Wpis 70. Skasowałam Facebooka, by być mniej zmęczona...
Od kilku lat ciągle byłam zmęczona, słaba I zniechęcona do życia, ludzi i siebie. Zaczęłam się zastanawiać, co jest i od kiedy to się zaczęło... I niestety ze zgrozą stwierdziłam, że odkąd założyłam Facebooka moje życie stało się: zamulonym systemem mojego życia. Co przez to mam na myśli:
- ranny odruch, sprawdzę, czy ktoś polubił mój wpis, co u tego czy innego znajomego...
- frustracja: mogłam napisać coś lepiej, zrobić lepsze zdjęcie, może nie powinnam była tego czy tamtego pisać w komentarzu, a przez to analizowanie, poprawianie wpisu, komentarza...
- ból oczu, dłoni (od patrzenia, klikania), i serca ( że straciłam sporo czasu, na patrzenie w ekran)...
- zaczęłam łapać się na tym, że łatwiej mi napisać co chcialabym powiedzieć, niż wypowiedzieć to słownie... - mam kłopot z wyrażaniem w słowach, z mówieniem tego, co bym chciała powiedzieć...
A potem kilka dni temu, trafiłam na nagranie, które dla mnie było potwierdzeniem z góry, że dobrze zrobiłam że usunęłam facebooka:
całość kazania https://youtu.be/7VMrAP_myDk?si=Gt2WJ--LFieeRgYN
Ja nie chcę, przegrać swego życia... chcę żyć ... A zamiast komunikatorów to normalnie móc z kimś porozmawiać spędzając z kimś czas w "realu" a nie przez telefon czy widząc go w ekranie wirtualnym.












