Nie wiem już w jaki sposób mam niby zacząć ufać ludziom skoro słowa,choć wartościowe,to nie mają żadnego znaczenia a czyny to zwykłe ciepło-zimno.
seen from China

seen from Mexico
seen from China

seen from Australia

seen from Japan

seen from Japan
seen from United States
seen from United States
seen from China

seen from United States

seen from Qatar
seen from Sweden

seen from T1

seen from T1

seen from United States
seen from Vietnam
seen from China

seen from United Kingdom
seen from T1

seen from T1
Nie wiem już w jaki sposób mam niby zacząć ufać ludziom skoro słowa,choć wartościowe,to nie mają żadnego znaczenia a czyny to zwykłe ciepło-zimno.
W nowy rok na OIOMie. I to nie przez petardę, a przez heroinę pomieszania prawdopodobnie z fentanylem.
Pierwszy raz kupiłem coś na szybkiego z Gdańska. Uznałem Sylwestra za dzień gdzie na nowo chciałem zakochać się w heroinie i poczuć upragnione ciepło. Niestety, że jestem osobą już długo uzależnioną od helupy jak i innych opiatów/opioidów to jedna szpryca mi nie starcza na gruntowne odurzenie się. (Ale starcza na zaspokojenie głodu i odstąpieniu zespołu odstawiennego.) Kupiłem jakieś hujowej jakości herę no i ostatecznie tego pożałowałem. Jedna szpryca była napełniona moim sprawdzonym, w miarę czystym i lubianym towarem, którą zapodałem w domu, a druga tą hujnią ze stoczni, którą dałem sobie w aucie. Wyszedłem się później bawić, bo czułem się serio dobrze. Lekko odurzony, lekki, ale z cieżką głową. Nie minęło nawet 10 minut i podobno jebnąłem o ziemię jak mi powiedziano jak już wyszedłem ze szpitala. Wcześniejszą szpryce połączyłem nawet z 200 mg difenhydraminy (bardziej przeciwhistaminowo, ale fajna faza też potrafi być). Ale jednak stało się. Przedawkowałem i to tylko przez herę zanieczyszczoną fentem. Dostałem nalokson i przewieźli mnie do szpitala. Byłem bardzo zawiedziony. Wypisałem się na własne życzenia 1 stycznia po godzinie 12:00. Wpadłem na herbatę do Babci jakby nigdy nic, a później wróciłem do auta mieszkać w nim dalej. Oczywiście nigdy nie kupię innego tematu niż mój ulubiony. Po powrocie do auta jebnąłem go w kabel i tyle. Ten rok chyba będzie już moim ostatnim.
Hitaxa, brzmisz przyjemnie.
Wie ktoś po jakiej dawce będę mieć omamy?
"A w momencie, gdy serce zakłuło tak, że aż straciłem oddech, ja się uśmiechnąłem.."
Japierdole wykańcza mnie już strasznie życie na tym zjebanym świecie nie mam już totalnie siły na nic mam takie zobojętnienie uczuciowe że to chuj, nie chce mi się z nikim wychodzić ale jednocześnie też nie chce siedzieć na hacie nigdzie nie potrafię znaleźć swojego miejsca u każdego w życiu coś się dzieje a ja mam wrażenie że zatrzymałam się w miejscu w którym w chuj cierpię a nie mogę nic z tym zrobić żadna terapia ani leki mi nie pomagają żeby się czuć dobrze musiałabym ciągle coś brać jeszcze non stop ktoś coś ode mnie wymaga każdemu muszę pomagać a ja serio chciałabym tylko jebany spokój, ciszę jestem zmęczona powtarzającą się rutyną codziennie jest to samo
Mówią, że od stresu i presji, ale nie chce mi się wierzyć
Miałem dużo wcześniej tak w życiu, jeszcze bez większych przeżyć
Często o poranku myśli o tym, by po prostu nie żyć
Często gdzieś pod wieczór myśli o tym, by się, kurwa, zabić
Często w ciągu dnia myśli o tym, że nic nie potrafisz
Nawet zrobić tego, o czym marzysz, więc po prostu patrzysz
Na ludzi, na cztery ściany i resztę rzeczy martwych
Chcesz po prostu się nie obudzić, bo tak by było łatwiej
Nie pójść na wieki do piekła i wytłumaczyć matce
Utratę jedynego dziecka, chociaż to i tak straszne
~MATA intro
czemu michał tak relujesz
Ciekawe czy znowu to wszystko wyrzygam czy tym razem jednak pójdzie w wątrobę.
Po kolejnym przedawkowaniu,już nawet lekarze nie namawiają mnie na odwyk ani psychiatryk, w ich oczach poszłam już na straty