Już 2 razy byłam na kampusie University of Oklahoma. Jednym słowem, wielkie WOW!
We wrześniu pójdziemy tam na pierwszy mecz footballu w sezonie.
d e v o n
No title available
h
RMH
Keni

shark vs the universe

Game Changer & Make Some Noise
No title available
Today's Document
Noah Kahan
taylor price
★

❣ Chile in a Photography ❣
todays bird
Show & Tell
noise dept.
No title available
Game of Thrones Daily

oozey mess
Doug Jones

seen from France

seen from United States

seen from Spain
seen from Spain

seen from Nepal
seen from Malaysia

seen from United States

seen from United Kingdom

seen from United States
seen from United States

seen from Germany
seen from United States
seen from Spain

seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from Spain
seen from United States

seen from United States
seen from United States
@just-me-pl
Już 2 razy byłam na kampusie University of Oklahoma. Jednym słowem, wielkie WOW!
We wrześniu pójdziemy tam na pierwszy mecz footballu w sezonie.
Mówicie, że u was są upały?
Wczoraj z host sis byłyśmy na nocowaniu z innymi cheerleaderkami z naszego roku. Najpierw był basen, później grill i pieczenie pianek 😍 a spałyśmy na trampolinie. Noce są ciepłe ponad 25 stopni, więc było super.
Jestem taka wdzięczna za to, że mam host siostrę tylko rok młodszą ode mnie, dzięki której poznaje ludzi i robimy tyle fajnych rzeczy. Na naszej grupie exchange, niektórzy piszą, ci co mają dużo młodsze rodzeństwo albo w ogóle nie mają, że im jest ciężko szybko kogoś poznać i teraz jeszcze przed szkołą albo siedzą w domu, albo spędzają czas tylko z rodziną.
Jak na razie jest świetnie 🤗
Intensywny czas. Widać, że host rodziny starają się, żeby ciekawie zorganizować czas swoim gościom, przynajmniej moja taka jest. Pierwszy dzień po przylocie był trochę niezręczny, ale kolejne już nie. Szybko minął ten lęk, gdy jest się u kogoś obcego. Nie mam już problemu z zagadaniem, z decyzją, czy wyjść z pokoju czy nie, no i z pójściem do kuchni i zajrzeniem do lodówki czy spiżarni i zrobieniem sobie czegoś do jedzenia.
W weekend byliśmy u host dziadków i nad jeziorem Carl Blackwell. Na zdjęciu ja z host tatą na tubing, tak nazywają ciągnięcie tego pontonu za motorówką. Na początku było strasznie, ale później super.
I w kinie też byliśmy, wczoraj wieczorem. Świetna ta część Spidera.
Dużo się dzieje. Byłam w szkole, żeby się zapisać i u lekarza, żebym mogła być w drużynie cheerleaderek. Byłam na pierwszym treningu, na stadionie, akurat też był trening footballistów. W ogóle to cheerleaderki ćwiczą na stadionie, na hali i na siłowni. Niektóre naprawdę są niesamowite. Ja przy nich zastanawiam się, co ja tam robię 😂 Ok, zrobię szpagat, jestem też w miarę silna, więc mogę podnosić, a nogą mogę kopnąć w głowę nawet osobę wyższą ode mnie ;) Umiem też salto, to może się przydać. Zobaczymy, jak to wyjdzie.
Rodzinka zabrała mnie na zakupy i miałam pokazać, co lubię, żeby wiedzieli, co kupować i czego chcę spróbować. Jak widać, odżywiają się całkiem spoko. Pieczona ryba, ryż z ryżowara i brokuły. Nie mam co narzekać.
Byłam też na swoim pierwszym pool party! Były to urodziny koleżanki host siostry. Było super, burgery, tort, wygłupy w wodzie. W tej temperaturze tylko siedzieć w domu albo właśnie w basenie.
Została mi ostatnia rzecz do odliczania - za 13 dni szkoła! Ale na razie cieszę się wakacjami!
Nowy Jork pożegnał nas deszczem, a w Oklahomie około 18 było 38 stopni. Normalnie powietrze było gorące i aż ciężko było nim oddychać. Trzeba będzie się przyzwyczaić, bo w tym tygodniu najniższa temperatura to 35.
