Twierdzenie, że tu, w Europie Środkowej, nieświadomie żyjemy na jednym wielkim cmentarzysku, to komunał. Często wszakże nie jesteśmy po prostu gotowi, by zaakceptować ten fakt, i rękami i nogami bronimy się przed tym, trzeba przyznać, niespecjalnie uspokajającym wyobrażeniem. Jak ludzie, jak my żyjemy z taką wiedzą, jak się do niej dostosowujemy, jak godzimy ją z naszą codziennością? Czy taki krajobraz, miejsce, gdzie mimo to mieszkamy (musimy mieszkać) - bo to nasze strony, tu są nasze domy, nasze pola - po odkryciu masowego grobu widzimy tymi samymi oczyma co przedtem? Albo czy takie doświadczenia sprawiają, że coś się zmienia w ludziach? I nie tylko w ludziach.
Martin Pollack, "Skażone krajobrazy"














