Podjęłam się napisania recenzji....Recenzji z nietuzinkowego przedstawienia.
Zadziwiające, że choć zawsze siadam w tym samym miejscu widowni od lat, spektakl , choć o tym samym tytule, wyreżyserowany przez tego samego dramatopisarza, za każdym razem przybiera zupełnie nową formę.
Normalnie podczas przedstawień wznawianych od lat jest ta sama scenografia , oprawa muzyczna i oczywiście sam reżyser. Bywa , że zmieniają się aktorzy.Ale to nie jest regułą.
Ten spektakl jest wyjątkowy.Jego oprawa muzyczna zależna jest od czasu i okoliczności .Sceneria , choć w tym samym amfiteatrze jest całkowicie zmienna.
Reżyser bowiem nie podlega żadnym mi znanym regułom.
Jest Poza.Jakby Nad Teatrem.
Osobliwie znany gościu.Mawiają , że to najgenialniejszy rzemieślnik w dziejach ludzkości.
Nie ma ani jednej osoby na Świecie, która by Go nie znała.
Jest ikonicznie wpisany w rytm oddechu.
I gdy tak siedzę i chłonę Jego dzieło.Nie mam żadnych pytań ani o koniec , ani nawet o początek.
Oddycham niemal całym widowiskiem onieśmielona jego erupcyjną wieloznacznością.
I cóż.....zawsze łapię wątek.
Przyćmiewa wszystkie mi znane twory cywilizacji.
Jakby był poza ludzkim zasięgiem.A jednak podlega mojej obserwacji.
Zmysłami napawam się dźwiękami zwielokrotnionej dynamiki znaczeń.
Horyzontalnie rozpięte materie hipnotyzujące przenikającymi się barwami.
Światło nieprzebranej materii . Wszech i Wobec........Natury, która spaja to co silne , z tym, co jest zaledwie muśnięciem.
Aktorzy mimowolnie nadają sobie ulotne znaczenia.
Jest wpisana w dramaturgię Wszechrzeczy.
Zatem ........otwórz oczy i chłoń.........burzę.