
izzy's playlists!
NASA
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
Jules of Nature

@theartofmadeline

No title available
Sade Olutola
KIROKAZE
TVSTRANGERTHINGS
Xuebing Du

#extradirty
tumblr dot com

Discoholic 🪩
🪼
Claire Keane
I'd rather be in outer space 🛸

Product Placement

PR's Tumblrdome
wallacepolsom
dirt enthusiast

seen from Peru

seen from United States
seen from United States

seen from Germany

seen from United States
seen from France
seen from Malaysia

seen from Ukraine
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Argentina
seen from United States

seen from Latvia
@svnsixs
Joaquin Sorolla
Nie kochał jej tyle lat
a teraz nagle
jak poranny chłód
przeszyła go miłość
gdy zobaczył jej pantofle
zostawione przez pomyłkę na
balkonie
wilgotne po samotnej nocy
Tomasz Jastrun "Deszcz"
Pogubiony w codzienności czas
Znajduje już z rzadka
By usiąść z Tobą swobodnie na dłużej
Nie sprawdzając ciągle zegarka
Jedyne formy bliskości
Spojrzenia aż ciężkie od znaczeń
Mówiące wszystko, czego nie wytłumaczę Ci
Czego nie powiem inaczej już
A teraz wracam do domu
I mówię do Ciebie w myślach godzinami
O tym jak bardzo mnie boli, że wciąż się mijamy
Że chciałbym mieć więcej
Czasu
Lecz czy to coś zmieniłoby miedzy nami?
Bo chyba specjalnie drzwi co nas dzielą zostawiamy wciąż niedomknięte
W niemożliwości pożegnań
Za każdym razem jest we mnie ten ogrom zdziwienia
Czasem co przecieka przez
Oczy, usta, palce
I nie ma we mnie pogodzenia, że
Rzeczy jak gdyby przestawały istnieć
A to malutkie jak gdyby jest tu tylko dla otuchy
Bo nie ma ich, jakby tu były na niby
I wciąż mi jest mało
I ponawiam prośbę
Co kiedyś zdawały się skromne
Pozwól nam dotrwać do końca zimy
Ostatni raz ujrzeć wiosnę
I choć pełniłeś mą prośbę
Bezczelnie ponawiam ją ciągle
To grzech
To źle
Lecz wiem, że rozumiesz to dobrze
Bo wszystko co przyszłe, przeszło tak nagle
A wszystko co przeszłe, wydaje się martwe
I pewnie dlatego nie mógł się za siebie oglądać Orfeusz
A jednak to zrobił
I chyba wiem, czemu
Że nie spotkamy się już
Jedyne, czego sie boje
Naszej niezwykłej miłości
Dom z Tobą będzie musiał odejść
Jak mam pożegnać na zawsze się
Co mogę powiedzieć – nie wiem
Zawsze
Nigdy
To są nieludzkie przestrzenie
Że nasze ręce już się nie splotą, miałbym to zaakceptować
Mogę tylko w osieroconych dłoniach
Chować twarz
Markować uśmiech
Połykać słowa by później
Powtarzać je w głowie raz po raz od nowa
I pragnąc się schować jak w muszlę
W Twoich bezpiecznych ramionach
Że nie spotkamy się już, tego nie umiałbym przeżyć
Od losu dostaliśmy wiele
Czy potrafiliśmy to wszystko docenić?
Ze źródeł czasu pić
I błogosławić nawet najmniejsze krople
Ile przelotnych spojrzeń i chwil umknęło nam w biegu na dobre
Czasem najdroższej osobie nie powiesz
Tego, o czym krzyczy serce
Zostanie to we mnie jak w Tobie
Zostanie to w Tobie i we mnie
Mimo ze wszyscy próbują powiedzieć sobie to samo
To hardcore
Jeżeli wszyscy nosimy w sobie tę samą nieprzetłumaczalność
Niemożliwość pożegnań
Niemożliwość pożegnań
Niemożliwość pożegnań
Niemożliwość pożegnań
Całą Twoją niewysłowioną miłość do mnie
Usłysz jak moje wyznanie
Czujemy to samo
Czujemy to samo tak samo niewypowiedziane
Pozwól mi mówić w głębi Ciebie
Głosem co jeszcze bez barwy
Co czyni go Twoim czy moim
Nie mówi niczego prócz prawdy
Dobrze, że się zazębiamy
Nasze życia to ogniwa
Ja parę dekad po Tobie
A Ty parę dekad przede mną byłaś
Właściwie żyliśmy razem tak blisko
Aż po godzinę ostatnią
I choć rozstanie rozdziera
To nie rozdziela tak bardzo
A wiosną zakwitną kwiaty, które zrywaliśmy latem
To te same kwiaty
A czas swoja władze nad nimi ma tylko tymczasem
Rozstania każą nam żałować
Nieprzerobionych lekcji uważności
Miliard detali płynących drobinami czasu
Nietrwałych, ulotnych
To co pomiędzy palcami przepływa
Między wersami dziś pochwyć
W Niemożliwości pożegnań
W Przeznaczeniu ogniw
Bisz "Niemożliwość pożegnań"
Jacek Malczewski - Śmierć Ellenai | Na łożu śmierci
(...) i żeby spadł deszcz, tutaj we mnie, i żeby w końcu zaczęło padać i pachnieć ziemią, czymś żywym – nareszcie.
Julio Cortázar "Gra w klasy"
Pola Dwurnik - Rytuał
Wojciech Pietrasz - Błękitna tuberkuloza
Małgorzata Maj- Zaduma II
Wojciech Pietrasz - Chyba po moim trupie!
Jak się człowiek przyzwyczai, że nie dostaje tego czego pragnie, to stopniowo sam nie wie już, czego naprawdę chce.
Haruki Murakami "Kronika ptaka nakręcacza"
Zazdroszczę ci.
W każdej chwili
możesz odejść ode mnie.
A ja od siebie
nie mogę.
Anna Świrszczyńska
W srebrzyste pola chciałbym z Tobą iść
I marzyć cicho o nieznanym bycie,
W którym byś była moją samotnością,
I w noc tę prześnić całe moje życie.
Stanisław Ignacy Witkiewicz
Życie moje ukazało mi się w postaci rozgałęzionego drzewa figowego, tak jak w tamtym opowiadaniu. Na każdej gałęzi wisiała dojrzała fioletowa figa, symbol jednej z czekających mnie w życiu szans. Reprezentowały męża, dom, dzieci, sławę poetki, wybitną karierę profesorską, karierę dziennikarską, Europę, Afrykę i Amerykę Południową, Konstantego, Sokratesa, Attylę i całe zastępy kochanków o dziwnych imionach i niezwykłych zawodach. Jedna z fig reprezentowała złoty medal olimpijski za wioślarstwo. Na drzewie było jeszcze wiele dojrzałych owoców, których symboliki nie zdołałam odszyfrować. Wyobrażałam sobie, że siedzę na tym drzewie i umieram z głodu, ponieważ nie mogę w żaden sposób zdecydować, którą figę zerwać. Miałam ochotę na wszystkie, na absolutnie każdą z tych fig z osobna, ale zerwanie jednej oznaczało automatycznie rezygnację z pozostałych, więc siedziałam, aż figi zaczęły się marszczyć, czernieć i jedna za drugą spadały na ziemię.
Sylvia Plath, Szklany klosz
Anna Jagodová - Obietnica