Wigilia
U brata i jego rodziny było tak spokojnie, wesoło i przyjemnje,że nie mam ochoty isc dziś do rodziny męża... Bo nie ma co porównywać tego wyścigu.
Wczoraj było aprawde spokojnie na luzie,bez porównywać dzieci, bez wmuszania jedzenia i wyzywania od dziwaków. To jest wyższy poziom kultury. Dostalismy drobne upominki od tych osób,od których się w ogóle nie spodziewaliśmy. Od nas były mini paczuszki dla każdego. Zrobilam na wesoło z losowaniem. Posmielismy się. Porobiliśmy zdjęcia.
A dziś niedosc,że idziemy tam już na 13.00 po kościele to wiem,że zacznie się,że się spóźniliśmy. Potem będzie wysmiewanie dzieci,że źle jedzą. Potem porównywanie wnuków i przechwałki teścia co drogiego kupił i jakie my wszyscy mamy wszystko beznadziejne. Chamstwo w białych rekawiczkach. Potem idziemy jezcze do moich, uparli się na dziś bo jutro chcą się relaksować bez poadawnia do stołu.
Szkoda tylko pogody na te dziwactwa.












