I znów dopuszczasz do siebie wyrzuty sumienia. Toczysz niekończące się dialogi, odbywające się tylko w Twojej głowie. Monologi, których nikt nie słyszy. Gdy nie mówisz - powoli gaśniesz. Gdy mówisz - bijesz się za to, że znów powiedziałeś za dużo. O sobie. O uczuciach. Lękach. Obawach.
Znów dopuszczasz do siebie te wszystkie myśli. A było przecież tak długo całkiem nieźle.












