Powietrze w twoim pokoju jest chłodne, ale gdy budzisz się po długiej nocy snu, jesteś całkowicie owinięta ciepłem pod kołdrą. Przewracasz się na plecy i przejeżdżasz ręką po swoim ciele, palcami licząc żebra, gdy wyginasz plecy i śledzisz nowo wystające kości biodrowe.
Bierzesz głęboki oddech i wstajesz. Wchodzisz do łazienki i odkręcasz wodę pod prysznicem. Kiedy się rozbierasz, chwilę się wahasz, zanim spojrzysz w lustro, ale to, co widzisz, gdy już w nie spojrzysz, to nie olbrzymi wieloryb, ale drobna, delikatna sylwetka. Myślisz sobie: „to nie mogę być ja!”
Wyciągasz wagę i stajesz na niej. Boisz się, ale wreszcie spoglądasz w dół i wzdychasz. „Waga musi być nieprawidłowa!” Schodzisz i wchodzisz jeszcze dwa razy, ustawiając ją na zero i zdejmując gumkę do włosów. „O mój Boże, to jest to!” Kiedy widzisz niezmieniający się widok swojej liczby, zaczyna cię ogarniać absolutna ekstaza. Jesteś zszokowana. Po tylu latach osiągnęłaś swój cel, swoje ugw!
Spoglądasz na swój brzuch - jest płaski. Uda są oddalone na milimetry. Uśmiechasz się ponownie, czując szczęście i dumę wypełniającą cię od środka.
Schodzisz na dół do kuchni. Na śniadanie masz tylko jedną kromkę tostową i dwie truskawki. Daje ci to uczucie sytości, ponieważ twój żołądek bardzo mocno się zmniejszył. Wreszcie czujesz się zadowolona ze swojego ciała.
Wieczorem kładziesz się na kanapie popijając herbatę pod kocem z filmem na telewizorze w tle. Rozkoszujesz się faktem, że nic w życiu nie może się równać z czystą błogością, jaką czujesz, stając się wreszcie szczupłą dziewczyną. Pozwalasz sobie zdrzemnąć się.
„Ding-ding-ding”! Zaskoczona otwierasz oczy, gdy rozlega się dźwięk budzika. Wyczerpana, przewracasz się, żeby przycisnąć drzemkę na kilka minut snu po niespokojnej nocy. Kości biodrowe przypominają ci, jak obolałe są po przespanej nocy i drżysz nieustannie pod kołdrą, pomimo że jesteś otulona w kołdrę i koc.
W twoim pokoju jest tak zimno, że fizycznie boli cię wstanie z łóżka, ale musisz wstać, bo nadszedł czas na wieczorne ważenie. „Cholera”. Od rana waga stoi w miejscu. Zauważasz dwa nowe siniaki na nogach, kiedy całkowicie się rozbierasz, żeby uzyskać niższe odczyty na wadze.
Gdy stawiasz stopę na wadze, na ułamek sekundy ogarnia cię poczucie ulgi, że nie przytyłaś, daje ci to iskrę satysfakcji, ale liczba wciąż nie jest wystarczająco niska. Coś ci mówi, że nigdy nie będzie wystarczająco niska… Ale nie poddasz się.