Bánh xèo - wietnamskie naleśniki z mleka kokosowego i mąki ryżowej, wypełnione krewetkami i boczkiem
Wietnamskie naleśniki wpadły mi w oko, gdy przeglądałam na YouTubie przepisy na inne dania z tej części świata. Na zasadzie automatycznego odtwarzania wyświetlił mi się film z przygotowania bánh xèo (czytaj: ban seo). Od razu mnie wsiorbało i obejrzałam kilka kolejnych filmów z recepturami wiedząc, że wkrótce je zrobię.
Bánh xèo - czyli skwierczące ciasto (bánh oznacza ciasto, a xèo skwierczenie) - to zestaw składników, które uwielbiam oraz świeżość, zdrowie, chrupkość i soczystość. W skład ciasta naleśnikowego wchodzi mleko kokosowe, mąka ryżowa, szczypior i kurkuma w proszku. Wypełnienie stanowi smażony boczek, krewetki i kiełki fasoli mung (niektórzy dodają również grzyby lub cebulę), a całość podaje ze stosem zieleniny (m.in. sałatą lodową, tajską bazylią, kolendrą, pachnotką, miętą, często ogórkiem) i sosem nước mắm.
Są dwa sposoby smażenia żółciutkich naleśników. Pierwszy, to smażenie cienkich placków z ciasta, a następnie wypełnianie ich farszem, czyli tak, jak robi się to u nas. Drugi, to "wtapianie” rozrzuconego na patelni farszu w rozprowadzone ciasto i smażenie całości. Ta metoda pozwala utrzymać farsz w ryzach, co okazuje się przydatne, gdy przychodzi do momentu konsumpcji.
W obu przypadkach naleśnik smażony jest tylko z jednej strony, dlatego też proces obróbki termicznej trochę trwa (naleśniki z mąki ryżowej w ogóle smaży się znacznie dłużej niż z pszennej). Należy uzyskać bardzo chrupiący naleśnik, miejscami może być nawet nieco przybrązowiony.
Gotową potrawę dzieli się na nieduże porcje (Koreańczycy tną ją nożyczkami), zawija w liście sałaty lodowej, masłowej, rzymskiej (ważne, by jędrnej) lub zwilżony papier ryżowy wraz z ziołami i innymi chrupiącymi warzywami, macza w sosie nước mắm i je palcami. Wspomniany sos to klasyczny wietnamski słodko-kwaśny dodatek do potraw, na bazie czosnku, czerwonego chili, sosu rybnego, soku z limonki, cukru i wody.
Jakieś dwa lata temu jadłam bánh xèo w Wietnamce, ale nie pamiętam, czy mi smakowało, bo spóźniłam się na umówione spotkanie z 40 minut (pomylony adres, wyładowana komórka, krążenie po okolicy), co wprawiło mnie w zażenowanie i poczucie winy gaszące apetyt i wszelką radość kosztowania.
Karma do mnie wróciła kilka miesięcy później, niestety nie ze strony osoby, która musiała na mnie czekać w azjatyckiej knajpce (ona jest punktualna, jak szwajcarski zegarek). Ktoś zupełnie inny spóźnił się na spotkanie ze mną ponad 40 minut. Czekałam cierpliwie, nawet mi brew nie drgnęła.
