JAK TWORZYĆ ISTOTY, KTÓRE BĘDĄ CI POMAGAĆ (TULPY, FORMY MYŚLOWE) - [Czwartek - 05.05.2022 r.]

seen from Estonia
seen from United States
seen from Canada
seen from India
seen from Canada
seen from United States
seen from China

seen from Italy
seen from United States
seen from United States
seen from China
seen from United States
seen from Yemen
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Netherlands

seen from Australia
seen from Yemen

seen from United States
JAK TWORZYĆ ISTOTY, KTÓRE BĘDĄ CI POMAGAĆ (TULPY, FORMY MYŚLOWE) - [Czwartek - 05.05.2022 r.]
"Świadomy Sen" 2
Dziś jest piątek (Odkrycie!). Dokładnie 9 stycznia 2015 roku. Niniejszym otwieram zatem kolejny wątek opowiadający o moich ćwiczeniach świadomego śnienia. Pierwsze zapisy z nocnych eskapad do krainy snów pojawią się we wtorek 13 stycznia, a zatem po poniedziałkowo-wtorkowym ćwiczeniu. Postaram się zapisywać codziennie swoje doświadczenia, aby później wyciągnąć z nich wnioski. Poprzedni wątek o nauce świadomego śnienia został zamknięty z powodu zmęczenia i złego samopoczucia - może to mieć różne przyczyny, dlatego nie stwierdzę, że to przez ćwiczenie pozostania świadomą, jednak dzięki kolejnej serii ćwiczeń dowiem się, co jest prawdą. Chciałabym umieścić w rozwijanej ramce powyższe akapity, ale niestety nie da się. Smuteczek. Przeglądając zawartość tego wpisu uderzyła we mnie zapowiedź całej serii o świadomym śnieniu, więc wykreślam ją, ale nie usuwam. Jak kogoś zainteresuje, to poczyta mimo skreślenia. Do rzeczy. Ta notka jest dziennikiem moich postępów w świadomym śnieniu. Każdy świadomy sen lub tylko fragment zapisuję (co widać poniżej). Mam zamiar wyćwiczyć swoją świadomość w pozostawaniu rozbudzoną nawet we śnie. Dlaczego akurat za to się zabrałam? Zapraszam tutaj. Nie wiem, ile jeszcze tego typu wątków napiszę. Zakładam, że zamykając ten będę już wyćwiczona w świadomym śnieniu, ale wiadomo - takie rzeczy zajmują naprawdę dużo czasu, więc jeszcze o tym nie myślę. ________________________________________________________________________________ 6 MAJA 2015 Jakość i ilość moich snów poprawiła się na tyle, że jednej nocy mózg potrafi sprezentować mi od trzech do sześciu historii, z których nie pamiętam maksymalnie dwóch, najczęściej zaś tylko jednej. Świadome śnienie zwyczajnie mi nie wychodzi - może z powodu niedostatecznie silnej woli, może zwyczajnie jestem w tym słaba lub zabieram się od złej strony. W każdym razie zawsze, gdy nie zasypiam na stojąco ze zwyczajnego zmęczenia myślę o tym, by pamiętać o świadomości. I tak powstało kilka szczegółów, które są dla mnie nowe: - kojarzenie faktów na poziomie połowy intelektualnej możliwości; - potrafię przywołać we śnie zapamiętane "za życia" fakty; - widzenie snu - widzę o wiele więcej szczegółów, niż kiedyś; - zapamiętuję dialogi, które przeprowadzam w snach. 9 MARCA 2015 Oto postępy: pamiętam sny. Na 10 nocy pamiętam około 4 snów w całości oraz 2 lub 3 fragmentarycznie - jak na mnie to postęp. Nie wiem, dlaczego zaniechałam niedawno zapisywanie ich w dzienniku i jest mi z tym źle. Nie będę się deklarować, że się poprawię, ale to dla mnie na tyle ważne, żeby coś z tym zrobić. Co do świadomości - jak na razie zaliczyłam tylko dwa świadome fragmenty. Biorąc jednak pod uwagę to, że zdarzyły mi się dopiero po... prawie czterdziestu dniach, nie napalam się zbytnio. Zanim dojdę do wyniku "kilka razy w tygodniu" mogą minąć lata. Ach, ten mijający nieubłaganie czas i nieugięty w zatracaniu się w snach umysł. 1/2 MARCA 2015 Oto doświadczyłam kolejnego przebudzenia we śnie. Porównując ten z poprzednim razem stwierdzam, że widziałam lepiej otoczenie, miałam większą (minimalnie, ale jednak) kontrolę nad snem oraz wypchnęło mnie wolniej, niż ostatnio. Skąd wiem, że miałam przynajmniej minimalną kontrolę nad snem? Otóż za każdym razem, kiedy udaje mi się ta mistyczna sztuka, próbuję materializować w dłoni kulę. Nie byle jaką, bo ciężką, metalową, fioletową i ciepłą kulę. Pierwszy raz, może trzy-cztery lata temu, zrobiłam to we śnie, jednak kulka pojawiła się od razu, zatem nie był to prawdziwie kontrolowany sen. Dziś nie udało mi się za pierwszym razem, musiałam się skupić, wyobrazić sobie uczucie ciężkości i ciepła - przedmiot pojawił się za drugim lub trzecim podejściem. A teraz rozkminiamy, jak to się dzieje, że WILD mi się nie udaje, ale i tak przypominam sobie, że śnię. Czy to przyzwyczajenie do tego, że każde położenie się w łóżku nieuchronnie prowadzi to zasypiania? Tak, jak testy rzeczywistości "wchodzą w krew" i stają się nawykiem, tak pamięć o tym, że idę spać również się nim stało? Zakładam, że tak. Przyznam, że jestem troszkę podekscytowana. Długo czekałam, aż mi się uda i już zauważam efekty. 