27.11.18
JESTEM SZCZĘŚLIWA.
Show & Tell
The Stonewall Inn
Today's Document

❣ Chile in a Photography ❣

roma★

titsay

pixel skylines
I'd rather be in outer space 🛸
Monterey Bay Aquarium
Game of Thrones Daily
Mike Driver
No title available
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
Interview Vampire Daily

Origami Around
EXPECTATIONS
No title available
ojovivo
tumblr dot com
Fai_Ryy
seen from United States
seen from United States
seen from Germany

seen from Malaysia
seen from Colombia

seen from Finland
seen from Germany

seen from Costa Rica

seen from Türkiye
seen from United Kingdom

seen from United States

seen from United States

seen from T1
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from Ukraine
seen from United States
seen from France

seen from Malaysia
seen from Belgium
@slowa-serca-blog
27.11.18
JESTEM SZCZĘŚLIWA.
PODSUMOWANIE ROKU 2017
-Rok zaczęłam z najlepszą ekipą ever. O godzinie 2 w nocy zatrzasnęłam się w łazience i momentalnie wytrzeźwiałam.
-Czwartego stycznia obcięłam włosy do ramion i zrobiłam grzywkę, była to najlepsza decyzja w moim życiu, dzięki temu poczułam się pewniej sama z sobą.
-Piątego stycznia razem z moją przyjaciółką poszłyśmy na karaoke, narobiłyśmy trochę przypałów, dwóch gości wyleciało z klubu przez nas, pewna laska nas znienawidziła, o czwartej zatrzymała nas policja tylko po to by spytać ile mamy lat, o piątej byłam w domu. Tego dnia już nigdy nie zapomnę.
-Styczeń był miesiącem, który przyczynił się mocno do mojego podejścia do samej siebie.
-W tym roku również zrozumiałam kto jest moim przyjacielem i udowodniłam sobie, że mimo odległości przyjaźń ralna ma prawo istnieć.
-Poznałam Monikę, która okazała się mega osóbką, spotkałyśmy się i sama nie wiem jak to się stało, że wszystko się zepsuło ( w tym roku nie będę oznaczać, kto powinien to przeczytać na pewno to zrobi.)
-Poznałam Maćka, który czasem tak strasznie mnie irytuje swoim pisaniem o ogórkach ale mimo tego bardzo go lubię i zawsze poprawia mi humor i jak nie pisze to się strasznie nudzę i wiem, że zadaje się ze mną tylko dlatego, że mam fejm.
-Mam wrażenie, że w tym roku tak naprawdę rozwinęła się moja przyjaźń z Natalką, którą kocham całym serduszkiem.
-I w tym roku poprawiła się moja relacja z Adą, którą też mocno kocham, chociaż nie często im to mówię.
-Poznałam też Florka, Mikę, Olę, Marcela i wiele innych cudownych osóbek które przyczyniły się do tego, ze ten rok był lepszy.
-Spędziłam też wiele dni na pisaniu z Wiktorią i Izą ale one to z twittera, chociaż gdyby zdarzyło się, że to zobaczą kocham je i uwielbiam moje mordeczki. Wikson jeśli to czytasz wiedz, że cieszę się twoim szczęściem.
-Poznałam też osobę, która pokazała mi, że nie warto ufać osobą w internecie.
-Zakończyłam znajomości z osobami, znajomości, które już dawno powinnam zakończyć. W końcu postawiłam na nich kropkę i nauczyłam się, że nie warto wracać w wspomnienia, bo to do niczego nie prowadzi.
-Byłam na koncercie Michała Szpaka, po czym zakochałam się w jego głosie i kocham do teraz.
-Spełniłam marzenie swoje i taty, byłam na koncercie Dżemu.
-Zdechł mi pies.
-Spędziłam pierwszy raz wakacje, za które zapłaciłam sobie sama.Były to cudowne trzy dni nad morzem.
-Zaczęłam pisać nowe opowiadanie, które może nie ma wielkiej popularności ale jest moje i zamierzam je skończyć.
-Zaczęłam pierwszą pracę, z której cały hajs był tylko dla mnie.
-Kupiłam sobie sama telefon.
-Założyłam gadanego snapa, co stało się dla mnie trochę terapią z walką z nieśmiałością.
-Nauczyłam się szczerości i mówienia głośno jeśli coś mi się nie podoba.
-Zakolegowałam się z kilkoma osobami z klasy i wiem, że będzie smutno bez nich gdy skończymy szkołę.
-Założyłam instagrama z cytatami i osiągnęłam na nim już 600 obserwatorów.
-Zrozumiałam, że jestem piękna a jak komuś się nie podoba to niech spada nikt nie każe mu na mnie patrzyć.
-Pokochałam swoje wady i niedoskonałości.
-Patryk Kumór odpowiedział mi na instagramie.
-Mój tumblr osiągnął 35k obserwatorów, z czego bardzo się cieszę i mimo, że to nic nie znaczy dla mnie znaczy wiele, fajnie wiedzieć, że komuś podoba się coś co jest jakby cząstką mnie.
-Poprawiłam relacje z Kasią.
-Częściej spotykałam się z znajomymi. Tak mam znajomych.
-Dostałam cudowny prezent świąteczny od mojej przyjaciółki, który zawsze będzie poprawiał mi humor.
-Ściągnęłam pokemony i wbiłam 16 lvl po czym je odinstalowałam przez brak miejsca na kolejne aktualizację.
-Zrozumiałam, że nawet z rodziną można spędzić dobrze czas - wycieczka do Żywca jak najbardziej na plus.
-Górnik Zabrze wszedł do Ekstraklasy.
-Plenerki, przypały, wypady, zakupy i inne.
-Spotkania z Basią na herbatkę.
-Przełamałam swój strach i weszłam na najstraszniejszą jak dla mnie karuzelę w wesołym miasteczku. Ten dzień to był ogólnie hit, gdyż w jednej karuzeli brakło prądu i wychodziliśmy przez zabezpieczenia a druga się zepsuła w połowie droi i schodziłyśmy po barierkach.
