CESKOSLOVENSKO (but edition in 2021 so in CZECH REP.) => a 30 korun fantasy note for collectors with a medical car once produced in Czechoslovakia.
seen from Cyprus
seen from Italy
seen from Singapore

seen from Brazil
seen from India
seen from Belgium
seen from China
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Japan
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from India
seen from Yemen

seen from United States
seen from Türkiye

seen from United States
seen from United States
CESKOSLOVENSKO (but edition in 2021 so in CZECH REP.) => a 30 korun fantasy note for collectors with a medical car once produced in Czechoslovakia.
Nie do opisania jest stan, kiedy nikt nie jest w stanie Ci pomóc, a jedyne opcje jakie masz to dalsza wegetacja, szpital lub śmierć...
24.04.2022 r. Czyli dzien w którym trafiłam na SOR
Jezu, masakra. W sobotę poleciałam w melanż, wypiłam chyba 3,5 litry wódy na dwie osoby. Poznałam ziomeczków w barze i poszliśmy później do jednego z nich na mieszkanie. Zapytałam się ich czy walą w nos i wyciągnęłam swój towar, po czym się okazało, że ziomek też wali i ma 2 giety. Złożyliśmy sie i cały wieczór i cały kolejny dzień lecieliśmy. Ziomek dał mi swoje dresy i bokserki, żebym się mogła umyć. Wciągnęliśmy resztę i kurwa mnie odkleiło totalnie. Przesadziłam. Położyliśmy się żeby spróbować zasnąć, ale mną tak nosiło że nie dałam rady. Ziomek zasnął a mnie odkleiło totalnie, zaczęłam mieć okropne stany lękowe i derealizację i depersonalizację. Wybiegłam od niego z mieszkania bez żadnych swoich rzeczy i bez butów. Nie umiałam otworzyć bramy. Wystarczyło kliknąć guzik, ale byłam tak odklejona, że jedynym wyjściem w tamtym momencie było wdrapanie się na 3 metrowy mur i przeskoczenie go- zrobiłam to, i to w samych skarpetkach, co pamiętam jak przez mgle.
Później urwany film i kolejny flashback to już jak siedzę w karetce i wyrywam wenflon z którego trysnęła krew, nie wiedząc co to jest, a także krzyk medyka, że wyrwałam wenflon i próba zatamowania krwi.
Chyba dali mi coś na uspokojenie, bo kolejny flashback mam jak leżę na łóżku w szpitalu, masę lekarzy i pielęgniarek wokół mnie, którzy mnie trzymają i próbują zapiąć w pasy, a ja wyrywam się jak szalona.
Pamiętam, że próbowali się ze mną porozumieć, wyciągnąć jakieś dane, ale ja tylko głupio żartowałam i próbowałam się wydostać, żeby stamtąd uciec.
Kolejny flashback to jak chcą mi włożyć cewnik na badanie moczu, a ja płaczę i wyrywam się, bo nie chce żeby mnie rozbierali. Ciekawą mieli minę, jak zobaczyli, że mam na sobie za duże bokserki. Usłyszałam ich śmiech a ja ciągle im powtarzałam, że to nie moje ciuchy.
I później ten okropny ból wkładania cewnika i cichy płacz.
Później podpieli mnie pod kroplówkę, dali jakąś końska dawkę benzo i elektrolity.
Leżałam kilkanaście godzin przypięta pasami z bandażami wokół nadgarstków, żeby się nie skaleczyć, bo cały czas sie próbowałam uwolnić.
Dzisiaj rano w końcu mnie wypuścili, przed wyjściem pielęgniarka dała glukozę do wypicia i buty, żebym jakkolwiek mogła wrócić na mieszkanie.
Wracałam bez niczego, bo wszystko zostawiłam u ziomeczka. Dobrze że miałam blisko i jakoś trafiłam. Nie miałam kluczy, ale na szczęście właściciel był na miejscu i dał mi zapasowe.
Teraz leżę w łóżku cała posiniaczona i poraniona, z kilkoma dziurami po ukłuciu w żyłę jak jakaś jebana heroinistka.
Mam skierowanie na dalsze leczenie, ale nie wiem czy pójdę. To chyba jest ostatnia deska ratunku dla mnie, bo jestem o włos od zdechniecia.
Boje się, że zawale studia, chociaż zdrowie jest chyba ważniejsze. Trzymajcie za mnie kciuki i za moją silną wolę.
"Połykasz następną tabletkę, czujesz jakby stawało Ci serce. Nie czujesz już strachu jak myślisz, że możesz otworzyć oczy w erce"
VIXA W KARETCE🔥
Warszawa
© Franco Monari
Czekając na zielone światło
Wszystkie dotąd chowane emocje, w jednej chwili spłynęły w postaci łzy po moim policzku. Czemu zawdzięczam zaistniałą sytuację? Dwóm strażackim oddziałom i karetkom. Złapałam kontakt wzrokowy z jednym ze strażaków, przez sekunde, jednak zdałam sobie sprawę, że on będzie dziś ryzykował swoje życie, by ocalić czyjeś.
A ja po prostu idę do sklepu.
Warszawa
© Franco Monari