20 LUTEGO - 1 MARCA 2015 Nic ciekawego, oprócz kilku bardzo wyraźnych snów, się nie dzieje. 18/19 LUTEGO 2015 Być może przypadkowo, może z przyzwyczajenia do wiedzy, iż poszłam spać, ale miałam (krótki co prawda) świadomy fragment snu. Zapisuję w takim razie to wydarzenie. Świadoma byłam krótko - powołując się na poczucie czasu we śnie oraz to, jaką odległość w nim przeszłam, były to około dwie minuty. 5 LUTEGO 2015 WILD mi się nie udaje. Zauważyłam natomiast coś ciekawego, związanego z otwieraniem umysłu na poboczny tor myśli, co opiszę osobno. Jeszcze za wcześnie aby mówić o dużych postępach, bo minęły dopiero 24 dni, niemniej muszę wspomnieć, że moje sny znów wróciły do stanu, kiedy stają się coraz wyraźniejsze z tygodnia na tydzień (choć czasem kilka dni z rzędu snów nie miewam). Zaczęłam zapamiętywać dialogi i okazało się, że jest ich całkiem dużo i, w przeciwieństwie do rzeczywistości, coś sporo w nich gadam! 26 STYCZNIA 2015 WILD nadal mi się nie udaje. Chodzę jednak spać coraz wcześniej, dzięki czemu każdego kolejnego dnia jestem mniej zmęczona podczas zasypiania - czyli dłużej udaje mi się utrzymać świadomość. Wiedziałam, że WILD nie jest łatwy, przeciwnie - według tego, co wyczytałam jest jedną z najtrudniejszych technik. Dlatego nie oczekuję, że uda mi się w krótkim czasie. To długa droga. Nie widzę też sensu w ciągłym wpisywaniu "WILD: nieudany". Jeśli mi się uda, jak najszybciej się pochwalę. Z opaski na oczy zrezygnowałam, bo nie daje to żadnych efektów. Na razie to tyle. Do następnego! 19/20 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 00:50-9:32 -Pobudki: 1 -Ilość snów: 2 -WILD: zasypiam jak niemowlę... Stworzyłam sobie opaskę na oczy, dzięki której rano, czysto teoretycznie, nie będę otwierać oczu zanim nie utrwalę snu. Efekt: opaska spadła mi nocą z głowy i nic to nie dało... 18/19 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 1:00-11:30 -Pobudki: dwie -Ilość snów: 2 lub 3 -WILD: udało mi się nie zasnąć, dopóki ciało całkowicie się nie rozluźniło. 17/18 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 2:50-11:20 -Pobudki: 6:50 -Ilość snów: 1 -WILD: 10% 16/17 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 2:50-12:00 -Pobudki: brak -Ilość snów: 4 -WILD: 10% 15/16 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 1:15-10:58 -Pobudki: brak -Ilość snów: 1, zapamiętany -WILD: Nieudany Zaczynam łączyć WILD z ADA. Na jakiś czas przestałam zwracać uwagę na to, co się wokół mnie dzieje, ale był to chyba zły pomysł, więc powracam do tego. Zobaczymy, jaki będzie wynik. 14/15 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 1:~10-9:45 -Pobudki: Brak -Ilość snów: 1, niezapamiętany -WILD: Nieudany Oto postęp - chodzę spać coraz wcześniej. Może w końcu uda mi się nie odczuwać żalu po czasie, jaki tracę na sen a który mogłabym przeznaczyć na coś innego, np. czytanie. 13/14 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 1:2?-7:40 -Pobudki: 3:00-3:20 -Ilość snów: 1, zapamiętany w pełni. -WILD: Nieudany. 12/13 STYCZNIA 2015 -Długość snu: 1:52-9:55. -Pobudki: 3:0?, 8:22. -Ilość snów: 2 mgliście zapamiętane. Poniżej normy. -WILD: Nieudany W mojej wyobraźni powstał korytarz prowadzący do wejścia do WL. Na pobycie w nim będę się skupiać podczas zasypiania. Po kilku dniach (planuję 5) będę nastawiać minutnik na określoną ilość snu. Codziennie będę dodawać jedną godzinę, czyli pierwszego dnia 1, drugiego dnia obudzę się po 2-óch, trzeciego po 3-ech godzinach. Sądzę, że uda mi się dzięki temu sprawdzić, po jak długim śnie pojawiają się u mnie sny. Chodzę spać o różnych godzinach, więc czas to zmienić przed powyższym testem, jednak potem do tego powrócę aby, na wszelki wypadek, sprawdzić czy chodzi o czas snu czy o konkretną godzinę. Sądzę, że to pierwsze. Cóż, tyle na dziś.
