Made another one :D this time with full colours! This is my another oc in danganronpa style. I had so much fun drawing this! She has the kirigiri look here somehow
seen from Poland
seen from China
seen from Canada

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Türkiye
seen from Netherlands
seen from Türkiye
seen from United States

seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Türkiye

seen from Türkiye
seen from Trinidad & Tobago
seen from United States
Made another one :D this time with full colours! This is my another oc in danganronpa style. I had so much fun drawing this! She has the kirigiri look here somehow
The Nameless Girl, my oc (i coloured it with mouse bcuz im lazy fuck)
La réédition de « Mini World » est disponible sur iTunes : http://po.st/MiniWorldDlx Découvrez la playlist Love Story faite spécialement par Indila sur : htt...
28 luty 2016 15.01
Siedzę właśnie w pociągu. W słuchawkach gra cicho Indila „Love story” a mnie czeka dwie i pół godziny drogi. Obiecałam sobie że jak zdążę na ten głupi pociąg, zacznę pisać. Nie jestem nikim wyjątkowym. Dziewczyna jakich wiele. Mimo to chcę się podzielić z kimś tym co się wokół mnie dzieje. Pociąg powoli rusza a ja jak gdyby nigdy nic stukam cichutko w klawiaturę laptopa mojej mamy. Piękna melodia gra a ja zastanawiam się jak zwykle co będzie ze mną. Może przydałoby się zacząć od początku? Jestem Franki, Seth, Thal, Rin… jak mnie nazwiesz… tym będę. Każdy ma mnie za kogoś innego. Niektórzy widzą we mnie wesołą dziewczynę z dziwacznymi pomysłami. Dla innych jestem po prostu mangowcem który nie widzi świata po za swoją pasją. Kolejni mają mnie za nic nie znaczącą osobę która zniszczyła im życie. Sama przestaję wiedzieć kim jestem. Staram się być sobą co wcale nie jest takie łatwe jakby się wydawało. A więc proste pytanie… kim jestem we własnym mniemaniu? Nic nie znaczącą dziewczyną która ma za dużo marzeń i leków. Chcąc być sławna, boi się wyjść z cienia. Chcąc podróżować, boi się zmian. Chcąc tworzyć, boi się krytyki. Jestem kimś kto gdy się za coś zabiera, daje całą siebie. Stąd tyle mam problemów i… zero osoby do której może się udać w razie problemów. Jednak nie piszę tego byście mi współczuli. Skądże. Piszę to po to by podzielić się magią jaka mnie otacza. Może i nie jestem nikim wyjątkowym, mijając mnie na ulicy, zapewne nawet byście na mnie nie spojrzeli. Choć w sumie patrząc na mój wzrost mogę przyciągać uwagę. Ale widząc mnie, zobaczylibyście wysoką dziewczynę o szarych oczach i niebieskich okularach, ze słuchawkami na uszach i torbą pełną naszywek i przypinek. Ot kolejna fanka „chińskich bajek” która chce się odciąć od świata. Jednak… wy nie wiecie jak ja go widzę. Wszędzie znajduje się magia której większość nie dostrzega. Na przykład teraz jadąc pociągiem, moja wyobraźnia pozwala mi widzieć wróżki latające z ptakami a po wagonie latają małe skrzaty które jak czasem wygrzewają się tuż koło nas na grzejnikach. Bo w sumie czemu nie prawda? Skrzaty to małe skubańce które kochając ciepło. Niestety jest luty i pomimo słońca, na dworze pizga złem. Inaczej się tego opisać nie da. Wyjeżdżam już powoli z miasta, z czego ogromnie się cieszę. Magia stara się nie być zbyt blisko ludzi. Nie dziwię się jej. Gdybym mogła też bym wyniosła się w diabły, jak najdalej od tej zgrai dwulicowych istot. Niestety… jestem jedną z nich. Staram się walczyć ze swą naturą. Staram się być inna niż wszyscy. Nienawidzę stadnych zachowań które niestety często mną kierują. Nie lubię tłumów a jednocześnie chcę w nich przebywać. Nie chcę rozmawiać z innymi, ale samotność mnie to tego zmusza. Cóż poradzić. Urodziłam się człowiekiem i niestety do śmierci nim zostanę. Chyba że spotkam