Mam taki dziwny sentyment do czegoś, co można, z braku lepszych określeń, nazwać "klasyczna muzyka elektroniczna". Wojciech Golczewski, a raczej jego album "The Priests Of Hiroshima" z 2019, jest moim majowym odkryciem. Jest to świetnie nawiązanie do takiego sentymentalnego vibe-u kreowanego przez naszpikowaną efektami muzykę Tangerine Dreams, czy Jarre-Michel Jarre'a. Oczywiście znacznie się też różni, w szczególności, że inkorporuje dźwięki atmosferycznego cyberpunku, elementy synthwave-u, a można nawet by się było próbować doszukać takich bardziej organicznej perkusji.
Bardzo klimatyczne 11 utworów, które z sukcesem wywołują futurystyczny niepokój (bardzo na miejscu współcześnie). Jest też tam dużo miejsca na takie nieziemskie nuty, uderzające w ton ciemnego kosmosu. Z kolei parę ścieżek mógłbym umieścić wprost na albumie jakieś gry typu Dead Space.
Wracając do samego kompozytora, to urodzony w 1980 Wojciech jest głównie kompozytorem filmowym. Znalazłem jakieś tytuły z jego nazwiskiem już z 2009 roku, więc nie jest to jakaś świeżynka na rynku wydawniczym. Można powiedzieć, że filmografię ma dość imponującą. Niestety nie przesłuchiwałem innych jego dzieł, choć widzę, że najprawdopodobniej będą zupełnie w innych stylach i gatunkach niż ten podlinkowany przeze mnie. Może więc z dozą ostrożności powiedzieć, że jest dość wszechstronny autor. To jednak dokładnie sprawdzę, jak zabiorę się za resztę jego albumów.
PS: Ma strasznie prymitywną stronę internetową, jeżeli ktoś miałby wiedzę i zdolności, to w sumie może przydałby mu się jakiś web developer. Zobaczcie zresztą: http://www.golczewski.com/






