest mi zimno. Miotają mi się myśli, czy dojadę, w końcu zostały jakie dwa kilometry. Nie wiem, droga z lekka niebezpieczna. Rozkopana, tylko prawy pas nadaje się do jazdy. Myślę, że nie chciałabym tak umrzeć. Chciałabym ale nie tak. Nie dostaje gwarancji, że to na pewno mnie zabije. Staram się być w miarę spokojna, jak na to jak potrafię być. Oddalam się z tego miejsca. Ciało jedzie prosto przed siebie, próbując się nie rozpłakać i nie zatrzymać się na środku drogi, pośród pól. Stwierdzam, że muszę jechać dalej by dotrzeć do miasteczka jak najszybciej. Umysłem się oddalam, nie wiem czemu i jak szybko byłam w stanie to zrobić. Nie wiem o czym myślę najpierw, o czymś mniej istotnym pewnie. Nie należę do typów ludzi, którzy rozmyślają. Raczej analizuję wściekle każdą sprawę, dokładnie, czego nigdy nie robię. Nie jestem dokładna. Dojeżdżam pod miasteczko, oczy załzawione od zimna i emocji. Czuję zimno na mojej twarzy i dłoniach. Spoglądam lekko w dól i widzę rozkopany rów z wodą i wyobrażam sobie młodą blondynkę, około lat 20, martwą. Jej siną skórę, siniaki na ciele. Jej dłonie, na klatce piersiowej, pod piersiami. Widzę na jej brudnej sukience, widać, że była zwiewna. Musiała wyglądać na niej pięknie. Musiała. Nic nie wygląda pięknie na kimś smutnym bądź martwym. Kimś zranionym, obolałym. Widzę jej siniki, wszędzie na całym ciele. Na twarzy, rękach, nogach. Jej zaschniętą krew na sukience, rozcięta warga. Wyobrażam sobie jej ból, który musiała przeżyć przed śmiercią, która prócz ratunku musiała by wybawieniem dla niej. Zdaje się, że zaczęłam czuć jej ból. Tego jest za dużo, nie ma tam tego ciała, nie ma tej blondynki, nie ma jej w tym rowie przy drodze. Jest tylko kilka centymetrów wody i pola.
czy to kryminał?
Nie pijam kawy mocnej, czarnej bez cukru. Nie palę papierosów. Nie chodzę za tłumem młodzieży, próbującej coś sobą pokazać, dorosłość może. Pijam herbatę, czarną z cukrem. Czasem owocową i rumianek. - definicja szczęścia. Lubię luźne ubrania, krótkie włosy. Długie mnie męczą. Nie czuję przynależności z tym pokoleniem ludzi. Krzyczący coś, nie wchodzę w to środowisko. Stoję na uboczu i czuję się tak oddalona. Czytuję poezję, piszę ją. Lubię być w ciszy sama z herbatą. Lubię poczucie, że pośród tego mam siebie, niezrozumiałą siebie, nie umiem się dogadać.
wyniszczam się
zmieszanie w sobie boli. istna pustka, ból.
Czy księżyc może chronić nasze tejemnice i sekrety? Czy może byc naszym powiernikiem, cichym przyjacielem - chowającym się o wschodzie słońca? Czy możemy mu ufać bardziej niż sobie?
poetycka-dziewczynka, *** zawsze tkwilo mi to w głowie, wiec wreszcie to napisałam, ehh.
Słońce przedziera się o poranku, między drzewami. Daje jasne światło, daje znak, że to nowy dzień. Jest ciche, niepewne, potem mocniejsze wznosi się ponad gęstość drzew. Pewniejsze. Czy powie nam kim jesteśmy? Tak pewne, jak my niepewni.
poetycka-dziewczynka, słońce. w nocy pisze wiersze o słońcu, wiec czy w dzień bede pisać o księżycu?
mieszam się.
jesli ktos tu jest to
zapraszam na pro-chy i nai-wnosc (tam tez jestem często więc)
I znowu czuję, że ranię, że ranię wszystkich. Czuję, że robię to sobie i wszystkim, których kocham i na tych, których mi zależy. Znów wracam i znowu się gubię. Nie umiem już tak dłużej. Nie umiem tego ciągnąć. Ciągnąć siebie.
poetycka-dziewczynka, pisze, bo jest mi źle i nie wiem co powiedzieć mam.
Tego dnia czułam się lepiej, ze sobą i obok siebie i naprawdę to ceniłam. Chcę czuć się tak zawsze. Lub już nigdy więcej, bo mogę się przyzwyczaić i cierpieć.
poetycka-dziewczynka, cóż nie idzie najlepiej mi w życiu
Jestem w rozsypce uczuć, boję się okazywać mówić, czy możemy milczeć, proszę? Milczeć, być cicho. Szeptać czasem coś zwykłego. Mówić jaką herbatę czy pogodę lubimy. Chcę wypełniającej ciszy, bym poczuła chęć otwarcia się, nie na siłę, tylko dlatego, że chcę.
poetycka-dziewczynka, ***
kolejny bez tytułu