czytam się i jestem sobą, biorę w ręce te dziwnie pulchne policzki
niezrozumiałe teraz koronki
z włosów złocistych wyciągam gałązki świerku
teraz zgaszone, o złocie tylko mówi mi on
czasem je widzę, gdy szykuje się do teatru
potem oglądam kobiety tulące poduszki
i znowu są dymem









