To zabawne. Kiedy jesteś dzieckiem, myślisz, że nigdy nie umrzesz, ale kiedy tylko stuknie Ci dwudziestka, czas zaczyna pędzić jak ekspres do Memphis. Tak sobie myślę, że życie dopadnie każdego.
Fannie Flagg

seen from China

seen from France

seen from China

seen from T1
seen from China
seen from Argentina
seen from China
seen from Malaysia
seen from Singapore
seen from China

seen from Singapore
seen from China
seen from China

seen from China

seen from Australia
seen from Japan
seen from United States

seen from France
seen from Japan

seen from China
To zabawne. Kiedy jesteś dzieckiem, myślisz, że nigdy nie umrzesz, ale kiedy tylko stuknie Ci dwudziestka, czas zaczyna pędzić jak ekspres do Memphis. Tak sobie myślę, że życie dopadnie każdego.
Fannie Flagg
Jaram się!
Okazało się, że 20 urodziny to nie taka porażka. Dzięki za wszystkie wiadomości, życzenia, śmieszne zdjęcia, dziwne i niepokojące filmiki, za prezenty, za darcie się trzydziestu ludzi przez telefon STO LAAAT. I choć ciut brakuje mi tych jednych życzeń i tak się jaram się!
Za trzy dni mam urodziny. Nie wiem dlaczego o tym myślę. Może po prostu przeraża mnie to odpływanie w czasie, parcie do przodu i nieuzasadnione chwytanie się czegokolwiek. A może po prostu powoli uświadamiam sobie jak niewiele sama zrobiłam, jak niewiele mam do zaoferowania światu. Nie radzę sobie z przykręceniem śrubki w odpowiednie miejsce, nieraz spalę jajecznicę i rzucę tonę zbędnych, plugawych słów. Nie jestem powodem do dumy. Gnębi mnie świat i gnębią mnie ludzie. Im większe poczucie mojej bliskości z tym co mnie otacza tym większy plaskacz i większe rozczarowanie, że niestety tak to nie działa.
Od miesięcy dopatruję się miejsca, czasu, sytuacji w których tak bardzo się popsułam i stałam się niepraktyczna. Gdziekolwiek nie postawię kroku wszystko się pode mną łamie, trzeszczy złowieszczo i odpycha od siebie. Wychodzę z tego cało, bo jestem młoda, bo mam siłę, bo mam czas, bo mam wsparcie.
W tym roku odpuszczę sobie urodzinowe życzenia, blogowa tradycja powinna odejść w zapomnienie. A dlaczego? Powoduje, że wyczekuję. Nie zalecam nikomu opierania swojego życia na czekaniu na cuda. Moje cuda to rzeczy tak niezwykle rzadkie i specyficzne, że szybciej włosy przyprószyłoby mi bielą niż cokolwiek by drgnęło.
Próbowałam się dogrzebać do mojego gimnazjalnego bloga, ale ostatecznie okazało się, że wszystkie posty usunęłam. Szkoda, wielka szkoda. Sentymentalną to mnie nawet do trumny będą wkładali, ot co, taka choroba.
Na biurku mam receptę na jakieś silne cholerstwo, które rzekomo ma mnie uwolnić od bólu głowy. Obok skierowanie do neurologa, nieaktualna już umowa o pracę, stos paragonów i wypisany długopis. Listów nie ma, bo nikt nie pisze.
A, gdybyście pili - pijcie za mnie!