Czym jest wybór w obliczu przypadku?
Na myśl mi się dzisiaj nasunęło pytanie prozaiczne.
Czym jest wybór w obliczu przypadku?
Anuszka od wielu lat codziennie i wielokrotnie rozlewa olej słonecznikowy. Zwykła proza życia obarczona konsekwencjami. Rosnący na polu kwiat, obarczony śmiercią…
Czy wydarzenia działyby się bez przypadku? Jest prawie 8 miliardów posiadaczy 8 miliardów przypadków dziennie. I tylko słońce i księżyc, zamykające miliardy miliardów przypadków w pojemniku chwili. W nim wiąże też ludzi w objęciach lub przysypuje ziarnkami ciemności.
Konglomerat, bo tym właśnie jest życie, kroczy, a w cieniu jego przypadek. Czym jest więc wybór, jeśli w danej chwili masz tylko jedną szansę, w dodatku obarczoną przypadkiem? Czy nie uważasz drogi czytelniku, że wybór jest czymś metafizycznym? To nadanie sobie sprawczości, by żyć nadzieją posiadania wielkiej władzy. Nawet najdokładniej przemyślane słowo, zdanie, gest, wydarzenie jest niczym w kontekście przypadku.
Wybór. Pozwól, że Ci to wyjaśnię. Przedstawmy go na dwóch drogach. Wybieramy pierwszą, wygląda dla nas właściwie. Choć była odpowiednia, szybko stała się zmorą. W dodatku widzimy, że łączy się z tą drugą. I choć początek był łatwiejszy teraz to tylko teoria. Znając wynik, chciałoby się cofnąć czas. Ale powrotu nie ma. Wybór zniknął. Właściwie to nie było żadnego wyboru. Nie wiemy jaka była druga droga. Mamy tylko jeden wybór, a nawet to co będzie dalej obarczone jest przypadkiem. A może właśnie wybór to jest przypadek…