Kobiety to zupełnie inna historia. To wspólnota skomplikowanych osobowości, potężna grupa nieprzewidywalnych, fascynujących indywiduów, podlegająca nieustającym ocenom i wiecznej krytyce. I każda kobieta z osobna także jest dla siebie bezlitosna. Szukamy idealnego modelu, w który możemy się wpasować. Nigdy nie jesteśmy dość piękne i dość szczupłe, nie gotujemy wystarczająco dobrze i nie żyjemy w perfekcyjnie lśniących domach, nie nosimy nienagannie wyprasowanych sukienek, a fryzury pozostawiają tak wiele do życzenia. Za mało wspieramy, źle wychowujemy, jesteśmy za bardzo spięte lub niedostatecznie skupione, za leniwe albo za ambitne, w ołówkowych spódnicach, wysokich obcasach i pończochach ze szwem - wyzywające, w szarych workowatych sukienkach - zaniedbane i uważające przestrzeń publiczną za swoją sypialnię.
Zawsze jest coś źle. Za mało lub za bardzo, nigdy w sam raz. Świat nam to robi i same to sobie robimy. Wstydzimy się swojego ciała, ubrania, domu, a rzadko tego, co robimy i jak myślimy.