-Robienie prezentów i uśmiechy na buziach bliskich.
-Ogólnie mimo wszystkich wad tego roku było więcej pozytywnych chwil. Mimo wylanych łez było wiele uśmiechów. Zdecydowanie uważam ten rok za udany. I przeraża mnie fakt jak szybko się kończy, pamiętam dopiero jak się zaczynał, pamiętam jakby to było wczoraj.
Mam nadzieję, że ten nowy rok będzie jeszcze lepszy i że za rok znów dodam tu posta o tak pozytywnej treści.
23/12/17
Dzisiaj bez mądrych postów. Czuje się źle psychicznie i fizycznie i mam wszystkiego dość. Nie mam ochoty na święta i tą sztuczną atmosferę. Nie mam ochoty widzieć żadnych ludzi. Nie mam ochoty na nic. Najlepiej przespałabym całe święta. Do tego wszystkiego byłam dzisiaj na pogrzebie dziadka kuzyna i ksiądz miał tak głupie kazanie. Mówił o tym że może właśnie w lesie wycinają drzewo na moją trumnę i ogarnęła mnie taka nostalgia. Cały dzień chodziłam na skraju płaczu. prawie zrobiłam też coś głupiego. Ale to nie ważne nie będę Wam psuć nastrojów :)
22/12/17
Dobry wieczór, totalnie nie mam pomysłu na ten post ale obiecałam sobie, że aż do końca roku będą pojawiać się posty systematycznie codziennie a potem zastanowię się co z tym blogiem zrobić. Czy prowadzić go dalej czy może zawiesić. Na dzisiaj przygotowałam dla Was 25 rzeczy, których każdy powinien się nauczyć.
1. Stosowania Resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO).
2. Podstaw gotowania.
3. Przekazywania złych informacji.
4. Zarządzania czasem.
5. Punktualności.
6. Szybkiego czytania ze zrozumieniem
7. Przyjmowania porażek.
8. Zapamiętywania imion i nazwisk.
9. Zostawiania za sobą złego bagażu doświadczeń.
10. Wskazywania drogi zagubionym.
11. Podstawowej pierwszej pomocy.
12. Określania swojego limitu w piciu alkoholu.
13. Posługiwania się młotkiem.
14. Wyrażania swojego zdania.
15. Asertywności.
16. Słuchania uważnie innych.
17. Uśmiechania się do zdjęć.
18. Robienia dobrego pierwszego wrażenia.
19. Akceptacji siebie.
20. Przyszywania guzika i zaszywania dziur w skarpetkach.
21. Wykrywania kłamstwa.
22. Utrzymywania porządku w swoim pokoju / domu.
23. Usuwania plam.
24. Radzenia sobie z trudnymi sytuacjami.
25. Kochania siebie.
To by było na tyle, mam nadzieję, że się podobało. Na jutro planuje przygotować post z ciekawostkami/faktami świątecznymi w moim domu. Zrobię to jutro albo w pierwszy dzień świąt, bo w wigilię nie będę miała totalnie czasu.
21/12/17
Witajcie moi mili, dzisiaj będzie nieco bardziej pozytywnie, idą święta, trzeba się radować a nie przejmować negatywnymi komentarzami na nasz temat. Przygotowałam dla Was 12 cytatów, które powinni polepszyć Wasze samopoczucie, pogodzić Was z samymi sobą. Wiecie jak to jest, czasem przeczytacie coś, co potem pozwala Wam inaczej spojrzeć na świat. Mam nadzieję, że gdy przeczytacie to inaczej spojrzycie na siebie.
1. "Ty, jak nikt we Wszechświecie, zasługujesz na swoją miłość." - BUDDA
2. "Chęć stania się kimś innym jest marnotrawstwem osoby, którą jesteś." - MARYLIN MONROE
3. "Zdrowa miłość do samego siebie oznacza, że nie czujemy przymusu, aby tłumaczyć się przed sobą lub innymi, dlaczego jedziemy na wakacje, dlaczego śpimy dłużej, dlaczego kupujemy sobie nowe buty, dlaczego rozpieszczamy siebie od czasu do czasu. Czujemy się komfortowo robiąc rzeczy, które dodają wartości i piękna do naszego życia." - ANDREW MATTHEWS
4. "Zbyt wielu ludzi przecenia to, kim nie jest i nie docenia tego, kim jest." - MALCOLM S. FORBES
5. "Bądź tym kim jesteś i mów to, co czujesz, ponieważ ci, którzy mają z tym problem nie są ważni, a ci, którzy są ważni nie mają z tym problemu." - FRITZ PERLS
6. "Myślę, że każdy jest dziwny. Powinniśmy wszyscy celebrować naszą indywidualność i nie wstydzić się jej." - JOHNNY DEPP
7. "Nie jest moją odpowiedzialnością być piękną. Nie żyję w tym celu. Moja egzystencja nie polega na tym, jak bardzo atrakcyjną mnie widzisz." - WARSAN SHIRE
8. "Ludzie, którzy potrzebują najwięcej akceptacji dostają jej najmniej, a ludzie, którzy potrzebują najmniej akceptacji dostają jej najwięcej." - WAYNE DYER
9. "Autentyczność jest zbiorem decyzji, które podejmujemy każdego dnia. To decyzja, aby się pokazać i być prawdziwym. Decyzja, aby być szczerym. Decyzja, aby pozwolić innym ujrzeć nasze prawdziwe ja." - BRENE BROWN
10. "Zaskakujące jest jak wiele ludzi idzie przez życie nie uświadamiając sobie, że ich uczucia względem innych ludzi są w dużej mierze determinowane przez uczucia wobec samego siebie, a jeśli nie czujesz się komfortowo ze sobą, nie możesz czuć się komfortowo z innymi." - SIDNEY J. HARRIS
11. "Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - FREDERICK DOUGLASS
12. "Wszystko, co irytuje nas w innych może nas zaprowadzić do zrozumienia samego siebie." - CARL JUNG
A Wy z którym utożsamiacie się najbardziej?
