Dzisiaj miałam dziwny sen. Po raz pierwszy jego areną była hala sportowa, w której miał odbyć się mecz siatkówki. Reprezentacja Polski kadetów już wyszła razem ze swoimi przeciwnikami na boisko, wybrzmiały już hymny.....i tu się zaczęło przedstawienie. Wstały jakieś nastki i podając sobie po kolei mikrofon zaczęły czytać każdemu z polskich zawodników wierszyki pochwalne, a ja jeszcze trzeźwo pomyślałam, że to jakiś absurd, przecież jak to się dłużej przeciągnie, to zawodnicy znów będę musieli się rozgrzać...
Czemu piszę o tym jednym z bardziej normalnych snów w moim żywym świecie mar nocnych? (Abstrahując od tego, że w ciągu tych 10 lat miałam zaledwie kilka snów o tematyce siatkarskiej.) Bo jedno w tym śnie było absolutnie adekwatnym - pochwały dla naszych złotych kadetów :)