Wszyscy moi kumple mieli normalne żony, które wyglądały jak kobiety i jak kobiety się za- chowywały. Lubiły zakupy, bały się bandytów. Wszyscy, tylko nie ja. Moja zdecydowanie wyglądała jak kobieta, ale słysząc czasem jej odzywki, czułem się, jakbym się ożenił z kumplem z wojska. Kiedyś strasznie to lubiłem, była taka INNA... Aż do czasu, kiedy zatęskniłem za laską patrzącą mi w oczy wzrokiem sarenki, która słodkim głosikiem prosi: „Załatwisz to, kochanie? Nie poradzę sobie bez ciebie” zamiast jej pieprzonego: „Dobra, nie było tematu. SAMA to załatwię”. I: „NIE, DO CHOLERY, TO NIE JEST DLA MNIE ZA CIĘŻKIE!!!”.
Piotr C. Paulina Świst z powieści MIASTECZKO