20/12/17
Zostały mi ostatnie minuty tego dnia ale jestem. Chciałam tylko powiedzieć o jednym. Nie wyzywajcie ludzi od grubych czy brzydkich. Nie wiecie co dany człowiek przeszedł i co zaważyło na jego wyglądzie. Jeden na taki komentarz się uśmiechnie i wszystko wyśmieje a ktoś inny się podłamie i jeszcze dojdzie do katastrofy. Zastanówcie się czasem nim coś powiecie, kilka minut na przemyślenie swego czynu Was nie zbawi, pomyślcie jak wy byście się poczuli. A jeśli naprawdę coś Wam w kimś przeszkadza, powiedzcie mu to w twarz, napiszcie oficjalnie a nie w anonimowych pytaniach czy co gorsza za plecami. Ludzie są różni. Konstruktywna opinia nie hejty. Dziękuję, dobranoc.
19/12/17
Wymyśliłam sobie, że do końca roku będę zamieszczała tu wpisy. Jakieś krótkie notki z przekazem lub nie. Czasem jak coś mnie poruszy to opowiem, czasem jak coś mnie zdenerwuje a czasem po prostu napiszę co działo się dzisiejszego dnia. Dzisiaj mój dzień był cały zabiegany, kupowałam prezenty, robiłam ciasteczka, przyniosłam choinkę i zawiesiłam lampki. I gdy tylko odpaliłam internet dziwne emocje targnęły moim sercem.
Jak wiecie lub nie wczoraj samobójstwo popełnił chłopak z jakiegoś bodajże Koreańskiego zespołu, jeśli się mylę napiszcie mi skąd on tam był to nie ważne. Chodzi o to, że dzisiaj dowiedziała się, że jakaś cześć jego fanek chciała zrobić to samo, bo stał się ich motywacją.
Śmierć nie jest rozwiązaniem. Nawet jeśli teraz myślicie, że nic nie ma sensu, że Wasze życie jest do dupy zaczekajcie. To co teraz jest końcem świata kiedyś się skończy, będziecie szczęśliwe, szczęśliwi. Nie przekonacie się o tym jeśli teraz się poddacie. Droga po sukces nie jest łatwa, są góry, pagórki, są dziury, w które wpadacie przez przypadek i te, które kopią pod Wami bliscy. Ale nic nie trwa wiecznie, kiedyś w końcu i dla was zaświeci słońce. “Po deszczu zawsze wychodzi słońce, a koniec cierpień jest radości początkiem.” Ten cytat jest dla mnie motywacją już od wielu lat. Nie poddawajcie się. Ja wierzę, ze dacie radę. A jeśli macie problem, jakikolwiek i chcecie się wygadać piszcie do mnie śmiało. Nie gwarantuje, że Wam pomogę ale na pewno wysłucham i nie ocenię.
Gdybyście pisali tutaj a bym Wam nie odpisywała napiszcie na mojego drugiego bloga: @zero-powagi tam jestem większość czasu aktywna.
Dobrej nocy.
18/12/17
Dzisiaj pierwszy raz pomyślałam, że nie chce świąt. Teraz siedzę i słucham w kółko kolędy dla nieobecnych. Święta to niby takie piękny okres, magiczna atmosfera. Poniekąd tak właśnie jest ale gdy na chwilę się zatrzymacie. Widzicie jak ktoś kupuje prezenty, dla babcie, dla dziadka dla rodziców. I potem sobie uświadamiacie, że WY na te świętą jak na poprzednie i jeszcze wcześniejsze, kupicie znicz i jakiś kwiatek to się odechciewa. Z roku na rok przy stole siedzi coraz mniej osób. I nie mówię, że tylko przy moim, bo nigdy nie było tak, że robiliśmy super hiper wigilii ale nienawidzę tego, że muszę usiąść z myślą, że z roku na rok jest nas mniej. Jest 18 prawie 19 grudnia a ja czuje, że jeszcze przed samą wigilią czeka mnie pogrzeb, bo ciocia jest już w śpiączce. Mimo, że to daleka rodzina wiadomo, że myślami będzie się z nimi. Z roku na rok rozumiem więcej i te święta przestają być tak magiczne jak jeszcze wtedy gdy była babcia, dziadek, dziadek i tata. Jak wtedy gdy mama nie miała spiny życia z ciocią i wujkiem. Na jedne święta chciałabym cofnąć się w czasie albo chociaż jedną wigilię spędzić z babią. Bo to za nią tęsknię najbardziej. To jej mi teraz brakuje najbardziej. To właśnie ją chce teraz obok. To dla niej kupiłam dzisiaj te kwiatki, ten znicz. To dla niej...
“ I choć przygasł Świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu. “
6/12/17
Mikołajki. Pamiętam jeszcze gdy byłam dzieckiem jak bardzo wyczekiwałam tego dnia. Zazwyczaj było tak, ze gdy jeszcze spałam mama kładła prezenty pod okno. Okno, które wieczorem otwieraliśmy by Mikołaj mógł wejść do domu. Od kiedy pamiętam bałam się tego człowieka w czerwonym ubranku i białej brodzie i do póki nie skończyłam ośmiu lat płakałam na jego widok. Ale to nic. I tak się cieszyłam, z tego że dostałam prezent. Mimo, że nie były to jakieś wielkie rzeczy. Raz czekoladowy Mikołajek, innym razem kolorowanka a kiedyś książeczka. Jakieś klocki czy pluszak. Do dnia dzisiejszego mam czekoladową figurkę świętego Mikołaja, którego dostałam od Babci na swoje pierwsze mikołajki. Mimo tego, że jest już totalnie nie jadalny, mimo tego że targa mu się opakowanie, mimo tego, że ma 21 lat jest jedną z niewielu pamiątek, które mam po babci. Chyba wyrzucę go dopiero gdy się rozpadnie. Ale nie o tym miałam mówić. Zauważyłam, że kiedyś dzieci, ludzie potrafili się cieszyć z małych rzeczy. O to w tym wszystkim chodzi by dawać małe rzeczy szóstego grudnia. Gdy usłyszałam dzisiaj, że dziewczynka której pilnuje dostała to i tamto, chłopczyk mijany na ulicy opowiadał babci o tablecie, którego przyniósł mu Mikołaj. Super to jak to są te małe prezenty to co dostaniesz pod choinkę. Nie wiem jak dla Was ale dla mnie święta tracą moc od kiedy najważniejsze stały się prezenty. Nie zapominajmy, że to wszystko jest tylko dodatkiem to tego wszystkiego a nie głównym punktem. To samo tyczy się Wigilii. Mimo, że każdy od dziecka czeka na święta bo prezenty. Pamiętajmy, że pieniądze nie są najważniejsze i znajdźmy w tym wszystkim inne wartości. Ale o wigilii opowiem innym razem. A na koniec jeszcze historyjka z mojego życia.
