12.03.2024 ’’
Skipnęłam śniadanie, wpakowałam się w autobus, nic nadzwyczajnego. W szkole wszyscy latali mi pod nosem z jedzeniem i kawą, ale nie jestem tak słaba! Chociaż kiedy akurat fastuję, to mam ochotę na najdziwniejsze jedzenie, którego mogę nawet nie lubić. W ciągu ostatnich dni chciałam zjeść lody czekoladowe (których od dziecka nie lubię), sałatę i jakąkolwiek okropną sztuczną białą czekoladę XDDD co do szkoły jeszcze to dostałam dwie dwoje ale no dobra, zdarza się. Oprócz tego było spoko, test z polskiego mi poszedł dobrze a na niego też się nie uczyłam, więc chyba będzie w porzadku. Miałam zrobić sobie spacer na przystanek, ale przyjechała po mnie matka i trochę mi tego żal, ale no dobra. W domu okazało się że czekał na mnie mielony, fuj, zjadłam część bo była spora porcja i odstawiłam. Boję się trochę co zrobią na obiad jutro, bo mogę się nie zmieścić w 400 kcal jak znowu zrobią coś tłustego... Wracając, po nim chciałam pójść na spacer aby nabić kroki i pójść po sklepu, ale akurat zaczynało padać, więc ewidentnie jakaś siła wyższa powstrzymywała mnie przed tym wyjściem. Pouczyłam się matematyki, bo na niej mi naprawdę zależy, ale trochę nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć :/ trzymajcie za mnie kciuki!
Bilans!
Zjedzone: 472
Spalone: 98
Bilans: 374
Diety nie chce mi się wstawiać, ale dałam radę. Do jutra kochani!








