Już 2 razy byłam na kampusie University of Oklahoma. Jednym słowem, wielkie WOW!
We wrześniu pójdziemy tam na pierwszy mecz footballu w sezonie.
seen from China
seen from Argentina
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from France
seen from Netherlands
seen from United States

seen from Netherlands
seen from China
seen from China

seen from United States

seen from Canada
seen from Spain
seen from Indonesia

seen from United States
seen from Netherlands
seen from Indonesia

seen from United States

seen from United States
Już 2 razy byłam na kampusie University of Oklahoma. Jednym słowem, wielkie WOW!
We wrześniu pójdziemy tam na pierwszy mecz footballu w sezonie.
Wczoraj z host sis byłyśmy na nocowaniu z innymi cheerleaderkami z naszego roku. Najpierw był basen, później grill i pieczenie pianek 😍 a spałyśmy na trampolinie. Noce są ciepłe ponad 25 stopni, więc było super.
Jestem taka wdzięczna za to, że mam host siostrę tylko rok młodszą ode mnie, dzięki której poznaje ludzi i robimy tyle fajnych rzeczy. Na naszej grupie exchange, niektórzy piszą, ci co mają dużo młodsze rodzeństwo albo w ogóle nie mają, że im jest ciężko szybko kogoś poznać i teraz jeszcze przed szkołą albo siedzą w domu, albo spędzają czas tylko z rodziną.
Jak na razie jest świetnie 🤗
Intensywny czas. Widać, że host rodziny starają się, żeby ciekawie zorganizować czas swoim gościom, przynajmniej moja taka jest. Pierwszy dzień po przylocie był trochę niezręczny, ale kolejne już nie. Szybko minął ten lęk, gdy jest się u kogoś obcego. Nie mam już problemu z zagadaniem, z decyzją, czy wyjść z pokoju czy nie, no i z pójściem do kuchni i zajrzeniem do lodówki czy spiżarni i zrobieniem sobie czegoś do jedzenia.
W weekend byliśmy u host dziadków i nad jeziorem Carl Blackwell. Na zdjęciu ja z host tatą na tubing, tak nazywają ciągnięcie tego pontonu za motorówką. Na początku było strasznie, ale później super.
I w kinie też byliśmy, wczoraj wieczorem. Świetna ta część Spidera.
Dużo się dzieje. Byłam w szkole, żeby się zapisać i u lekarza, żebym mogła być w drużynie cheerleaderek. Byłam na pierwszym treningu, na stadionie, akurat też był trening footballistów. W ogóle to cheerleaderki ćwiczą na stadionie, na hali i na siłowni. Niektóre naprawdę są niesamowite. Ja przy nich zastanawiam się, co ja tam robię 😂 Ok, zrobię szpagat, jestem też w miarę silna, więc mogę podnosić, a nogą mogę kopnąć w głowę nawet osobę wyższą ode mnie ;) Umiem też salto, to może się przydać. Zobaczymy, jak to wyjdzie.
Rodzinka zabrała mnie na zakupy i miałam pokazać, co lubię, żeby wiedzieli, co kupować i czego chcę spróbować. Jak widać, odżywiają się całkiem spoko. Pieczona ryba, ryż z ryżowara i brokuły. Nie mam co narzekać.
Byłam też na swoim pierwszym pool party! Były to urodziny koleżanki host siostry. Było super, burgery, tort, wygłupy w wodzie. W tej temperaturze tylko siedzieć w domu albo właśnie w basenie.
Została mi ostatnia rzecz do odliczania - za 13 dni szkoła! Ale na razie cieszę się wakacjami!
Nowy Jork pożegnał nas deszczem, a w Oklahomie około 18 było 38 stopni. Normalnie powietrze było gorące i aż ciężko było nim oddychać. Trzeba będzie się przyzwyczaić, bo w tym tygodniu najniższa temperatura to 35.
Rodzina jest świetna, wczoraj oprócz host rodziców i rodzeństwa na lotnisko przyjechali też host dziadkowie, rodzice Tary host mamy. Było to bardzo miłe. Po drodze z lotniska pojechaliśmy na meksykańskie i było pyszne. Ja wzięłam tacos i lemoniadę truskawkową.
Jak wysiadaliśmy przed domem, wyszła ich sąsiadka, żeby się ze mną przywitać i dała mi pojemniczek ciastek z emememsami, które sama upiekła. Czyż to nie urocze? Oprowadzili mnie po ich wielkim domu, dałam im prezenty, z których byli zadowoleni, najbardziej chyba host tata z koszulki z polskimi starymi samochodami 😁 Długo z nimi nie siedziałam, bo zasypiałam na stojąco. Na campie nie sypiałam dość dużo, bo chodziliśmy spać około 1, a wczoraj pobudka była po zaledwie kilku godzinach i cały dzień w trasie, więc musiałam odespać. No i spałam 11 godzin.
Zaraz się zbieram, bo już 8, a na 10 mamy jechać do szkoły, a muszę zjeść śniadanie i się ogarnąć.
Dzisiaj pobudke miałam 3:30, bo o 4 wyjeżdżaliśmy. Dostaliśmy prowiant na śniadanie i na drogę. Przed 7 byliśmy na lotnisku, a jest po 8. Mój lot mam o 11, więc muszę czekać jeszcze 3 godziny. Niektórzy mają swoje loty jeszcze później.
Lecę z przesiadką w Atlancie. Do Atlanty leci ze mną jeszcze 5 osób, a z Atlanty do Oklahoma City lecę ja i Matilda ze Szwecji. Niestety nie będziemy w tym samym mieście, ale aż godzinę drogi od siebie.
Wczoraj każdy miał zakwasy po wycieczce do Nowego Jorku, ale wieczorem na koniec campu była dyskoteka, na której nie było już widać, żeby kogoś coś bolało 😁
Jeszcze jedno zdjecie z wczoraj.
Za około 8 godzin spotkam się już ze swoją host rodziną! W końcu osobiście poznam ludzi, u których spędzę przyszłe 10 miesięcy. Jest lekki stresik, oj jest.
Cz. 2
38 tysięcy kroków po Manhattanie. Marzenie spełnione!