Gdy miałam jakoś półtorej roku moi rodzice postanowili zorganizować Mikołajki. Zaprosili ciocie i wujka z kuzynkami i innych z kuzynami i zebrała się garstka dzieciaczków. I przyszedł Mikołaj. Oczywiście ja zaczęłam płakać na jego widok. Ale dostałam klocki. A reszta dzieciaków (byli starsi ode mnie ) dostali obierki i węgiel jako rózgę i też była historia. Mikołaj poszedł i potem wrócił mój tato z pracy. Gdy miałam osiem lat a moja kuzynka jedenaście odkryłyśmy kto był Mikołajem. I mimo, że wiedziałam, że to wszystko jest bajką, do dnia dzisiejszego zostawiam otwarte okno w kuchni. W tym roku chyba byłam niegrzeczna bo Mikołaj nie wpadł. Chyba, że to przez brak śniegu. Może zawita jeszcze 24 grudnia :) Dobranoc.
03/12/17
Gdy zaczynam pisać tego posta jest godzina 23:23 i wiecie co, wcale nie miałam w planie tego robić. Ale pewne osoba pokazała mi pewien wpis innej osoby i moim sercem o ile je mam targnęły dziwne uczucia. Przez chwilę był to smutek, było mi naprawdę przykro a potem to wszystko przeraziło się w złość. Wpierw miałam wyrzuty sumienia a teraz sama nie wiem na kogo jestem bardziej zła. Ale zacznę od początku. Miałam plan mówić o tym na snapie ale miałam nadzieję, że wszystko obejdzie się bez większego rozdmuchiwania Jednak mam dość duszenia tego w sobie i wiem, że te kilka literek na ekranie mi pomoże.
Jakiś czas temu przez bloga szukam-przyjaciela poznałam chłopaka. Na początku wydawał mi się idealny, mimo,że nie zgadzałam się z niektórymi jego poglądami. Przywiązałam się do niego, mój błąd. Podałam swój numer, prywatnego snapa czy instagrama. Zaślepił mnie swoją romantycznością? Z czasem jednak zaczynałam czuć się dziwnie. Wiecie, dla niego związek to wielka miłość i przyjaźń i nie potrzeba posiadać znajomych, uważał że jestem jego, obrażał się za używanie sarkazmu i to nie tak typowo tylko od razu mówił, że traci zaufanie do mnie.. Zaczął planować nasze spotkanie. Mimo, że na początku to było fajne z czasem zaczęło mnie przerażać, a gdy opowiedziałam kilku osobą o tej relacji, jednogłośnie stwierdziły, że jest z nim coś nie tak. Dopiero gdy napisałam im o tym wszystkim sama spojrzałam na to inaczej, od tej racjonalnej strony.
Napisałam do niego, że nie chce się z nim jeszcze spotkać. Nie miałam wcale zamiaru jeszcze kończyć tej znajomości. Powiedziałam, że potrzebuję czasu. Jednak wiedziałam, też że to wszystko nie skończy się dobrze, że ta znajomość mnie zniszczy. Ale byłam gotowa dać temu jeszcze szansę. Jednakże mój rozmówca stwierdził, że jestem jak każda laska i że jestem pustą kurwą. Teraz dodał pos na bloga swojego jak to niby został skrzywdzony przez dziewczynę i jaki on jest biedny. Uważa, że “ zrobiłam go w chuja “ i cała wina spadła na mnie. Po przeczytaniu tego postu zrobiło mi się przykro. Bo mu ufałam, starałam się uważać na to co mówię by tylko go nie ranić ale to nie moja wina. On obraził się na mnie bo nie chciałam się z nim spotkać, on wyzwał mnie od najgorszych. Możecie mówić o mnie co chcecie ale jak ktoś wyzywa mnie od “ kurew “ to po prostu boli. Wiele słyszałam na swój temat ale jeszcze nigdy nie były to aż tak wulgarne słowa. Chłopak ten w ciągu 60 wiadomości zdążył wyznać mi miłość i wyzwać od najgorszych a następnie zablokować na każdym możliwym portalu ( dorośle). Nie wiem czy ktokolwiek z Was skojarzy o kim mówię, nie interesuje mnie czy on to zobaczy czy nie.
Chciałabym Was tylko ostrzec, byście uważali komu ufacie w internecie, bo ja przez kilka dni później chodziłam przerażona w obawie, że mój numer trafi na jakieś dziwne strony. Nie wspomnę już o tym, że ciągle miałam wrażenie, że ktoś za mną chodzi czy mnie obserwuje co było niedorzeczne bo on jest z całkiem innego województwa. To chyba tyle chciałam przekazać. Jakoś tak mi od razu lepiej. Dobranoc.
23/11/2017
Dlaczego najlepsze pomysły na posty przychodzą mi do głowy, gdy nie mam jak je przelać na "papier". A w momencie gdy siadam z kubkiem herbaty i chce coś napisać, momentalnie wszystko się ulatnia. Albo w mojej głowie brzmi pięknie a gdy staram się to napisać i czytam, któryś raz brzmi bez sensu. To tak samo jak z kłótnią. Nie wiem czy Wy też tak macie, ale w momencie gdy skończycie się kłócić do głowy przychodzą Wam miliony argumentów, których wtedy moglibyśmy użyć.