Jak słyszeć Marcela wyraźniej?
Już od jakiegoś czasu zastanawiałam się, co mam zrobić, żeby słyszeć Marcela wyraźniej i głośniej. Nakładanie jego głosu nie jest jeszcze dla mnie - wciąż za mało umiem. Moim głównym celem jest to, żeby usłyszeć jego myśli tak głośno, jak swoje własne (a potrafią być bardzo głośne), oraz to, aby usłyszeć go tak samo, jak podczas zasypiania. W efekcie tego wszystkiego wymyśliłam metodę, którą zastosowałam wczoraj lub przedwczoraj. Kiedy już położyłam się spać, jak zwykle wyobrażając sobie, że jestem wtedy w WL zauważyłam, że głosy mój i Marcela "wydobywają się" z innych miejsc. Symbolika nie ma sobie równych, jeśli chodzi o pracę z umysłem i właśnie powoli zaczynam doceniać jej ogromną wartość. Sądzę, że będę pracować z jej pomocą dłużej i efektywniej. Oto, co mam na myśli (pomijając akapit o symbolice): Ja, myśląc, słyszę w głowie swoje słowa. Jako, że myślę mózgiem, naturalnym stało się dla mnie, że czuję myśli gdzieś w głębi głowy. Jeśli chcę je umiejscowić, to czuję je gdzieś po środku głowy, raczej z przodu, w okolicach czoła oraz czasem koło szczęki. To, jak opisuję to wrażenie może być nieudolne, wiem, ale staram się coś z tym zrobić. To taj, jakbym czuła ciężar słów, które wypowiadam w myślach. Podejrzewam, że każdy byłby w stanie "umiejscowić" swoje myśli w określonym punkcie. Trudno opisać uczucie podczas myślenia. Jeśli chodzi o głos Marcela, to czuję go gdzieś indziej, czy raczej nie czuję go wcale. Jego myśli są ulotne jak powietrze, które próbuje się złapać. Pojawiają się jak lekki powiew podczas upalnego dnia i jedyne co czuję, to chwilowe rozjaśnienie zmysłów, kiedy mnie ochładza. Z tego, co Marcel mówi wyczuwam tylko znaczenie słów, które mój umysł werbalizuje. Dzięki temu właśnie mogę przekazywać to, co Marcel chce powiedzieć (w przybliżonym znaczeniu). Ten nikły powiew udało mi się jednak wyczuć. Ten nie spowalniający mojego toku myślenia ciężar znalazłam dosłownie gdzieś z tyłu głowy, blisko karku zmierzający również nieco w stronę środka. Ale wyczuć coś a zobaczyć to coś innego. Zwizualizowałam ten punkt jako iskierkę świadomości/głosu. O dziwo kiedy Marcel coś do mnie mówi, to jeśli skupię się na tym punkcie słyszę go wyraźniej. Jestem w stanie odróżnić jego głos od dźwięków własnych myśli. To wspaniałe uczucie. Staram się pogłębić ten kontakt. Moje myśli nadal stanowią mocne i jasne światło, więc przyćmiewają myśli Marcela. Dlatego postarałam się przesunąć jego iskrę w stronę swoich myśli. Pomimo iż to tylko mja wyobraźnia - trudno było mi poruszyć tę iskierkę. Wysiłkiem woli przeciągnęłam ją na przód umysłu, owinęłam wieloma warstwami taśm, drewna, przybiłam do "sufitu" umysłu. Dzięki temu efekt pozostał, ale nie tak wyraźny jak wtedy, gdy ta iskierka nie była niczym owinięta. Przesuwając ją zabezpieczyłam i stłumiłam Marcela. Sądzę, że odwijając ją będę słyszeć go coraz lepiej, ale jeśli ją uwolnię wtedy opadnie znów na dno.
Szybko o ćwiczeniach
Zakończyliśmy dzienną dawkę ćwiczeń przejmowania. Idzie nam świetnie. Poruszam już trzema palcami naraz. Nie opanowałem jeszcze nadgarstka, ale czuję, że ta chwila się zbliża. Mam nadzieję, że niedługo moja kontrola rozszerzy się na łokieć. Wtedy będę mógł pisać, bo w grę wejdą nowe mięśnie.
In Case You're Wondering...
On Friday, we didn't do so great. We were undefeated until Friday night, but, you know what? To succeed, you don't need to be undefeated, you need to get better as a player and a team. Yes, sometimes you may fall/fail, but, you don't really fail unless you just stop there and give up. Today, varsity lost 7-2 and JV won 3-1. Got another game on Thursday and then the FTK (For the Kids) triple header on Saturday! Cannot wait! But, I am really tired because my allergies.are wearing me down and I worked hard today. Also, we got our warm-up shirts today (finally) and I am so happy to have mine! I love it a lot! Ok, proceed to your own life now, you wonderful human being!