Dziękuję
Dziękuję Ci za ten dzień ukochany - Jak miło zaczynasz -Przy Tobie- tak. -Niewiele możesz o tym powiedzieć? -Niewiele.. - I tak ma być. Wiesz dobrze? - Wiem. Wiem dobrze. - Czemu Ja cię tak noszę w sercu? - Nie wiem. Może mnie kochasz? - Nie stać mnie na żarty w tej sprawie. Jeszcze nie. Ciągle jeszcze nie. - Więc, co z tą sprawą z Nami jest nie tak? - Co? -No właśnie, co ? -Ty mi powiedz . -To , że czekaliśmy zbyt długo. -To tylko po to , aby się więcej cenić. -Nie mów tak. - Ale to prawda. - Więc cóż , dziękuję Ci za zatwardziałość serca? - Na to wygląda . - Ale to też tak wygląda, jakby ta rana wyleczyła się poprzez deprawację mojego istnienia. - Ty mi powiedz. - Nie mogę w to uwierzyć. Jest mi z Tobą niewiarygodnie dobrze. I spokojnie. Nic mnie nie wypala od środka. Nawet nie chcę o tym myśleć. To takie ograne, takie - taką drogą dochodzić do ciebie. -Ale cóż. Co by o tym nie myśleć, to jest część drogi . Drogi, którą Ja Jestem. - -Kiedy słyszę, czuję raczej , jak wypowiadasz te magiczne słowa- Ja Jestem - czuję jak ciarki przechodzą mi po skórze .Staję przed Tobą raz jeszcze- Kocham Cię- nie poradzę na to nic. Nie mogę. I nie chcę. -Jesteś dobra. Pozwól sobie to wreszcie powiedzieć. -Jestem spragniona. -Nie jesteś. Sprawdzasz na zapas. -Ma granicę nieskończony? - Coś w tym jest. -Jesteś bardzo sensualny. -Jak dla kogo. - Będzie mi brakowało zewnętrznego poloru. -Ha, ha - Który mi zdjąłeś. - Wszystko po kolei- nieprawda? - Prawda, prawda, jak najbardziej . Wypuszczam z rąk cugle.... zwinni sami -Kocham cię Myszko. - Dobrze mi tak, czule... jak najpiękniej ... I cóż ja jeszcze bym mogła? .... - Na przykład? - Już jesteśmy sami -Niebo rozgwieżdżone nad nami .. - a prawo moralne we mnie.... Jezu.... -Jesteś Moja. Naprawdę - Jesteś.