Zastanawialiście się kiedyś jakby wyglądało wasze życie, gdybyście poszli w innym kierunku? Gdy zamiast w lewo skręcilibyście w prawo? Gdybyście urodzili się w innym czasie czy o innej porze? Szczerze mówiąc ja wyobrażałam sobie to miliony razy. Co by było gdybym tej jednej nocy spała u babci, co by było gdyby moja mama postanowiła mieszkać na starym osiedlu, co by było gdybym chodziła do innego przedszkola czy szkoły, co by było gdyby tata nie brał udziału w tamtej interwencji, co by było gdyby nie stracił pracy, co by było gdybym była bogata. To wszystko mogło by wyglądać inaczej. Mogłabym teraz mieszkać na jedenastym piętrze wieżowca z widokiem na miasto, mogłabym mieć obok dziadka i oboje rodziców, mogłabym być jedynaczką, która ma wszystko. Ale to tylko gdybania. Po dłuższym rozmyślaniu uświadomiłam sobie jedno. Gdyby wtedy moja mama zadecydowała tak a nie inaczej moje życie byłoby inne ale wtedy nie poszła bym do tej podstawówki w której byłam, nie byłabym wyśmiewana i nie wyciągnęłabym z tego wniosków, nie poznałabym mojej przyjaciółki, z którą przyjaźniłam się 9 lat, nie poznałabym moich przyjaciół. Nie poszłabym na chór, nie poszłabym do tego gimnazjum. Nie znała bym tych osób, które poznałam, zapewne miałabym innych znajomych lepszych i gorszych.Zapewne oni nauczyli by mnie wielu wartościowych rzeczy. Ale czy założyłabym wtedy tumblra ( i inne portale, na których poznałam wiele cudownych osób ) czy miałabym możliwość poznać osoby, bez których teraz nie wyobrażam sobie życia. Dam sobie rękę uciąć, że nie. I wiecie co mimo tego, że momentami moje życie jest chujowe i wielu decyzji żałuję. Cieszę się, że stoję w tym miejscu i mogę do Was pisać, cieszę się z tego co mam i co osiągnęłam. Cieszę się, ze mogę być sobą i nikogo nie udawać. Cieszę się, że żyję. Bo to jakby mogło wyglądać moje życie gdybym poszła inną drogą to nie tylko te dobre rzeczy. Tak naprawdę gdybym wybrała inną drogę mogłoby mnie już nie być. Całym serduszkiem wierzę, ze ta droga, którą wybrałam, wybrali dla mnie rodzice jest właściwą. Może czasem błądzę ale zawsze znajduję dobry kierunek. I z racji, że wielkimi krokami zbliża się następny rok, ja wierzę w Was wszystkich, że kiedyś zrozumiecie, że droga którą idziecie jest tą właściwą. Mimo, że czasem błądzicie, mimo że na drodze stają Wam przeszkody. Zawsze idźcie przed siebie z wysoko uniesioną głową a wtedy droga do celu nie będzie tak męcząca. Wierzę w Was i pamiętajcie by się nie poddawać. Czasem znajdą się pagórki, czy dziury ale żadna droga nie jest prosta. Miłego wieczoru.
Q&A #1
Dobry wieczór. Znów mnie tutaj nie było sporo czasu i to chyba na tyle jeśli chodzi o moje systematyczne wchodzenie i pisanie. Ale w ramach usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że moje życie trochę się po wywracało. Miałam dwa pomysły postu na dzisiaj i zero chęci by się za jakikolwiek zabrać. Ale zabrałam się w sobie. Stwierdziłam, że zrobię coś w formie Q&A. Zapisałam sobie pytanie, stworzone przez kogoś i będę odpowiadać. Nie będę podawała Wam ich tutaj byście wybierali numerki tylko po prostu odpowiem na wybrane. Jeśli pod tym postem będzie 30 notek może, jeszcze kiedyś zrobię coś podobnego. To zaczynajmy :)
1.Jak masz na pierwsze, drugie i trzecie imię? Patrycja Beata Maria 2.Ile masz lat? 21 3.Kiedy masz urodziny? Drugiego maja. 4.Twój znam zodiaku. Byk 5.Jak się czujesz? Aktualnie prócz totalnego " nic mi się nie chce" całkiem dobrze. 6. Jakie masz zainteresowania? Interesuję się fotografią, pisaniem, gotowaniem i pieczeniem ciast. Czy czytanie książek można podpiąć pod zainteresowania? Jeśli tak to jeszcze słuchanie muzyki. 7. Jakiej jesteś orientacji? Raczej hetero jednak do niedawna nie byłam tego całkowicie pewna. 8. Czego się boisz? Boję się ciemności, boję się koszmarów, boję się chodzić po mostach, boję się samotności i dorosłości. Przeraża mnie fakt samodzielnego mieszkania i życia, boję się, że mama kiedyś odejdzie. Boję się śmierci. Boję się wyśmiania i braku akceptacji przez ludzi. 9.Akceptujesz siebie? Z każdym dniem coraz bardziej. 10. Czego w sobie nienawidzisz? Nieśmiałości i zbyt szybkiego przywiązywania się do ludzi. A z wyglądu to włosów. 11. Co w sobie lubisz najbardziej? Oczy. 12.Jaki masz kolor oczu? Czekoladowy. 13. Gdzie mieszkasz? Możesz opisać swoją miejscowość. Mieszkam na Śląsku. Moje miasto niby jest duże, dzieli się na dzielnice. Moja dzielnica dzieli się na osiedla. Moje osiedle dzieli się na "pod osiedla". Tu gdzie mieszkam większość ludzi się zna. Ostatnio o tym myślałam to takie przyjemne gdy wchodząc do sklepu ekspedienta wita się z uśmiechem i pyta co u mnie. Idąc drogą, spotykam kogoś kto mieszka w bloku obok mnie i obdarzamy się ciepłym uśmiechem. Może moja dzielnica nie ma niczego godnego zwiedzania ale jest moja a ludzie tutaj są dla siebie ludźmi. Wiadomo plotki roznoszą się w trybie ekspres. Ale mam cudownych sąsiadów, którzy są dla mnie jak rodzina. I co roku spotykamy się na klatce schodowej by razem witać nowy rok. 14. Jesteś zakochany? Czy ta osoba o tym wie? Jeszcze nie jestem. 15.Jesteś szczęśliwy? Staram się być optymistycznie nastawiona do świata każdego dnia. Do pełni szczęścia brakuje mi już tylko osoby, która pokocha mnie naprawdę. Ale tak pomijając wątek miłosny w moim życiu to mam wszystko czego mi potrzeba. Chyba jestem szczęśliwa. 16.Na co czekasz? Na śnieg. Na ten biały puch, który sprawi że ziemia będzie piękna, na te płatki migoczące w świetle latarni, na święta. 17. Mógłbyś się zmienić dla ukochanej osoby? Nie. Albo akceptuje mnie taką jaką jestem z wszystkim wadami albo nie mamy o czym rozmawiać. Nie zamierzam być kimś kim nie jestem tylko po to by się przypodobać. 18.Wierzysz w przyjaźń damsko-meską? Tak. 19.Wierzysz w miłość na odległość? Co myślisz o takich związkach? Byłeś kiedyś w takim? Nie byłam ale wierzę. Bo kilometry nie są ważne. Jeśli dwoje osób naprawdę się kocha, są w stanie przetrwać wspólnie wiele. 20.Gdybyś musiał wybierać, wybrałbyś miłość czy przyjaźń? Wybrałabym to, które nie kazałoby mi wybierać.
