3/3 Zanim opowiem o jednym z moich najpiękniejszych wspomnień, jeszcze parę słów o robieniu chrustów i faworków - liczy się kształt, a więc po rozwałkowaniu trzeba ciasto pokroić na niewielkie prostokąty, każdy naciąć w środku i przez powstały otwór przewinąć ciasto. Można w tym celu użyć noża, ale o wiele lepsze jest specjalne radełko. Na zdjęciu zabytkowe, mosiężne, po tacie. To właśnie ono nadaje chrustom tę "zębatość" i sprawia, że są jeszcze smaczniejsze. (Właśnie dojadamy ostatki - smakują jeszcze lepiej, niż wczoraj 😋) A moje wspomnienie związane jest nie z lutym czy marcem, kiedy wypadają #Ostatki, a z lipcem! Jako dziecko część każdych wakacji spędzałam u babci w Końskich. Nie mogę powiedzieć, że mnie zachwycała ta perspektywa, bo jednak była to swoista wakacyjna "przechowalnia" - urlop rodziców nie zawsze pokrywał się z urlopem przedszkola, a tym bardziej szkolne wakacje, więc ich część trzeba było jakoś zagospodarować. To były czasy przedinternetowe, a nawet przedkomórkowe, ba, telefon stacjonarny też bywał tylko u niektórych, babcia nie miała, rodzice też nie. Jakże się wtedy czekało na listy, które przynosił listonosz "Pan Miły"! Raz się zdarzyło, że mój pobyt u babci wypadł w lipcu, kiedy mam imieniny. I w dzień moich imienin przyszła do mnie paczka. Już sam fakt, że była zaadresowana do mnie, a nie do osoby dorosłej, był niezwykły. A kiedy otworzyłam to duże pudło, okazało się, że jest całe po brzegi wypełnione chrustami! Tata usmażył je specjalnie dla mnie. W lipcu, kiedy jest tak gorąco, on stał i smażył, żebym mogła się nimi ucieszyć. To był najpiękniejszy prezent imieninowy, jaki dostałam w życiu💝, wszelkie torty mogą się schować! Nigdy mu tych chrustów nie zapomnę. 💝 A Wy? Macie jakieś wspomnienia, które przechowujecie w pamięci, jak najcenniejszy skarb? #chrusty #wspomnienia #przyprawionemiłością #wspomnieniazdzieciństwa https://www.instagram.com/p/CLXrrzHogch/?igshid=1tvbwlxgjl8qe