Pojechałam wczoraj na umówione spotkanie z Człowiekiem Pająkiem. Wymieniliśmy się artefaktami. Pojęcia nie miałam, że aż tyle rzeczy u niego zostawiłam. Ojebaliśmy żurek, 2 kawy i kawał ciasta. Finalnie do samej Andrzejówki nie dotarliśmy, bo już słońce chyliło się ku zachodowi i obsraliśmy zbroje, że noc nas zastanie na szlaku, zamarzniemy i umrzemy ;D Do domu wróciłam po 19. Szybka wklepka kremu i poleciałam na K. Wielkiego do Nietota, bo umówiona byłam na 20. Rundka po knajpach z alko, zjadłam też gzika w Przedwojennej. Nie polecam, słaby był, a na dokładkę prawie spadłam z krzesła, bo siadłam na połamanym XD Gzika z Konspiry polecam! A tatara z Setki. Potem jeszcze jakaś knajpa była z herbatą z rumem. Ogólnie dziś trzeźwieje i wypoczywam. Siemaszko moje kochane Zombiaki! :***