To by było na tyle dzisiaj. Mam nadzieję, że poznaliście mnie chociaż troszkę. Trzymajcie się cieplutko. Dobrej nocki :)
“Znacznie trudniej jest sądzić siebie niż bliźniego. Jeśli potrafisz dobrze siebie osądzić, będziesz mądry.”
Książki.
Witam Was cieplutko w tą jesienną noc.. Postanowiłam przygotować dla Was top moich ulubionych książek, książek które w szczególny sposób na mnie wpłynęły czy przypadły mi do gustu. Przy każdej książce napiszę kilka słów. Oczywiście nie jest tak, ze jeśli coś jest na 10 miejscu jest gorsze czy na pierwszym lepsze, bo każda z tych tutaj umieszczonych książek była dla mnie cudowna, jak każda którą przeczytałam, mam w planie przeczytać :)
10. Jay Asher - "Trzynaście powodów."
Ta książka, musi się tutaj znaleźć i to nie dlatego, że była przez jakiś czas popularna i każdy ją czytał dla fanu. Nie lubię, czytać czegoś co czyta każdy, naprawdę jak wybieram dla siebie książkę to nie lubię by była oklepana ( chociaż i takie bardziej popularne zdarzyło mi się czytać). Wracając, po przeczytaniu tej książki miałam mieszane uczucia. Myślę, że po przeczytaniu tej książki zatrzymałam się na chwilę i spojrzałam na siebie inaczej. Bardziej krytycznie. Przemyślałam sobie, czy zrobiłam kiedyś komuś coś, przez co ja znalazłabym się na takiej taśmie i czy ja bym miała o kim je nagrać. I zdecydowanie w tą drugą stronę poszło mi lepiej. O czym jest książka? O dziewczynie, która się poddała, bo ludzie ją zniszczyli tak naprawdę temat bardzo współczesny.
"Nikt nie wie ze stuprocentową pewnością, w jakim stopniu jego postępowanie odbija się na życiu innych. Bardzo często nie mamy choćby bladego pojęcia. Mimo to robimy, co nam się żywnie podoba."
9. Marta Fox - Magda.Doc" i "Paulina.Doc"
Wpiszę te dwie książki w jeden punkt gdyż są to dwie części a tak naprawdę jedna historia. Magda.Doc opowiada o dziewczynie, która jest porządną osóbką, ułożoną i zachodzi w ciążę. Zakłada sobie pamiętnik na komputerze i w nim opisuje wszystkie swoje rozterki. Paulina,doc jest kontynuacją Magdy o wychowaniu dziecka i miłości jak również jej relacji z mamą.
"Ja, Magda, bardzo pragnę, aby ci, których lubię i którzy mnie lubią, okazywali mi swoje uczucia nie tylko w słowach, ale także poprzez dotyk i przytlenie."
8. Lisa Gardner - "Kochać mocniej"
Jest to historia funkcjonariuszki policji, która zabiła męża, jak sama twierdzi stało się to w obronie własnej. Sińce na jej ciele powinny potwierdzić jej zeznanie tylko w nieznanych okolicznościach ginie córeczka kobiety. Śledztwo nabiera rozmachu i a jego głównym celem jest odnalezienie dziewczynki. Podczas prowadzenia śledztwa przez dwójkę detektywów, na świat wychodzą inne fakty i sekrety z życia policjantki. Czy wyszkolona policjantka naprawdę zabiła męża? Czy skrzywdziła swoje dziecko? o samego końca autorka trzyma nas w napięciu. Strasznie mi się podobała historia, mimo że była smutna. Pokazuje ile jesteśmy w stanie zrobić dla ludzi, których kochamy.
"Kogo kochasz? To pytanie, na które każdy powinien znać odpowiedź. Pytanie, które nadaje sens życiu, wyznacza kierunek przyszłości, rządzi niemal każdą minutą twojego dnia. Proste, gładkie, ujmujące. Kogo kochasz?"
7. Hanna Krall - "Zdążyć przed Panem Bogiem"
Ta książka po prostu musiała się tutaj znaleźć. "Odkryłam" ją na lekcji języka polskiego w klasie maturalnej, gdy była moją lekturą obowiązkową. Od momentu gdy ją otwarłam do momentu gdy ją zamknęłam nie czułam, że czytam bo muszę. Jest to historia Marka Edelmana, którą sam opowiada, wpierw o powstaniu w getcie warszawskim a potem o swojej pracy jako kardiochirurg i o przeszczepach serca. Zgaduję, że przynajmniej połowa z Was będzie musiało przeczytać tą książkę, w szkole ale polecam podejść do niej "bo chcę" a nie "bo muszę".
