„DD FUEGO HASTA LUEGO” – RuPaul Charles, 2026

PR's Tumblrdome
No title available
Cookie Run:Kingdom Official!
cherry valley forever

Origami Around
Monterey Bay Aquarium
Keni

No title available
Misplaced Lens Cap
Sweet Seals For You, Always

Game Changer & Make Some Noise

gracie abrams

if i look back, i am lost
Sade Olutola
$LAYYYTER
noise dept.

Jar Jar Binks Fan Club
Interview Vampire Daily

Product Placement

ellievsbear

seen from Belgium
seen from Uzbekistan

seen from United States
seen from United Kingdom

seen from India
seen from United States
seen from Türkiye

seen from Brazil

seen from Brazil
seen from France
seen from Iraq
seen from Paraguay
seen from Paraguay

seen from Malaysia
seen from Indonesia

seen from United Arab Emirates
seen from Russia
seen from France

seen from Bulgaria
seen from South Africa
@patrykchilewicz
„DD FUEGO HASTA LUEGO” – RuPaul Charles, 2026
To całkiem zabawne, że wieeelu ludzi na tej planecie powiedziałoby, że mnie rozumie, podczas gdy ja sam siebie rozumiem dosyć średnio.
Magda Umer nie żyje. Kawał mojego dzieciństwa, kształtowania mojej wrażliwości. Raz w życiu miałem z nią przyjemność rozmawiać – pytała mnie w teatrze o to, którędy do toalety. Zaniemówiłem, patrzyliśmy na siebie jakieś dwie sekundy, po czym zrezygnowana poszła dalej. Włączcie sobie coś jej dzisiaj. Warto.
Przez ostatnie pół roku byłem taki meh, ten Yungblud nie poszedł w kierunku, który mi odpowiada. Po czym Spotify wylosowało mi dziś jego EP-kę z Aerosmith, słyszałem ją pierwszy raz i... przepadłem!
W niedzielę byłem na całodziennej wyprawie – 30 kilometrów po wzniesieniach. W środę idę na godzinę pilatesu. A w sobotę na ściankę. Kim ja kurwa jestem.
Ja: Możemy dzisiaj obejrzeć jakiś film animowany?
Mój mąż: No dobra, możemy, ale nie dzisiaj.
Chciałbym obejrzeć film dokumentalnym co dzisiaj słychać u ludzi, którzy w 2001 roku uprawiali seks do „Let’s Get Back To Bed” pani Sarah Connor.
Minus mieszkania w Barcelonie: nie mogę od ręki dostać dobrych pierogów.
Ostatnio ktoś wrzucał na Stories, że słucha piosenki Ewy Błaszczyk. Znam panią Ewę, ale nigdy nie słuchałem jej muzyki. Włączyłem więc i utonąłem w tych słowach. Autorem oczywiście okazał się Jonasz Kofta. Coś mnie ten Kofta prześladuje w życiu.
Nerwica w granicach normy Jonasz Kofta
Nie wiem co się ze mną stało, Nie wiem co się we mnie dzieje, Wiem ktoś ma duszę i ciało, Podobno ma jeszcze nadzieję, Panie doktorze, dlaczego tak Dlaczego tego mi brak? Nie przeszkadzam panu, nie? Przyszłam do pana, jak niejedna, Pan jest tu po to, by wysłuchać mnie... A te firanki to jedwab? Mam usiąść, czy się położyć? Nieważne, nie o to chodzi... Zdrożało, za mało nie starcza, Są buty, a nie w tym numerze, Zmęczona sklepowa coś warczy, Jaśminy zakwitły na skwerze, W popychu w pośpiechu, w zaduchu, Rajstopy ktoś podarł mi drutem, Tak jakoś mi nie jest do śmiechu I smutek i smutek i smutek. Pan o tym wie, panie psychiatro, Ten świat mi się zdaje potworny, Ja wiem w życiu to nie ma tak łatwo, Nerwica w granicach normy. Kolejki, kolejki, w kolejkach, Czy dają, co dają, gdzie dają, Wśród tłumu, wyprana z rozumu, Stanęłam, postałam nie mają, Kto komu, gdzie komu do domu, Mężowie i dzieci czekają, Kupiłam! Nie mówcie nikomu... Powrotny bilet do raju, Pan o tym wie, panie doktorze, Kobieta to człowiek odporny, Jest źle, czy pan na to pomoże? Nerwica w granicach normy.
Czy to już wszystko, czy jest tak źle, Czy to nas wszystkich dotyczy, Czy mam się śmiać, czy ronić łzę, Wśród tylu obiektywnych przyczyn, Odnajdę, potrzymam, porzucę, Mnie takie się żarty trzymają, Pojadę, pożyję i wrócę, Z raju przyjadę do kraju, Mam szukać, odnajdę, porzucę, Bo życie to flauty i sztormy, Pojadę, pożyję i wrócę, Nerwica w granicach normy. Receptę dostałam od pana, Doktorze, wystałam, dostałam, Grzmotnęłam to wszystko do zlewu, Bez gniewu, doktorze bez gniewu, To życie jest moje, czy czyje? Źródlanej się wody napiję, A wtedy nadziejo mnie prowadź, Jak trzeba to mogę zwariować. Przeczekam, doczekam się formy, Łagodna, liryczna diagnoza Kliniczna: Nerwica w granicach normy.
Już wiem, o czym jest ta piosenka – o moje ostatniej dobie!
Są takie dni, gdzie jedyne co może się dobrego przydarzyć, to po prostu przetrwanie. Dziś jest taki dzień. Przetrwam.
Jestem na etapie, w którym lotniska mnie drażnią.
Po wczorajszej imprezie jeden z gości powiedział mi, że naprawdę dobrze się ruszałem. I to chyba najmilsze, bo ja plus taniec to odwieczny przypał. A może tylko w mojej głowie?
Po tym weekendzie chyba idę na emeryturę. Mój autystyczny mózg ledwo już ogarnia, a przede mną jeszcze impreza!
To się dzieje. Mamo, zostałem piosenkarką.