Do mamy
Mamo jeśli kiedyś zrobię sobie krzywdę i jakoś natrafisz na mój blog, to proszę Cię wybacz mi. Ale ja już pomału tracę wszelkie siły. Nie radzę sobie z niczym, czuję się okropnie. Nie potrafię do Ciebie przyjść i Ci tego powiedzieć, nie potrafię Ci zaufać. Chciałbym być inna, normalna taka jaką byś chciała bym była, ale nie potrafię. Zawiodłam mamo, wiem. Nienawidzę siebie, czuję obrzydzenie, gdy na siebie patrzę. Nie jestem piękna, jestem obrzydliwa. Nie powinnam była sie urodzić, same ze mną były problemy od samego początku, teraz też nic się nie zmieniło, wszytskie problemy są przeze mnie. Mamo ja naprawdę chciałam Ci pomóc, ale nie potrafię. Jedyne co mi wychodzi, to niszczenie tego nad czym pracowałam. Miałam się nie poddawać, miałam nie wracać do tego, obiecałam przecież, ale to nadal we mnie jest, nigdy nie odeszło, dalej tak samo boli, dalej cierpię mamo. Może naprawdę życie nie jest dla każdego. Moje życie to psamo niefarta, zmartwień, bólu i cierpienia, nie chce takiego życia. Jest we mnie jedynie nienawiść, żal, ból, zmęczenie, bezsilność. Ja nie potrafię już być szczęśliwa. Mamo muszę odejść, przepraszam. Kocham Cię.
07.08.2020


