"Pan Bóg już chce zgasić świeczkę, a ja muszę szybko osłonić płomień, wykorzystując Jego chwilową nieuwagę. Niech się pali choć trochę dłużej, niż On by sobie życzył. (…) Oczywiście każde życie kończy się tym samym, ale chodzi o odroczenie wyroku, o osiem, dziesięć piętnaście lat. To wcale nie jest mało."
6. Sławomir Mrożek - "Tango"
Druga szkolna lektura, która musiała się tutaj pojawić, no po prostu uwielbiam ją. Mimo, że to dramat to nigdy się tyle nie śmiałam jak czytając ją. Ogólnie utwór opowiada o walce pokoleń, czyli myślę, że jest to coś o bardzo aktualnej tematyce. Są tutaj pokazane poglądy tych młodszych i starszych. Nie wiem co jeszcze mogłabym powiedzieć ale polecam mocno.
"No to znaczy, że mama nie jest szczęśliwa. Bo mama się wstydzi. Każdy się wstydzi być nieszczęśliwym. To tak jak nie odrobić zadania albo mieć pryszcza. Wszyscy, którzy nie są szczęśliwi, czują się winni jak przestępcy."
5.Phillip M. Margolin - "Śpiąca królewna"
Jakiś czas temu strasznie wkręciłam się w kryminały, potrafiłam czytać je od rana do wieczora a potem, wychodząc z domu wieczorami moja wyobraźnia bzikowała i musiałam na jakiś czas zmienić typy ale Śpiącą królewnę polecam całym serduszkiem, właśnie ta książka była pierwszym kryminałem, który aż tak mnie wciągnął. Jest to historia morderstwa, którą opowiada autor książki.Główny bohater jest pisarzem i opisał historię morderstwa gdzie zginęła między innymi jego siostra. Jakby na końcu jego książki jest rozwiązanie tej książki, którą my czytamy i dowiadujemy się kto zabija, bo niby przez lata nikt o tym nie wiedział.
"To kwestia siły woli. Musisz zahartować swoją wolę, żeby stała się twarda jak stal. Tylko tak można dać sobie radę z życiem, które czasami nie ustaje w swym okrucieństwie."
4. Barbara Rosiek - "Ćpunka"
O wiele bardziej przypadła mi do gustu ta książka niż "Pamiętnik narkomanki" chociaż tamtą również polecam, jeśli interesują Was właśnie takie tematy. Jest to historia, jakby nie patrzyć każdego z nas, bo każdy z nas ma styczność z narkotykami i każdego z nas mogę spotkać podobne problemy czy doświadczenia. Myślę, że powinniśmy czytać takie książki by wiedzieć czego unikać i wiedzieć, że co by się nie działo zawsze znajdziemy kogoś kto jest w stanie nam pomóc.
"Poszłam na małą imprezkę. Nie znoszę disco. Lubię kameralne towarzystwo. Taki ze mnie intro. To znaczy introwertyk. Jak sobie ćpnę, lubię posłuchać muzy, pobujać się w samotności, bo Krzyś uwielbia wtedy we mnie wejść.
Teraz trzy pierwsze miejsca. Jednak kolejność nie ma znaczenia. Naprawdę chciałam napisać tu wiele więcej, najlepiej opisałabym każdą książkę, którą trzymałam w rączkach ale obawiam się, że brakłoby na to znaków.
3. Iris Johansen - "Ostateczny cel"
Książkę czytałam już trzy razy i za każdym dotyka mnie tak samo. Jest to historia lekarki psychiatry, która dzięki swoim umiejętnością przywróciła świadomość swojej siostrze, która utraciła ją w dzieciństwie. Po latach podobny koszmar przytrafia się córce prezydenta, która była świadkiem zamordowania swojej niani i ochroniarzy, jak również nie udaną próbę uprowadzenia jej. W domu tej dziewczynki pojawi się również mężczyzna, który będzie przerywał jej koszmary senne. Tylko czy tak naprawdę jest on dobrą postacią a może jednak wrogiem?
"Te podręczniki prawa są strasznie nudne - zauważył. - Nic dziwnego, że prawnikom czegoś brakuje. Chyba na studiach mózgi im się kurczą."
2. Jana Frey - "Odlot na samo dno"
Książka, którą pierwszy raz czytałam jeszcze w gimnazjum i wtedy moje postrzeganie świata było trochę inne. Mam ogromną chęć przeczytać ją jeszcze raz i strasznie na nią "poluję" i chyba będę musiała skusić się na pdf, bo nigdzie jej nie ma. Autorka opisuję historię dziewczyny uzależnionej od narkotyków, pokazuje mechanizm nieświadomego popadania w nałóg.
"Zjechałam w miękką, mroczną nicość, która zdawała się nie mieć końca. Ale nie zrobiłam sobie krzywdy, ani też nie czułam strachu. Po prostu spadałam tak, i spadałam."
1. Kirsty Moseley - "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno"
O tej książce nie będę mówić wiele, po prostu przeczytajcie. Jest to jedna z tych książek, że gdy ją czytałam zamykałam się w własnym świecie a wszystko w koło traciło swoją wartość. Nic nie było ważne tylko, ja ona i bohaterowie z swoimi problemami. Jeśli lubicie takie opowieści dla młodzieży, o życiu i miłości to ta książka jest właśnie dla Was :).
"Kiwnęłam głową i pociągnęłam nosem, wycierając twarz w rękaw. Wiedziałam, że nie chciał mnie wystraszyć. To nie jego wina, że byłam emocjonalnym wrakiem i że wystarczyło mnie dotknąć, by od razu nawiedzały mnie przerażające wspomnienia."
