“może do twarzy mi w cierpieniu i samotności mówią, teraz jest twój czas biorę jeden głębszy wdech oddaję się bezsenności, jest wierna mi od lat i modlę się o lepszy dzień o lżejszą głowę, błogi sen choć w środku wszystko drży
miało być łatwe miało być proste na zakrętach ścigam się z samą sobą, dogoń mnie
miało być ważne stałe na zawsze przecież oni to nie my nas omijał czarny świt
zabrakło nam o włos
nie wezmę od ciebie nic wyjdę stąd tak jak stoję spróbuję nie patrzeć w tył uformuję nową mnie z odłamków co pozostały i strzepnę z ramion pył codziennie krok za krokiem będę stawiać choćby w ogień przyjmę wszystko albo nic”








