Paradoksy i oksymorony
W wierszu chodzi o język na bardzo zwykłym poziomie. Spójrz tylko, jak mówi do ciebie. Wyglądasz przez okno albo Udajesz, że sobie nie możesz znaleźć miejsca. Masz go, ale go nie masz. Nie natrafiasz na niego, on do ciebie trafia. Chybiacie się nawzajem.
Wiersz jest smutny, bo chciałby być twój, a nie może. Co to jest zwykły poziom? Właśnie to, i jeszcze inne rzeczy, Włączenie w grę całego ich systemu. W grę? No, właściwie tak, ale grę uważam za głębszą
Z zewnętrznych spraw, za wzór, za rolę, w której się marzy, Tak jak te długie sierpniowe dni, bez żadnego dowodu Mieszczące się w dziale łaski. Coś bez finału, co, zanim Spostrzeżesz, gubi się w kłębach pary i trajkocie maszyn do pisania.
Ta gra się powtarza. Istniejesz chyba tylko po to, Żeby drażnić się ze mną, póki jej nie podejmę na swoim poziomie, A wtedy znikać albo zmieniać nastawienie. A wiersz tymczasem Postawił mnie już po cichu przy tobie. Wiersz jest tobą.
Josh Ashbery
tłumaczenie Stanisław Barańczak