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i przynajmniej jedną osobę zachęciłam do przeczytania czegoś. Czytajcie książki, książki są fajne. Sama u siebie zauważyłam jak wpłynęły na moje życie. Dobranoc.
Mądrości w kuchni.
Dobry wieczór. Dzisiaj będzie osiem zasad z kuchni, o których warto pamiętać tak mi się przynajmniej wydaje.
1.Jemy tylko wtedy gdy czujemy taką potrzebę. 2.Napoje należy pić łykami a nie jednym haustem. 3.Każdą potrawę dokładnie gryziemy - by zmieszała się z śliną. 4.Po zjedzeniu owoców nie pijemy wody. 5.Nie łączymy tłustego jedzenia z ciepłym, świeżym pieczywem lub słodyczami. 6.Nie używamy do potraw octu spirytusowego, zastępujemy go sokiem z cytryny, kwaskiem cytrynowym lub winnym octem. 7.Przynajmniej przez jeden dzień w tygodniu rezygnujemy z potraw mięsnych. 8.Nie używamy raz już użytego tłuszczu do smażenia.
Napiszcie mi czy wolelibyście książki które polecam czy filmy?
Pierwszy listopad.
Dobry wieczór. Tak wiem, dawno nic nie pisałam. Ale dzisiaj naszło mnie na przemyślenia. Pewnie nie jestem pierwszą osobą, która zauważyła, że ludzie o zmarłych pamiętają tylko teraz. W dzień wszystkich świętych. Ale też nie o wszystkich. Pamiętam jeszcze jak będąc małą dziewczynką, chodziłam z tatą wieczorami na cmentarz. Właśnie pierwszego listopada, podobało mi się to strasznie, gdyż na grobach paliło się po kilka lampek i świat tam był taki inny. Było cicho i ciemno ale te znicze tworzyły ciepło. I nie ważne jaka była pogoda, tam było ciepło. Albo jak mieszkałam w wieżowcu na jedenastym piętrze, z daleka było widać tylko świecącą łunę. Dzisiaj też byłam. Już bez taty, jemu byłam zapalić. Ale wiecie co zrobiło mi się przykro. Kiedyś pod krzyżem układał się dywan zniczy, dzisiaj nie było nawet połowy z tego co zawsze. Nawet na cmentarzu nie było tak jasno. Jakby ludzie zapomnieli. Nie pamiętają cały rok i dzisiaj też nie pamiętali. I wiecie co, chciałabym osiągnąć w życiu coś co pozwoli mi być zapamiętaną, coś co sprawi, że gdy umrę nie ważne czy minie pięć, dziesięć czy trzydzieści lat zawsze będzie paliła się świeczka. Nie chciałabym bym została zapomniana. Zapaliłam też znicz na grobie przyjaciela. Nie zdążył zrobić zbyt wiele, bo nie żył zbyt długo ale na jego grobie zawsze jest jasno. Ludzie o nim pamiętają, bo odszedł nagle. A dlaczego nie pamiętają o babci? O dziadku? Dlaczego by zostać zapamiętanym trzeba być kimś lub umrzeć jakoś? Dlaczego matki zapominają o swoich dzieciach, chyba najbardziej boli mnie widok tych opuszczonych, zaniedbanych małych grobów. Każdego roku zapalam jeden znicz na jakimś opuszczonym grobie. I wiecie co? Czuję się wtedy lepiej. I ten post pewnie nie ma sensu ale chciałam przelać gdzieś swoje myśli.
Miłego wieczoru, dobranoc.
"Zapal świeczkę, za tych, których zabrał los."
Myślę, że nie trzeba tutaj zbędnych komentarzy, po prostu każdy powinien to zobaczyć.
Spójrz pod nogi.
Dzień dobry. Pomysł na ten post napełnił moją głowę dzisiaj rano. Gdy o 7:33 wyszłam z autobusu i spojrzałam pod nogi by uniknąć spotkanie z deszczem. Jak zwykle miałam do pokonania taką samą odległość drogą, którą szłam nie pierwszy raz. I dzisiaj ujrzałam napis pod moimi nogami. Przez kilka godzin zastanawiałam się czy on był już tam dawno a może jest od dzisiaj. Uświadomiłam sobie też że idąc drogą zawsze patrzę tylko przed siebie a nie widzę tego co powinnam. Myślę, że nie tylko ja tak mam, bo siedząc przed chwilą na przystanku byłam świadkiem sytuacji, która udowodniła mi jak bardzo obojętni są ludzie. Na wózku podjechał chłopak, widać że mocno niepełnosprawny, sparaliżowany, bez jednej dłoni. Nikt się nie odsunął by mógł ustawić się wózkiem. Nikt nie zapytał czy mu pomóc a jedna pani nawet się oburzyła, iż musiała zabrać swój parasol z podłogi. Chłopak oczywiście dał sobie świetnie radę. Co najlepsze zafascynowała mnie kamizelka odblaskowa, która ma zawieszona na wózku " z drogi śledzie mistrz jedzie " ten post może nie ma głębszego znaczenia chciałam Wam tylko powiedzieć byście tfu chciałam nam powiedzieć, bo dotyczy się to też mnie ale byśmy czasem się zatrzymali i spojrzeli pod nogi, bo może akurat tam na dole gdzie nigdy nie patrzymy ktoś potrzebuje pomocy. Ja wiem że przez życie należy iść z wysoko uniesioną głową. Ale nie żyjemy tylko dla siebie. Bądźmy dobrzy. Pomagamy. Bądźmy dla innych po nigdy nie wiemy kiedy to my zostaniemy tym napisem, który mówi dobrze a jednak jest nie zauważany przez innych. Co jeszcze chciałam dodać. Ten chłopak wsiadła do tego samego autobusu. Pani kierowca oczywiście wyciągnęła podjazd po czym chciała mu pomóc na co on odpowiedział " dam radę bo muszę, dam radę bo zawsze ją daje. " Podziwiam takie osoby i mysle, że mogłyby być przykładem dla wielu z nas. Takim akcentem żegnam się z Wami w ten deszczowy dzień ;)