Są proste i żałują, że nie kręcone. Są kręcone i dziękują, że nie proste.
Jesteśmy mniejszością, która chce taki stan zachować. Oczywiście pod warunkiem, że wiemy, jak z kręconych włosów zrobić swój atut, a nie powód do zalewaniaInternetu treściami „nienawidzę kręconych włosów. Help”. Zacznijmy od prostego podziału.
Jedni wiedzą jak obchodzić się z kręconymi włosami, drudzy niemają pojęcia. Pierwsi ubóstwiają swój skręt, który jest ich znakiem rozpoznawczym.
Drudzy natomiast poza narzekaniem i namiętnym używaniem prostownicy chowają swoją naturalne włosy przed światłem dziennym i traktują ten naturalny skarb, jak te wszystkie słodycze, które nie poszły w cycki – totalnym brakiem akceptacji (być może pierwszy hipster miał kręcone włosy).
Skupmy się na tych, którzy są pozytywnie zakręceni. Bądźmy szczery i narcystyczni, w końcu wszyscy nam ich zazdroszczą. Nie mówię tylko o starszych paniach, który czas spędzony w kolejce wykorzystują bardzo produktywnie i zaraz na zdaniem „ Jakie piękne loczki, prawdziwe?” wygłaszają cały elaborat o tym, jak to cały poranek spędziły w przychodni, tylko po to by zapisać się na wizytę u ortopedy w przyszłym roku, której prawdopodobnie nie dożyją. Zazdroszczą nam ci, którzy z jakiegoś niezrozumiałego mi powodu kwestionują naturalność moich włosów, jak również każda indywidualność, która do momentu ujrzenia nas, nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo pragnie mieć kręcone włosy ( tak, wychodzi ze mnie egocentryzm).
Tekst z serii Kręcone. Tak, poproszę.