Rodzina jest świetna, wczoraj oprócz host rodziców i rodzeństwa na lotnisko przyjechali też host dziadkowie, rodzice Tary host mamy. Było to bardzo miłe. Po drodze z lotniska pojechaliśmy na meksykańskie i było pyszne. Ja wzięłam tacos i lemoniadę truskawkową.
Jak wysiadaliśmy przed domem, wyszła ich sąsiadka, żeby się ze mną przywitać i dała mi pojemniczek ciastek z emememsami, które sama upiekła. Czyż to nie urocze? Oprowadzili mnie po ich wielkim domu, dałam im prezenty, z których byli zadowoleni, najbardziej chyba host tata z koszulki z polskimi starymi samochodami 😁 Długo z nimi nie siedziałam, bo zasypiałam na stojąco. Na campie nie sypiałam dość dużo, bo chodziliśmy spać około 1, a wczoraj pobudka była po zaledwie kilku godzinach i cały dzień w trasie, więc musiałam odespać. No i spałam 11 godzin.
Zaraz się zbieram, bo już 8, a na 10 mamy jechać do szkoły, a muszę zjeść śniadanie i się ogarnąć.
Dzisiaj pobudke miałam 3:30, bo o 4 wyjeżdżaliśmy. Dostaliśmy prowiant na śniadanie i na drogę. Przed 7 byliśmy na lotnisku, a jest po 8. Mój lot mam o 11, więc muszę czekać jeszcze 3 godziny. Niektórzy mają swoje loty jeszcze później.
Lecę z przesiadką w Atlancie. Do Atlanty leci ze mną jeszcze 5 osób, a z Atlanty do Oklahoma City lecę ja i Matilda ze Szwecji. Niestety nie będziemy w tym samym mieście, ale aż godzinę drogi od siebie.
Wczoraj każdy miał zakwasy po wycieczce do Nowego Jorku, ale wieczorem na koniec campu była dyskoteka, na której nie było już widać, żeby kogoś coś bolało 😁
Jeszcze jedno zdjecie z wczoraj.
Za około 8 godzin spotkam się już ze swoją host rodziną! W końcu osobiście poznam ludzi, u których spędzę przyszłe 10 miesięcy. Jest lekki stresik, oj jest.
Cz. 2
38 tysięcy kroków po Manhattanie. Marzenie spełnione!
Kolejny dzień zabawy i integracji.
A dzisiaj byłam w Nowym Jorku! Relacja jutro lub w wolnej chwili.
Przeżyłam!
Warszawa - Londyn - JFK NYC - tak leciałam. Na lotnisku spotkałam kilku innych exchange, którzy też lecieli na pierwszy termin campa. Nie rozpłakałam się przy pożegnaniu, ale było blisko. Gdybym była sama czekając na samolot, pewnie bym płakała, ale wśród innych było dużo raźniej.
W Londynie spotkaliśmy inne osoby z ef, z innych krajów. Niektórzy lecieli tym samym lotem, co my, a niektórzy późniejszym. W samolocie siedziałam z Martyną, która leci później do Cedar Rapids w Iowa i z Nikolą, która leci do Spokane w stanie Waszyngton. Lot trwał prawie 8 godzin, więc miałyśmy czas, żeby się poznać i zaprzyjaźnić. W ogóle nie spałam, bo ciągle gadałyśmy.
Na miejscu zapakowali nas w autobusy i jechaliśmy prawie dwie godziny do Thornwood, gdzie jest prywatne liceum ef. Po drodze się trochę zdrzemnęłam i nie tylko ja, bo pół autobusu też. Na miejscu podzielili nas na pokoje. Ja mieszkam z dziewczynami z Hiszpanii i Finalndii. I mieliśmy później wolne do wieczora, bo zjeżdzali się inni do późna.
Dziś od rana podzielili nas na grupy i mamy różne gry i zabawy integracyjne. Dostaliśmy koszulki i ogólnie jest mega fajnie. Ludzie bardzo pozytywni i otwarci. Mój angielski daje radę i widzę, że jest na całkiem dobrym poziomie. Dziś praktycznie nie mówiłam po polsku, strasznie to dziwne uczucie.
Akurat mamy przerwę na lunch i odpoczynek.
Jeśli dobrze liczę, to jutro o tej porze będę jakieś 3 godziny od Nowego Jorku!
