I finally met an #icelandiccat #orangetabbycatsrule #myvacationiscomplete (at Stykkishólmur)

seen from Morocco
seen from China

seen from Morocco
seen from Italy

seen from United States

seen from United States
seen from China
seen from Morocco

seen from Malta
seen from Australia
seen from China

seen from United States
seen from United Kingdom

seen from Italy

seen from Malta

seen from Malaysia
seen from Malaysia

seen from United States

seen from United Kingdom
seen from United States
I finally met an #icelandiccat #orangetabbycatsrule #myvacationiscomplete (at Stykkishólmur)
Pierwszy i ostatni raz zamieszczam zdjęcia kotów. Przyznam szczerze, że nie są to moje ulubione zwierzęta, ale zasługują na to, aby się tu znaleźć z jednego prostego powodu. Bo jestem pewna, że tworzą przynajmniej połowę mieszkańców Reykjaviku. Choć żyje tu około 200 tys. ludzi, to psów jest zarejestrowanych tylko 2 tysiące. Kotów? Przynajmniej 7 razy więcej.
Jeśli chcesz się przejść na spacer po ulicach w centrum i jesteś kocią osobą, gwarantuję ci że będziesz uwielbiać to miasto. Koty przesiadują przed swoimi domami, w oknach, ale także w kawiarniach, w punkcie informacji turystycznej i w sklepach (jak kot Baktus). Te zwierzęta są tutaj ufne i chętnie podchodzą do przechodniów. Złapią każdego kto choć przez chwilę może ich pogłaskać. A turyści szczególnie uwielbiają takie żywe atrakcje.
Charakterystyczną cechą kotów w Reykjaviku są ich obroże z imieniem, adresem właściciela i obowiązkowym dzwoneczkiem, który ma ostrzegać ptaki przed zbliżającym się drapieżcą. Wszyscy znają koty swoich sąsiadów, a koty znają ich. Można spotkać wszelkie imiona: Ofelia, Bifrost, Cleo, Thor.
Jeśli jesteście chętni zobaczyć zdjęcia wszelkich kotów, to istnieje fanpage na facebooku: Cats of Reykjavik, czyli koty w obiektywie mieszkańców, ale i turystów.
Jeśli pewnego dnia będziecie przechodzić przez Reykjavik, policzcie ile kotów spotkacie na drodze. Ja codziennie mijam przynajmniej 20. I codziennie inne!