Przecież się nie rozdwoję
To był naprawdę wyczerpujący weekend, przy czym pisząc wyczerpujący nie mam wcale na myśli ciężki ani zmarnowany – mam na myśli właśnie wyczerpujący. Zmęczyłem się, ale ten rodzaj zmęczenia lubię. To takie przyjemne zmęczenie, które można odczuć po zrobieniu czegoś, czego się nie żałuje.
Większą część ostatnich dni spędziłem na Falkonie, czyli lubelskim konwencie fantastyki. Przy okazji byłem też na obchodach sto dziesiątej rocznicy powstania mojego liceum – II LO im. Jana Śniadeckiego w Kielcach.
Dla niezorientowanych: jeśli weźmiemy bilet na pociąg relacji Lublin-Kielce i przyjrzymy mu się umiarkowanie uważnie, dostrzeżemy pewien drobny, ale za to bardzo istotny szczegół, mianowicie długość trasy wynosi 205 kilometrów. Sporo.
Daru bilokacji, niestety, jeszcze nie posiadam, ale na szczęście udało mi się pogodzić jakoś te dwa równie istotne wydarzenia. Poświęciłem kilka prelekcji – w tym Pilipiuka! – i udało mi się odebrać “nagrodę” podczas jubileuszu Śniadka. Tak, nagrodę. Nagrodę za napisanie tekstu do książeczki zawierającej wspomnienia absolwentów – jakiś czas temu na blogu chwaliłem się, że napisałem pracę konkursową tuż przed północą, ostatniego dnia… Nagrodą był jeden jej egzemplarz – cóż za wyróżnienie!
Zostałem wyczytany, wyszedłem na środek, uścisnąłem dłoń pani dyrektor, wziąłem książkę i wróciłem na miejsce. Analogicznie postąpiło kilka innych osób, kilka nie zjawiło się i otrzymało swój egzemplarz pocztą. W sumie też mogłem zdecydować się na taką opcję, ale wolałem przyjść – w końcu to moja szkoła.
Z jednej strony było warto, bo spotkałem kolegę z klasy, którego nie widziałem chyba ze trzy lata, i porozmawiałem z kilkoma nauczycielami – jestem pod wrażeniem, że wciąż mnie pamiętają… Jak oni to robią?
Z drugiej strony na 110-leciu zjawiły się dokładnie dwie osoby z mojej klasy: ja i wspomniany wyżej kolega. Do tego nauczyciele nieszczególnie mieli czas na pogawędki – można z nimi zamienić znacznie więcej słów w normalny dzień w trakcie roku szkolnego.
Dobrze było zobaczyć stare mury. To już pięć lat, aż trudno uwierzyć… Dobrze było też wrócić na Falkon, jednak mam nadzieję że podobny konflikt wydarzeń nie będzie się powtarzał.
Albo że zanim się powtórzy, doczekam się bilokacji.