Dziwnie się dziś czuję. Przez ostatnie dni tyle się działo, spotkania ze znajomymi i rodziną, ostatnie zakupy i pakowanie, więc ciągle byłam zajęta, a dziś wszystko jest już przygotowane, więc od rana kręcę się po domu i nie wiem, co ze sobą zrobić. Jest dziś we mnie tyle różnych uczuć - ekscytacja i niedowierzanie, ale też - jakiś niepokój i chyba też trochę strach. To co to będzie jutro rano? Na szczęście te pierwsze przeważają, bo bardziej chce mi się skakać ze szczęścia, niż płakać 😁
Czy ja dam radę dzisiaj zasnąć?
Ostatnia noc domu i nie będzie mnie 10 miesięcy
To tylko tak ładnie do zdjęcia. Większość ubrań poszła w worki próżniowe, żeby zajęły, jak najmniej miejsca. Zostawiłam jeden komplet, który poleciał do podręcznego w razie czego. Czytając blogi wymieńców z lat poprzednich i oglądając filmiki na yt dowiedziałam się, że zdarzały się przypadki zgubienia walizki i osoby zostawały bez ubrań, bo przeważnie taka walizka dostarczana jest dopiero kolejnego dnia.
Mam jeszcze pare rzeczy do spakowania, ale myślę, że się zmieszczę. Biorąc sobie do serca rady tych, co wrócili już z wymiany, nie brałam wielu rzeczy, bo podobno szybko ich przybywa, a tych co się wzięło, to połowy się nie nosi. Ograniczyłam też kosmetyki, nie brałam szamponu i żelu pod prysznic, bo to mogę kupić na miejscu a tylko zajęłoby miejsce.
Ciężko spakować się na 10 miesięcy w dwie walizki, trzeba naprawdę kombinować i iść na kompromisy z samą sobą 😁 Powtarzam sobie i rodzice też mi to mówią, że nie lecę na koniec świata, na jakieś zadupie, tylko do miasta, więc jeśli czegoś zapomnę lub mi zabraknie koszulek czy majtek, to zawsze mogę to kupić.
Jeszcze tylko jutro…
Miałam mieć imprezę pożegnalną dzisiaj, ale nie wszyscy mogli być, więc miałam wczoraj.
Ciasto zrobił Maks 😍
No i ten uroczy hotdog. Porządny, a nie jakaś tam parówka i bułka z waty 😂
6 dni!
Moja host rodzina jest teraz na wakacjach w Kolorado i wysyłają mi zdjęcia widoczków. Niewiarygodne, że za 11 dni będę już u nich 🤗
Pierwszy raz od kilku lat nie pojechaliśmy z Maksem na obóz karate. Ja wiadomo dlaczego, a Max zaraz po mnie leci na swój wymarzony obóz piłkarski do Londynu na 2,5 tygodnia, organizowany przez Nike i Chelsea Football Club. Cieszę się, że i on spełnia swoje marzenie. Za nim będę tęsknić najbardziej, w końcu to mój bliźniak i najlepszy przyjaciel🥹
10!
Wiem już, jak lecę: Warszawa-Londyn-NYC. Razem ze mną będzie jeszcze kilka osób z Polski, a w Londynie dołączą jeszcze inne osoby z innych krajów, które też lecą przez Londyn. Fajnie, że na każdym lotnisku będzie jakaś osoba z biura, która w razie problemów będzie mogła pomóc. Oby nie było żadnych 🤞🏻
Pomimo, że całą noc chodził w moim pokoju wiatrak, to i tak nie mogłam spać. Stres przed wyjazdem, bo zostały jeszcze tylko 24 dni! Szok!
Jeśli myślicie, że u nas jest gorąco, to patrzcie na to, jaka pogoda jest tam, gdzie zamieszkam za miesiąc.
Lubię ciepło, ale zastanawiam się, jak to będzie żyć tam przez dłuższy czas przy takiej temperaturze. Dobrze, że tam wszędzie klima.
Skończyłam z Batorym na dobre. Maks też. Ja wyjeżdżam, a on przechodzi do szkoły online. Ja jak wrócę, to też będę tak kończyła liceum. Ja raczej zdecyduje się na program high school online, Maks się jeszcze zastanawia. W tej chwili już kilka firm proponuje taki program w Polsce.
Jak dobrze, że już nie trzeba będzie wstawać tak rano!
W tym roku moje wakacje będą krótsze o 2,5 tygodnia, bo szkołę tam zaczynam 13 sierpnia, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. W końcu jadę tam po to, żeby mieć experience głównie związany z chodzeniem tam do szkoły.
Nie mogę się już doczekać!