"Skąd się bierze zło? jak to skąd z człowieka zawsze z człowieka i tylko z człowieka"
—Tadeusz Różewicz

if i look back, i am lost

JBB: An Artblog!
Misplaced Lens Cap

★
Sade Olutola

Product Placement
art blog(derogatory)

#extradirty

shark vs the universe
One Nice Bug Per Day
tumblr dot com
Cosimo Galluzzi
we're not kids anymore.
cherry valley forever
i don't do bad sauce passes
ojovivo
Jules of Nature

blake kathryn
Not today Justin
Stranger Things
seen from Germany
seen from Malaysia

seen from United Kingdom
seen from United States
seen from Türkiye

seen from United States
seen from United States
seen from Canada

seen from Türkiye
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Greece

seen from Belgium
seen from Germany

seen from United States

seen from Netherlands
seen from South Korea

seen from United States
@swistki
"Skąd się bierze zło? jak to skąd z człowieka zawsze z człowieka i tylko z człowieka"
—Tadeusz Różewicz
Wiesz, co było moją największą troską w dzieciństwie — pyta Wiktor. — No? — Martwiłem się, że mój ojciec nie chodzi do kościoła, a co gorsza, nie wierzy w Boga i że po śmierci nie spotkamy się w niebie. Byłem do ojca bardzo przywiązany i myśl ta przez kilka lat nie dawała mi spokoju. Ale z czasem wpadłem na fantastyczny, moim zdaniem, pomysł... Postanowiłem być tak złym człowiekiem, żeby pójść za ojcem do piekła...
Jarosław Borszewicz, “Mroki”
byłem czym jesteś jestem czym będziesz ty z dolin suteren placów rzek piekarń młynów okrętów spojrzeń hut mgły z barów rozkwitłych witek i nieb tak sennym zdrojem na ręce moje ściekał szept depcą tygodnie po łóżkach stołach muska muzyka kwiatami skroń niepokój dymi wołam twe imię wołam bądź
Józef Czechowicz, “inicjał w błyskawicy”
Dano ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już twoja sprawa, jak ty ją opowiesz i czy umrzesz pełen dni
Marek Hłasko, “Sowa, córka piekarza”
Marek Hłasko, “Targ niewolników”
Za długo trzymaliśmy się za ręce I poranione są nasze dłonie Zbyt wiele było słów martwych I już nie mamy sobie nic do powiedzenia Zamiast kwiatów rosną w naszych doniczkach Puste miejsca o dużych liściach Gdy pada na nie promień słońca Prześwitują żyły i powieki A jednak za krótko tuliliśmy się do siebie Za mało było szeptów i krzyków Za mało w nas ciepła dla naszych roślin Które pną się na przekór niebytom I skąd wokół tyle krwi zabitych malin Tu gdzie nikt niczego nie zrywał
Tomasz Jastrun, “Puste miejsca”
Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny... Kto? Nie wiem... Ktoś odszedł i jestem samotny... Ktoś umarł... Kto? Próżno w pamięci swej grzebię... Ktoś drogi... wszak byłem na jakimś pogrzebie... Tak... Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło. Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło, Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno... Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną... Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą... Spaliły się dzieci... Jak ludzie w krąg płaczą... Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie I zmienił go w straszną, okropną pustelnię... Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem I kwiaty kwitnące przysypał popiołem, Trawniki zarzucił bryłami kamienia I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia... Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu Położył się na tym kamiennym pustkowiu, By w piersi łkające przytłumić rozpacze, I smutków potwornych płomienne łzy płacze... To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, Dżdżu krople padają i tłuką w me okno... Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną I światła szarego blask sączy się senny... O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...
Leopold Staff, “Deszcz jesienny”
Jarosław Borszewicz
Ciebie tylko, ciebie jedyną odtwarzała wiecznie moja dusza, w każdym kształcie, każdej myśli i każdym nastroju. Tyś mi dostroiła wszechświat do tego jednego tonu i ja stałem się Tobą.
Stanisław Przybyszewski, Z “Wigilii”
Jeśli jedna osoba ma urojenia, mówimy o chorobie psychicznej. Gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to religią.
Richard Dawkins
Wielkim — i nienazwanym — złem, jakie tkwi w centrum naszej kultury, jest monoteizm. Z wywodzącego się z barbarzyńskiej Epoki Brązu tekstu znanego jako Stary Testament wyłoniły się antyludzkie religie: judaizm, chrześcijaństwo i islam. To religie boga mieszkającego w niebie. To religie w dosłownym sensie patriarchalne — Bóg jako Wszechmocny Ojciec. Za sprawą tego Boga i jego ziemskich męskich delegatów od dwóch tysięcy lat kobiety w tych krajach muszą znosić życie w pogardzie.
Gore Vidal
Spustoszony przez śmiech i słowa pobity przez małe uczucia i rzeczy przez pół miłości i pół nienawiści tam gdzie trzeba krzyczeć mówię szeptem
Tadeusz Różewicz, “Nie śmiem”
że pod kwiatami niema dna to wiemy wiemy gdy spłynie zórz ogniowa kra wszyscy uśniemy będzie się toczył wielki grom z niebiańskich lewad na młodość pól na cichy dom w mosiężnych gniewach świat nieistnienia skryje nas wodnistą chustą zamilknie czas potłucze czas owale luster
Józef Czechowicz, “modlitwa żałobna”
Marcin Świetlicki – M – Morderca
(polska poezja)
Ja jestem wiatr, co niknąc w ciemnych wodach dmie wiatrem jestem idącym a nie wracającym się, pyłkiem dmuchawca na czarnych łąkach świata.
Czesław Miłosz, “Pieśń”