No więc na osłodę tej październikowej posuchy, mam dla Was mini miniaturkę, inspirowaną wyzwaniem od @ginnylfc, gdzie nasz James postanawia wreszcie zapomnieć o Lily. Tak, cały czas pamiętam o Waszych wyzwaniach i one są jak takie małe nasionka w mojej wyobraźni, które czekają, aż nagle je podleję weną.
Dodatkowo mamy przecież październik, więc miesiąc dedykowany JILY ;) Także miłej, króciutkiej lektury!
KOLEŻANKA
Ten rok będzie inny.
Tym razem nie będzie już użalającym się nad sobą zakochanym frajerem, tylko wreszcie weźmie sprawy w swoje ręce i ponownie wkroczy do gry. To jego ostatni rok w Hogwarcie i nie zamierza go zmarnować. Będzie się dobrze bawił. Będzie chodził na randki. Będzie korzystał z nastoletniego życia, bo kto wie, co czeka tuż za zakrętem dorosłości?
Ten rok będzie inny.
Oczywiście nikt mu nie wierzy, kiedy to ogłasza. Syriusz rzuca coś sarkastycznego o tym, jak to słyszał to już ze sto razy (nieprawda - najwyżej pięćdziesiąt, dziękuję bardzo!), Remus uśmiecha się pod nosem, a Peter przytakuje, ale w jego oczach widać zwątpienie.
No i świetnie. Nie muszą mu wierzyć, bo James robi to przede wszystkim dla siebie, a nie kogokolwiek innego. Może po raz pierwszy od dawna.
W tym roku Lily Evans stanie się nikim więcej, niż jego koleżanką z roku. Ładną, inteligentną, dowcipną i błyskotliwą koleżanką z roku. Bo koleżanki też takie mogą być, prawda? I to wcale nie sprawia, że są kimś więcej. Na przykład Mary też jest całkiem ładna. Może trochę płaczliwa i nie tak błyskotliwa, ale na pewno jest inteligentna. No i kim jest? Koleżanką. Można? Można.
Ten rok będzie inny.
Ten rok będzie...
— Cześć, James.
Nie. James wcale nie zwraca uwagi na to, jak jego imię układa się na jej pełnych ustach, jak światło odbija się w jej rozognionych włosach, czy jak jej zielone oczy błyszczą, rozpromienione uśmiechem swojej właścicielki.
Koleżanka.
Ładna koleżanka.
Inteligentna, bystra, błyskotliwa...
Koleżanka.
— Dzięki — odpowiada, odruchowo sięgając dłonią do swoich włosów.
Miał tego nie robić. Miał ich nie czochrać! Cholera jasna!
— Byłeś dzisiaj świetny na transmutacji — mówi Lily, a jego otępiały umysł, powtarzający słowo koleżanka niczym mantrę sprawia, że wszystko dociera do niego w zwolnionym tempie. — Może w wolnej chwili pokażesz mi, jak to zrobiłeś, co?
Przerzuca włosy za ramię, wpatrując się w niego w uprzejmym oczekiwaniu, a on myśli jedynie: „to tylko koleżanka”, „tylko koleżanka”, „koleżanka”...
— Jasne — mówi, chociaż zupełnie nie swoim głosem, który wydobywa się gdzieś z jego wnętrza, zamiast ze strun głosowych.
Czy to on w ogóle powiedział?
— Dzięki, James! — Lily rozpromienia się, sięgając dłonią do jego ramienia, po czym odwraca się i odchodzi, kołysząc biodrami.
Ten rok... Koleżanka... Tylko...
— Masz przesrane, stary — kwituje to Syriusz, mijając go z tym niesamowicie irytującym, wszystkowiedzącym uśmiechem.
A Jamesowi nie pozostaje nic innego, jak tylko się z nim zgodzić.
Nie ma szans, żeby ten rok był inny.