Składniki:
Ciasto naleśnikowe 200 g mąki ryżowej 250 ml wody (można częściowo zastąpić piwem) 150 ml mleka kokosowego płaska łyżeczka soli płaska łyżeczki kurkumy w proszku pół szklanki szczypioru
Farsz 200 g surowego boczku 200 g surowych krewetek 200 g grzybów bunapi shimeji lub enoki (opcjonalnie) 2 ząbki czosnku 2 łyżki sosu rybnego 200 g kiełków fasoli mung (u mnie z puszki)
Zielenina: 8-10 liści sałaty lodowej, masłowej lub rzymskiej gałązki tajskiej bazylii (u mnie zwykła) gałązki kolendry gałązki mięty połowa ogórka o gładkiej skórce trochę rzodkwi Daikon (opcjonalnie) limonka
Sos nước mắm 200 ml wody 60 g cukru (lub do smaku) łyżka octu ryżowego 6 łyżek sosu rybnego sok z limonki 4 ząbki czosnku czerwone chili
Wykonanie:
Zieleninę opłukać i osuszyć w wirówce lub na papierowych ręcznikach. Szczypior drobno posiekać. Boczek pokroić na cienkie plastry, a następnie kawałki wielkości kęsa. Krewetki rozmrozić i pozbawić pancerzy (jeśli trzeba naciąć grzbiet i usunąć jelito). Obrać czosnek (również do sosu), zmiażdżyć płaską stroną noża i posiekać jak najdrobniej. Papryczkę chili również posiekać drobniutko (z pestkami). Grzybki rozdzielić i odciąć końcówki. Kiełki odsączyć i pozostawić na sicie lub papierowych ręcznikach (nie mogą być mokre). Rzodkiew pokroić w długie słupki, podobnie ogórek.
Krewetki zamarynować w czosnku i sosie rybnym.
Ciasto naleśnikowe W naczyniu połączyć mąkę ryżową, kurkumę i sól. Powoli wlewać mleko kokosowe i wodę, cały czas energicznie mieszając, aby masa była jednolita. Niektórzy do ciasta wlewają trochę lekkiego piwa, które podobno nadaje dodatkowej chrupkości naleśnikom. Sprawdzić gęstość - powinna być nieco gęstsza niż na nasze naleśniki (jeśli trzeba, wlać trochę wody). Dodać szczypior, wymieszać i odstawić. (Można przygotować do dwóch dni wcześniej i przechowywać w lodówce).
Sos nước mắm Składniki sosu można rozetrzeć w moździerzu, wówczas będzie on intensywniejszy, ale nieco zmętnieje. Ja siekam najdrobniej, jak się da czosnek i papryczkę. Do małego rondelka wsypać cukier i wlać wodę, podgrzewać i mieszać, aż cukier się rozpuści. Gdy woda zawrze wlać sos rybny, wyłączyć gaz, dodać ocet i sok z limonki. Na końcu uzupełnić czosnkiem i chili. Pozwolić im zaparzyć się przez minutę, a następnie całość przelać do ceramicznego lub szklanego pojemnika i poczekać do wystygnięcia.
Sos warto dosmakować według swoich preferencji. Jeśli wolisz słodszy, dodaj trochę więcej cukru, jeśli mniej kwaśny, zrezygnuj z octu.
Postawić patelnię (lub od razu dwie) na kuchence, aby się podgrzały, dodać kapkę neutralnego w smaku oleju i rozprowadzić. Wrzucić boczek i poczekać, aż wytopi się z niego trochę tłuszczu i złapie rumieniec. Następnie dorzucić krewetki i smażyć, aż stracą szary kolor. Na końcu dodać grzyby. Kilka razy podrzuć zawartość patelni, aby smaki się połączyły. Wyjąć na osobną miseczkę.
Na obie patelnie dodać kapkę oleju, rozprowadzić. Poczekać, aż będą gorące i wówczas wlać po chochli ciasta i rozprowadzić po całej patelni. Smażyć do momentu, gdy naleśnik będzie złocisty i chrupiący. Zajmie to kilka dobrych minut (podważyć szpatułką i sprawdzać spód, jeśli się miejscami zbrązowi, nie szkodzi). Pod koniec na jedną połowę dodać trochę farszu, trochę kiełków i złożyć na pół. Smażyć do wykorzystania składników.
Na każdy talerz wyłożyć trochę zieleniny i po jednym naleśniku. Zajadać nakładając sobie na liść sałaty kawałek naleśnika z farszem, zieleninę, ogórek, rzodkiew, skrapiając sokiem z limonki, zwijając w krokiecik i maczając w sosie.











