Retro-spekcje
Mrówka siadła nad brzegiem jeziora i na przekór konwenansom wcale nie płakała. Jej wierny przyjaciel, owczarek alzacki imieniem Lisek, przyglądał się mrówce z oddali, przekrzywiając swój mały, ciekawski łepek z lewej na prawą i z prawej na żadną stronę. Wysokie trzciny zdobiące brzegi wód nuciły właśnie słynne 'ad absurdum', posługując się argumentacją demagogiczną, wyssaną z palca i wyrwaną z kontekstu. A wszystko to w sprawie pszczół....
-a gdybym tak umarła teraz? - zapytała mrówka cicho gwiżdżący wiatr
Wiatr zatrzymał się na moment, spojrzał na mrówkę i odrzekł
-zmarłabyś w jeden z najbardziej absurdalnych sposobów na świecie...
Mrówka niewiele myśląc zapytała o przyczynę tego stanu rzeczy, bowiem jej właśnie wydawało się, że obecny moment, podobnie z resztą jak wszystkie inne, jest tak samo dobry na umieranie, jak był wcześniej i będzie później. Dowiedziała się jednak, że nie może umrzeć, ani z przekonaniami, które ma, ani tym bardziej z nawykami, nałogami i uzależnieniami, których pozbyć się jakimś sposobem nie może lub nie chce.
-to iście zły moment, dużo lepszy, moja droga, był, kiedy miałaś lat 19-ście
Fakt ten został mrówce wyjaśniony w sposób następujący: jak miała lat 19 nie była uzależniona od niczego a jej połączenie z energią wszechświata było ogromne. W późniejszym czasie jej umysł stawał się coraz bardziej ciasny i ograniczony, aż w końcu uzyskał konsystencję galarety. Gdyby zatem zmarła teraz, zmarłaby jednak częściowo jako galaretka, na dodatek stworzona ze sztucznych składników, a przecież urodziła się całkiem żywą i prawdziwą mrówką...
Lisek przypatrywał się mrówce na poły z niedowierzaniem a na poły z podziwem. Jako jedna z niewielu istot na świecie wiedział bowiem, że przed mrówką jest jednak więcej pracy niż depresji i jeszcze więcej aktywności niż galaretowacenia. Przechylił więc swój łepek w stronę żadną i zawołał:
-wybierasz dobrze, mądrze i sercem, a to najważniejsze.