wilkołaka lub wampira którzy chcieliby mnie wyrwać z nudnej monotonni mojego życia. Na to jednak są marne szanse. Z tego co wiem nie ma sfor a wampiry nie lubią krwi pijaków. Nie mam niestety wpływu na opinię jaką Polacy mają na świecie. Choć jeśli się uda i przemogę się, to kiedyś na pewno jakiegoś spotkam. Jeśli chodzi o przemińców to jedynych jakich widziałam to kotołaki. Jest ich wyjątkowo dużo. Zwłaszcza na dachach domów. Ich futro tak pięknie się mieni w promieniach słońca. O! Nawet nie zauważyłam jak piosenka się zmieniła. Z resztą może lepiej. Bardzo lubię Indilę ale „Love Song” przypomina mi o tym jak beznadziejnie się zakochuje w osobie którą znam tak krótko. Wróć. Nie o tym przecież mowa. Teraz w słuchawkach gra przyjemny cover soundtracka z Piratów na skrzypcach, grany przez bardzo utalentowaną skrzypaczkę. Niestety przez moją pamięć do nazwisk pamiętam tylko jej imię… Taylor czy jakoś tak. Bardzo lubię słuchać jej przeróbek. Dzięki nim mój świat nabiera coraz to nowszych kolorów. Mogę sobie nawet wyobrazić jak Jack walczy z kanibalami na polu które właśnie mijam. Naprawdę ciekawy widok, zwłaszcza że mimo zagrożenia, pomachał mi. Niestety już zniknął a słońce na moment mnie oślepiło. Teraz jestem zupełnie gdzieś indziej, jakby mój świat się skończył a zastąpił go zupełnie nowy… lepszy. Wpatruję się w łąki i lasy mijane przez nas gdy pędzimy torami w stronę stolicy. Widzę tyle rzeczy że czasem ciężko dostrzec co to dokładnie było. Mogę przysiądź że chwilę temu mignęło mi stado centaurów. Polowali chyba na lisa lub sarnę. Niestety zwierzę zdążyło czmychnąć w krzaki i nie dostrzegłam czy było małe czy duże. Choć z tej odległości to niewiele bym widziała. Czasem nawet mignie mi mała biała plamka. Mogę się założyć że to mój ukochany towarzysz. Nie jest wielki, ale potrafi wiele zdziałać. Poznałam go parę lat temu w lesie który miałam tuż za blokiem. Choć może inaczej… Widywałam go wiele razy wcześniej, jednak to właśnie w tamtym lesie mogłam mu się uważnie przyjrzeć. Biały lis, wielkością dorównującą półrocznego kota, o wielkich chabrowych oczach podobnych do… Mniejsza… znów schodzę z tematu. Nawet nie zauważyłam jak minęło mi pół godziny jazdy. Naprawdę przy pisaniu czas leci znacznie szybciej. Jednak cóż na to poradzić, mamy przecież wybór. Równie dobrze możemy po prostu siedzieć i wpatrywać się w szybę, albo pójść spać. Zapewne gdybym jechała busem, zajęłabym się albo jednym albo drugim. Bardzo nie lubię podróży autokarem czy samochodem. Co jest smutne bo gdy byłam mała to była najlepsza część wyjazdu. Możliwość oglądania wszystkiego za oknem. Jednak z wiekiem przyszłą choroba lokomocyjna przez którą podróże stały się dla mnie męczarnią. Z wyjątkiem tych w pociągu. Je dalej bardzo lubię choć trwają dłużej. Jednak mi to nie przeszkadza. Dzięki temu mogę zobaczyć znacznie więcej. Jak satyry które tańczyły na graniczy lasu, szkoda tylko że nie mogłam usłyszeć ich hipnotyzującej muzyk. Podobno jest bardzo piękna. Mi zamiast tego w słuchawkach gra cover The Henging Tree. Kto czytał lub oglądał Igrzyska śmierci, dobrze wie o jaką piosenkę mi chodzi i jakie ma znaczenie. Dlatego ją uwielbiam. Brzmi pięknie a przekaz ma… dość dołujący. Ech… chyba koniec na razie pisania. Komputer ma już dość, choć przecież dopiero go odpaliłam. Chyba skrzatom nie podoba się to moje ciągłe klikanie. Nawet jak nie patrzę na klawiaturę, tylko na to co się dzieje za oknem, moje palce zręcznie śmigają po klawiszach, robiąc nawet mnie błędów niż gdy na nią zerkam. Z podróży Bezimiennej.
Po prostu chcę się uodpornić. chcę zobojętnieć, już całkiem. Przestać czuć. Przestać myśleć. Chociaż na jakiś czas.
Bezimienna
Bezimienna, w pustych sercach budzisz strach