Byłam u babci i moja mama nie darowała sobie komentarzy na temat ile jem, zresztą babcia też. „ona tyle żre, a chciała się odchudzać” , „tyle je słodyczy w domu, a później dupa rośnie” „Zawsze jak jest u mnie (czyli u mojej babci) to je dużo i cały czas” „Jak tyle będziesz żarła to nigdy nie schudniesz” głównie to moja matka mówiła.
Kiedyś to byłam nazywana patyczana, bo byłam mega chuda, najchudsza z rodziny. Pilnowali mnie z jedzeniem. Babcia to aż myślała, że mam tasiemca.
Gdzie ta moja samokontrola i dyscyplina się podziały? Wiem, jestem obrzydliwą córką i wnuczką. Grubą, głupia i niepoważną. Zmienię się. Będziecie też dumni, bo będę perfekcyjna. Dajcie mi czas. Nie będę tą grubą, śmieszną, głupią córką, wnuczką i przyjaciółką.
Od dzisiaj zaczynam moją przygodę dążenia do perfekcji