KRUCYFIKS - film bardzo przeciętny. Oglądając go wróciły wspomnienia wakacyjnego wyjazdu do Rumunii (pokazali nawet Trasę Transfogarską). Taka jest Rumunia - z pięknymi widokami, mnóstwem przestrzeni, poza miastem - z prostym, dla nas już prymitywnym stylem życia i uprawy ziemi, z biegającymi psami, wierząca, z monastyrami. I pomyśleć, że zamki Draculi zwiedzaliśmy zamiast miejsca opętań 😉 Wracając do filmu, dwie rzeczy mnie najbardziej irytowały: główna bohaterka - która wyglądała raczej na licealistkę a nie reporterkę ze stażem. Zdolności aktorskie - poziom 0. Pielęgniarka w psychiatryku dała z siebie więcej w jednej scenie niż ta panna przez cały film. Druga rzecz - jak ludzie chętnie wszędzie ją wpuszczali i wszystko pokazywali (zbyt naiwne). Jedna ładna scena… pod koniec - zauważycie która. Efekty opętania - dobre. Film krótki to też plus. Można obejrzeć w chwili wolnej, bo ostatnimi czasy urodzaju jeśli chodzi o filmy z egzorcyzmami nie ma.













